vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Dodatkowy DHCP w sieci SBS

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

12 November, 2007 (11:35) | bezpieczeństwo, networking, sbs, windows | By: vermin | Wydrukuj

SBS lubi być sam. Sam możnowładnie pełnić rolę pana i władcy. Nie lubi, kiedy cokolwiek mu przeszkadza. Ba, wyjątkowo źle reaguje jak coś mu przeszkadza, zazwyczaj to wyłączając. Niestety nie odłącza zewnętrznego urządzenia (może Centro/MBE dzięki NAP będzie to potrafić?), a wyłącza swoje funkcjanolności, w skrajnej sytuacji wyłączając sam siebie. Jak się okazuje, można zabronić mu wyłączania serwera DHCP w momencie gdy wróg pojawi się w naszej sieci (albo testowo włączymy routerek, odpalimy serwerek linuksowy nie rekonfigurując portów VMa czy cokolwiek innego). Okazuje się, że można przestrzec się przed tak trywialnym problemem w wyniku którego nagle przestaje działać nam sieć. Wystarczy uruchomić edytor rejestru, przejść od klucza HKEY_LOCAL_MACHINE\System\CurrentControlSet\Services\Dhcpserver\Parameters a następnie dodać w nim wartość typu DWORD o nazwie DisableRogueDetection i wartości 1. Restart serwera (hahaha) i voila - działa.
Oczywistym minusem tego rozwiązania jest fakt, że jak wyłączymy wyłączanie serwisu DHCP w sieci, to otwieramy się na swoisty wektor ataku, polegający na tym, że wstawia się wrogi serwer dhcp do sieci, on ustawie siebie jako proxy i przechwytuje ruch do sieci. Niemniej oczywiście mamy wdrożonego IPSec’a i nie musimy obawiać się takich prozaicznych ataków. Prawda? ;-)

wordpress i kodowanie znaków suxorz

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

12 November, 2007 (02:03) | wordpress | By: vermin | Wydrukuj

Po prostu nie mogę dojść do porozumienia z moim wordpressem. A dokładniej z kodowaniem znaków. Sytuacja wygląda następująco - baza mysql ma kodowanie utf8. Dane w tablicach są zapisane w utf8 - sprawdziłem wg kodowania phpmysqladmin (strona utf8), sprawdziłem także zakładając drugiego bloga na tej samej bazie danych (inny przedrostek tabel) i kopiując do jego tabeli posts dane z tej tabeli posts (poprzez INSERT INTO * SELECT *). Obydwa blogi pracują na jednej bazie danych, na jednym serwerze, wszystko wygląda podobnie. Jedyna różnica pomiędzy blogami to to, że w jednym jest ustawione w wordpress kodowanie iso-8859-2 a w drugim utf-8. Ustawienie w pierwszym utf-8 powoduje totalne krzaczenie.
Jest to (chyba?) absurdem - przecież jeśli dane są w utf8 to ustawienie iso8859-2 powinno powodować krzaki a nie odwrotnie :/ Wordpress ma jakieś mechanizmy rekodujące ustawienie przeglądarki na ustawienia bazy danych. Musi mieć bo piszę to w iso a zaraz obejrzę na drugim blogu w utf. Niemnie - czy ktoś ma pomysł jak to namierzyć?

back 2 life, back 2 reality ;-)

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

11 November, 2007 (21:51) | Prywatne, non-tech | By: vermin | Wydrukuj

Pierwsze pytanie jakie miałem do siebie otwierając ponownie tego bloga, to to, czy warto ponownie próbować go reaktywować, czy też może jednak lepiej otworzyć gdzieś coś nowego a to zostawić w sieci “żeby było”. Trochę szkoda byłoby rzucić te kilka ciekawych notek (i kilka mniej ciekawych też) i próbować budować od nowa jakiś blog. Ponieważ jego tematyka byłaby zbliżona, przerwa pokazuje dość wyraźnie pewien okres mojego życia - a to w końcu mój na poły prywatny, na poły technologiczny blog - postanowiłem spróbować jednak rozpocząć ponownie swoje publikacje na tych łamach.

Sądzę jednak, że moim czytelnikom, (ciekawe, czy ktoś jeszcze ma mnie w readerze i liczy że pojawi się z mojego bloga nowy content?), należy się słowo wyjaśnienia dlaczego zniknąłem z sieci. Cóż - głównym powodem, dla których ilość publikacji na blogu nikła i w końcu wygasła był i jest mój syn. Wbrew pozorom i temu co zawsze mi się wydawało, dziecko nie potrzebuje maksimum atencji na samym początku swojej drogi na świecie. Wbrew pozorom jest wtedy dość binarne - śpi/nie śpi. Nie śpi dzieli się też na dwa stany: je/jest przewijane. Wraz z rozwojem i coraz większą percepcją potrzeby nowego człowieka robią się większe i coraz bardziej zajmują młodych rodziców. Jest to piękne - ale dziwną zmianą jest ta, że człowiek dopiero mając paromiesięczne dziecko wie, że komputer tylko w pracy oraz że pracy w domu niet (bo najpierw dość intensywnie z przyjemnością dziecko jak się wróci z pracy, potem prace domowe a na końcu to się śpi jak tylko się przyłoży głowę do poduszki, a nie 2-3 jak to drzewiej bywało). Oczywiście, można nie uczestniczyć aktywnie w życiu domowym,ale po cholerę wtedy byłoby decydować się na dziecko? Dopiero teraz, gdy synowi ma wkrótce minąć roczek doszedłem do jakiegoś konsensusu z czasem i własnymi możliwościami i stwierdziłem, że być może da radę przywrócić niektóre ze zwyczajów prawie że kawalerskiego życia (bo z obecnej perspektywy to bycie z żoną bez dziecka było wyjątkowo mało absorbujące - nawet, jeśli spędzaliśmy więcej czasu razem…)

Jest także drugi powód - tym razem już bardziej konkretny i bliższy technologii. W końcu przestałem być specjalistą IT. Zostałem “samodzielnym inspektorem ds. informatyki”. Pomimo wyjątkowo głupiej nazwy nowego stanowiska pozwala mi ono na nie tylko wykorzystanie dotychczasowej wiedzy o systemach Windows, ale także na odkrywanie nowych obszarów, wcześniej dużo mnie rozpoznanych, takich jak SAP, Oracle, Business Intelligence i inne, bardziej zbliżone do biznesu cuda niż administrator Windows w małej, eufemistyczynie mówiąc małorozwojowej firmie. Nie mówię, że poprzednia praca była zła - także tam dało się (wspierając się dodatkowo pracami zleconymi i projektami) sensownie żyć, wprowadzać i poznawać technologie. Ba, nawet udało się aktywnie uczestniczyć w jednym projekcie który zahaczył mocno o biznes. Ba - stanowił nawet o jego sile… (controlling)
Niemniej możliwość zobaczenia w akcji tych wszystkich zabawek o których człowiek albo czyta, albo styka się jedynie na prezentacjach (storage, biblioteki taśmowe, sieci FO, archaiczne Alfy, świeższe PA-RISC i nowe blade servery, poważne silniki DB w działaniu na zbiorach większych niż te którymi ostatnio na prezentacji MS BI chwaliło się Ministerstwo Finansów, system ERP od podszewki, i wiele wiele dodatkowych zabawek) to jest coś. Ba, nie tylko o zobaczeniu tu mówię - przecież to wszystko co piszę to jest moja codzienna praca :) Ewidentnie jestem jakimś technologicznym onanistą, biorąc pod uwagę, że podniecam się możliwością pracy z technologią. Niemniej technologia, technologia w biznesie i technologia dla technologii to jest coś co lubię. Używać, pracować i otaczać się. Nie żebym siedział w serwerowni - od tego mam terminale, serwery terminali, zdalne konsole i coś jeszcze pewnie, czego nie zdołałem do tej pory poznać ;-) No cóż - właśnie dlatego tak mało ostatnio byłem w blogosferze - konieczność znacznego poszerzenia kompetencji w krótkim czasie to coś, co mocno zabiera resztki wolnego czasu. Niestety - im więcej wiem,tym więcej wiem, że nie wiem i muszę nadrobić…

Ale postaram się pisać, dla swojej i Waszej uciechy/informacji/możliwości zwiększenia cyfrowego chaosu (choose all that apply).
vermin

P.S. Jest trzeci powód, który mocno mnie zniechęcił patrząc dodatkowo na brak czasu. ‘Przypadkiem’ (vide az.pl ssie) zaginął plik trzymający bazę komentarzy. Nie mając czasu na rozwiązanie tematu, aktualizacje i takie tam zarzuciłem bloga. Jeśli w ogóle się nie ma wolnego czasu to lepiej poświęcić go na zdobywanie wiedzy niż naprawianie czegoś, co jest co najwyżej hobby, prawda? Ponieważ jednak postanowiłem pisać dalej, będę musiał przerobić niektóre rzeczy na tym blogu - chociażby koniecznie podnieść go do najnowszej wersji, zaktualizować dodatki i ulepszyć taksonomię wpisów. W związku z tym osoby, które w najbliższym czasie odwiedzą tego bloga mogą się natknąć na jakieś dziwne zachowania. Mam nadzieję, że tych, którym błysnął ten wpis w czytniku ewentualne przejściowe problemy nie zniechęcą do powrotu ponownej lektury.

SaaS, google i wordpress API, czyli nowe technologie w uzyciu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

14 May, 2007 (11:00) | microsoft, tyrady, web, wordpress | By: vermin | Wydrukuj

Google jest jednak wielkie. Ich podejscie do swiata pokazuje bardzo mocno, ze SaaS (Software as a Service) to przyszlosc. Chociazby ta notke pisze z losowego komputera, wykorzystujac Google Docs & Spreadsheets z ktorego publikuje bezposrednio do mojego bloga dzieki API MovableType w ktore wyposazony jest Wordpress. Nie tylko, ze moja produktywnosc wzrasta, poniewaz dostep do swoich prywatnych dokumentow mam prawie zawsze i wszedzie (bo firmowych tam nie wrzuce - polityka bezpieczenstwa chociazby), ale dodatkowo mam dostep do poczty integrujacej moje stare prywatne konta na darmowych serwisach w jedna kupke, mam dostep do czytnika RSS, dzieki ktoremu jestem na biezaco w tym co mnie interesuje, mam otwarty komunikator (co prawda bez transportow do innych sieci :|). Jestem produktywny caly czas, bez umierajacej (niestety) technologii U3 czy podobnej. (Na poziomie przechowywania plikow w ogole bez noszenia pendrivow, ktore za latwo gdzie sie gubia).

Coz - na tegorocznym MSS, o ktorym napisze w koncu w nastepnej notce, Steve Ballmer wspominal, ze Microsoft intensyfikuje wysilki swojej platformy Live, ktora ma wnosic taka nowoczesna produktywnosc. Niestety, na razie to co prozentuje Google powoduje, ze hasla MS powinny brzmiec: “Where do you want to google today?” and “It’s time (to catch up on Google)”. Moze w ramach polityki SaaS MS powinno wyewoluowac z modelu dostarczania pelnego produktu, ktorego nie wiadomo kiedy sie doczekamy, do tego co robi Google, rosnac razem z potrzebami uzytkownikow?

Zdaje sobie sprawe, ze Google nie jest idealne, a gromadzenie wszystkich moich informacji w jednym miejscu moze zostac wykorzystane przeciwko mnie, przez Evil Google Thingie, niemniej wyglada na to, ze dla informacji malo wrazliwych to jest jedyny rozsadny kierunek - czy to bedzie MS, Google czy ktokolwiek inny, kto wpadnie na jeszcze lepsze, prostsze i bardziej zintegrowane rozwiazanie. Zreszta w komputerach, o czym pisalem, szczegolnie dzieki wirtualizacji, tez dazymy do scentralizowanych rozwiazan - czy to filestorage, czy aplikacje 3-tier czy cokolwiek innego…

az.pl ssie (a przynajmniej zaczyna)

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

20 April, 2007 (20:22) | tyrady | By: vermin | Wydrukuj

Sporo się ostatnio pisało o tym, że niektóry tzw. providerzy zaczynają mocno ganiać użytkowników. Ja cieszyłem się, że nic takiego mnie od mojego nie spotkało - do tego stopnia, że poleciłem go wręcz kilku znajomym. Mam oczywiście najtańszy hosting, bo wydaje się człowiekowi, że pod blog za dużo nie potrzeba. Otóż jak się okazuje żyłem w błędzie…
Ja w zasadzie wiem, że silnik wordpress nie jest optymalny - ba, do optymalności brakuje mu wiele, no ale bez przesady - nie będę z jego powodu kupował dedyka! Jakby nie patrzeć poniższy email mocno mi sugeruje, że powinienem zmienić dostawcę. 4 dni na poprawę wordpressa to chyba ciut za mało :| - jakieś propozycje?

Szanowni Klienci,

Proszę o optymalizację zapytań mysql, struktury bazy danych oraz oprogramowania dążącą do skrucenia czasu wykonywania kwerend i zminimalizowania obciążenia serwera.

Proszę o jak najszybsze poprawienie zgłaszanego problemu.

Proszę o informację zwrotną via email po zakończeniu prac z Państwa strony w nieprzekraczalnym terminie do 24.04.2007 roku.

Przypominamy, że zgodnie z postanowieniami regulaminu: “KORZYSTANIA Z USŁUG HOSTINGOWYCH AZ.PL” punkt 48:

“Obowiązki i odpowiedzialność Klienta

a) W szczególnych przypadkach, w których działanie programów Klienta spowoduje nadmierne obciążenie serwera co spowoduje pogorszenie usług świadczonych innym Klientom, Az.pl zastrzega sobie prawo do wprowadzenia ograniczeń na konto Klienta lub tez blokady całego konta. O ograniczeniu Klient zostanie powiadomiony.
b) Az.pl zastrzega sobie prawo do zablokowania możliwości korzystania przez Klienta z wszystkich lub niektórych Usług hostingowych a także prawo do zablokowania możliwości korzystania z określonych baz danych, skryptów, usług poczty elektronicznej,http, w następujących przypadkach:
- wystąpienia prawdopodobieństwa spowodowania awarii przez Klienta.
- spowodowania przeciążenia serwera lub innych elementów infrastruktury udostępnianej przez Az.pl,
- wystąpienia prawdopodobieństwa znacznego pogorszenia jakości usług świadczonych dla pozostałych Klientów Az.pl
O ograniczeniu Klient zostanie powiadomiony.”

Jednocześnie informuję, że stosownie do punktu 51 ww. regulaminu:
“Az.pl zastrzega sobie prawo do zablokowania, a w szczególnych przypadkach, usunięcia konta klienta i danych na tym koncie się znajdujących, który łamie postanowienia niniejszego regulaminu, bez zwrotu uiszczonych przez klienta opłat.”

Pełna treść regulaminu dostępna jest pod adresem:
http://www.az.pl/regulations.action

Logi serwera w załączniku.

Z poważaniem,
Dział Techniczny AZ.PL

I wysłana odpowiedź:

Witam,
Widzę, że Państwo idziecie w ślady Home.pl i Nazwa.pl i zaczynacie badać „obciążenie”. To potrafię zrozumieć.
Czego nie potrafię pojąć, to fakt, że (może poprzez ostry overselling?) zwykły, pojedynczy blog oparty na popularnym silniku Wordpress generuje obciążenie powodujące wyrzucenie go z serwera – ponieważ optymalizować tego oprogramowania nie będę, nie wiem co mogę zrobić. Kupić lepszy (wyższy) pakiet hostingowy? Jaki?

Ponadto zaskakujecie mnie Państwo bardzo długim, bo 3,5 dniowym terminem na poprawę, co najciekawsze obejmującym weekend. Ale rozumiem, że może Państwo macie wolnych (w sensie zasobów) koderów, których mi z przyjemnością wynajmiecie na wzmiankowany czas?

Pozdrawiam uprzejmie i proszę o odpowiedź

“Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?”

Kurt Vonnegut zmarł

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

12 April, 2007 (08:39) | non-tech | By: vermin | Wydrukuj

[']

Komputer czy terminal?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

11 April, 2007 (08:57) | inne (tech), networking, tyrady | By: vermin | Wydrukuj

Komputeryzacja kiedyś, to rozsiane w różnych miejscach monitor i (dosyć specyficzna) klawiatura. Gdzieniegdzie drukarka, “ukryty” mainframe czy też koncentrator terminali. Stoją u mnie takie pudełka rozsiane po terenie. Stoją i się kurzą, bo już od dawna nikt na terminalach nie pracuje. I tu właśnie powstaje pytanie - dobrze-li to?
Problemu nie było kiedyś - nie było komputerów osobistych, więc terminal był jedyną opcją pracy z systemem komputerowym. Następnie pojawiły się komputery osobiste, których moc wciąż rośnie a cena maleje i na nie przerzucono część obliczeń. Po co więc roztrząsać temat terminali?

Na pewno przydają się one tam, gdzie aplikacja z różnych względów powinna być zainstalowana na jakimś jednym serwerze. Powodem może być chociażby zabezpieczenie sprzętowe czy też konkretna aplikacja, która z jakiegoś powodu nie ma interfejsu zbudowanego w oparciu o lekki model trójwarstwowy typu Oracle Forms czy SAP GUI. No dobra - to dość specyficzne rozwiązania, więc czy jest sens wogóle zajmować się tą tematyką? Można by pomyśleć, że taki specyficzny bezdyskowy terminal z Windows Embedded będzie tańszy niż komputer typu “składak-PC” z renomowanej stajni “Wójek Juzeg - Komputery i Myjnia samochodowa” czy inny tani DELL. Niestety tak nie jest - otóż taka prosta maszynka jest tańsza niż bezdyskowy terminal. No więc dlaczego to się wciąż produkuje?

Dla mnie jedyną przemawiającą za tym rozwiązaniem cechą jest uproszczenie administracji. Rozrzucamy takie małe komputerki po firmie. Małe to i ciche, wydajność niewielka, bo w końcu a tylko włączyć środowisko graficzne, zestawić połączenie z siecią i już. Administracja to betka - pojawiają się nowe, wpływające na tą rzadką ilość obsługiwanych komponentów na WXPE poprawki - tworzymy nowy obraz systemu, rozsyłamy po stacjach i już. Aktualizacja oprogramowania w firmie zrobiona. Inny soft? Wystarczy przecież zaktualizować to co jest na serwerach i nasze klienty terminalowe/citrixowe już mają najświeższe wersje dostępne pod przyciekiem myszy. Cud administracyjny - użytkownicy nie mogą popsuć komputera. Jak coś im nie działa… to podsyła się serwisanta z zapasowym pudełkiem, minuta roboty i już pracujemy ponownie.

Tyle, że pojawiły się kolejne koszty, których nie widać wprost.
Po pierwsze - musimy wydać więcej na serwer. Więcej ramu, więcej procesora. Dyski w końcu i tak mamy na macierzach, więc koszt dodania kolejnych napędów jest znikomy (w porównaniu do ceny macierzy ;-) ).
Secundo - licencje dostępowe. Każdy dostęp do serwera Windows zżera nam kolejne licencje - jedną z dostępowych do serwera terminali… i jeśli nie łączymy się z systemu, który ma CAL wbudowany (XP/Vista Business lub Enterprise) to na dodatek alokuje się na to połączenie licencja na używanie systemu Windows Server. Nie mówię nawet o citrixach, które wszak też nie są darmowe.
Tertio - spróbujcie pracować w ten sposób z jakąś zasobożerną aplikacją…

Reasumując - dla terminali na Windows jestem na nie. Dla terminali linuxowych - noo, tu już jest ciut inna śpiewka, bo koszty są dużo niższe. Gdybym miał firmę w całości przestawioną na linuxy to może by to miało sens, ale nie wcześniej. Chyba, że jest tu gdzieś drugie dno, które pominąłem?

Czy nazwa domeny coś znaczy?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

5 April, 2007 (13:33) | bezpieczeństwo, networking | By: vermin | Wydrukuj

Dziennik Internautów zamieścił artykuł, że istotnym wzrostem bezpieczeństwa zapobiegającym phishingowi byłoby stworzenie specjalnych domen .safe oraz .bank.

Pytanie, czy nazwa domeny coś znaczy? Czy nadal domeny .com to tylko rzeczy komercyjne, czy .org to tylko organizacje, czemu nie powstały domeny XXX? Pytanie jest czysto retoryczne. Teoretycznie domenę .us powinny posiadać jedynie podmioty fizycznie znajdujące się na rynku amerykańskim (chyba nawet dość fizycznie) a tak naprawdę nie ma z tym większego problemu. Jeśli wprowadzimy koncesjonowanie tych domen (np. tylko dla zarejestrowanych podmiotów) to wprowadzimy dużo większe problemy - brak konkurencji.

Po pierwsze trzeba by określić międzynarodowe standardy czym taka instytucja jest i jakimi dokumentami powinna się charakteryzować. Nawet jeśli to zrobimy… to ja i tak nie wierzyłbym papierom pochodzącym chociażby z Nigerii…
Po drugie - zdobycie pożądanych dokumentów rodzi problemy natury finansowej - one zazwyczaj nie mało kosztują. Jeśli tego nie zrobimy a użytkownicy zostaną wyedukowani to przecież nikt nie będzie korzystał z usług sklepów który się nie zautoryzuje w safe, co zdecydowanie podniesie koszty obsługi (monopolizacja rynku).
Po trzecie załóżmy, że jakieś podmioty w jakimś kraju nazywają się podobnie - to kto powinien mieć domenę safe? Jeśli powiemy, że to zależy od kraju, to po co wprowadzać domeny TLD .safe a nie safe.<ISO_County_Code>?
I te trzy punkty chyba nie wyczerpują do końca tematu…

Po czwarte (dla mnie najciekawsze) - otwieramy nowy wektor ataku, który może spowodować paraliż internetu. Już teraz nie aż tak rzadkie są problemy z serwerami DNS, które wydają się najsłabszym elementem internetowej układanki. Jeśli wprowadzilibyśmy prawie automatyczne ufanie nazwie domeny, to ataki na różnego rodzaju lokalne resolvery, serwery odpowiedzialne za obsługę domen, DNS poisoning etc. wzrosną niepomiernie. A przecież wystarczy zrobić dobrego DDOSa na najpopularniejsze NSy, żeby połowa ludzi miała poważne problemy z dostępem do internetu (NSy głównych operatorów telekomunikacyjnych, TLD, główne bazy krajowe).

To wcale nie wydaje się takie niewykonalne - na razie po prostu jest to nieopłacalne (bo można taniej osiągnąć odpowiedni poziom phishingu), ale jak uczy nas ekonomia, jeśli zasoby stają się ograniczone, to wzrasta akceptowalny poziom kosztów, które dla osiągnięcia rezultatu gotowi jesteśmy ponieść. A że przypadkowymi ofiarami może być całkiem spore grono użytkowników Internetu? Cóż - collateral damage…

Outlook w środowisku sieciowym bez serwera Exchange

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

5 April, 2007 (12:29) | networking, office, poczta, tyrady | By: vermin | Wydrukuj

WSS podał odnośnik do artykułu na Performance Blog i opatrzył go tytułem “Pliki PST w sieci to zły pomysł“. Cóż - ja mam przeciwne zdanie, które postaram się tu (bo gdzie?) przedstawić.

Po pierwsze warto sobie zdać sprawę kiedy i dlaczego używa się sieciowych plików PST. Sam plik PST przechowuje dane (głównie pocztowe) użytkownika. Jest to plik skomplikowany w swej strukturze plik, który bardzo lubi nabierać wielkości. Wyobraźmy sobie teraz małą sieć w firmie. Zazwyczaj użytkownicy korzystają ze swojego komputera, niemniej czasem zdarza im się przesiąść na cudzy komputer i potrzebują tam swoich danych. Na szczęście wprowadziliśmy małą domenę NT (dowolna platforma) i mamy roaming profiles, więc dane użytkownika wędrują zanim… oprócz danych Microsoft Outlook, który jest umieszczony w %USERPROFILE%\Ustawienia lokalne\Dane aplikacji\Microsoft\Outlook. Ponieważ są to ustawienia lokalne to plik ten niestety się nie przerzuca na serwer, więc podłączając się do nowej stacji nie mamy do niego dostępu.

Wykonujemy drugi krok, przerzucamy plik do lokalizacji, która się synchronizuje… I to jest największy błąd, bo ładowanie/zamykanie profilu trwa wieki ze względu na konieczność synchronizacji danych. Żeby się tego pozbyć wrzucamy pliki do udziału sieciowego, konfigurujemy na nim uprawnienia, przekonfigurowujemy outlooka odnośnie umiejscowienia jego pliku magazynowego i voila. Działa. Działa szybko i sprawnie - poczta dostępna z każdego komputera, w jednej lokacji. Dzięki temu łatwo je zbackupować… ale nie tylko! Możemy się do tych plików podłączyć i przeprowadzić ich defragmentację, archiwizację czy też inną operację administracyjną o jakiej sobie pomyślimy.

Ok, dlaczego wobec tego takie halo? Otóż faktycznie, jeśli te pliki są duże, jeśli nasza sieć jest rozbudowana tak, że mogą pojawić się poważne przekłamania podczas transmisji i przede wszystkim - jeśli takich użytkowników jest dużo to faktycznie - tylko serwer Exchange. Ale pojmowanie małej sieci w wersji amerykańskiej (nawet nie 200 stacji z przykładu ale chociażby 50) a polskiej (10 stacji) to jednak jest różnica. Jeśli kogoś stać na tyle licencji (i administratora do tego) to wydatek na Exchange nie powinien być dla niego aż takim obciążeniem (że o SBS nie wspomnę)…
Niemniej jesteśmy na rynku polskim - i tu w małej sieci pliki PST na zdalnym udziale oraz administrator, który wie jak nimi zarządzać to wszystko co firmie jest potrzebne. Szczególnie jak jest do tego AD i firmowa książka adresowa to Exchange jest wręcz zbytkiem (chociaż to naprawdę kawał fajnego produktu jest). A że jest to niewspierane przez MS? Cóż - przecież tego Exchange trzeba ludziom sprzedać :D

year zero

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

5 April, 2007 (07:50) | non-tech | By: vermin | Wydrukuj

Niewiarygodne stało się możliwe! Tyle się ostatnio mówi o tym, że Apple udostępni muzykę bez ograniczeń DRM, a tu proszę, nieprzeciętnej jakości materiał - najnowsza płyta NIN została udostępniona przez Trenta. Cała. Bez cutów.
Jak mówił w wywiadzie Trent:
“The medium of the CD is outdated and irrelevant. It’s really painfully obvious what people want - DRM-free music they can do what they want with. If the greedy record industry would embrace that concept I truly think people would pay for music and consume more of it.”

Oficjalna wiadomość na nin.com - Listen to year zero in its entirety at yearzero.nin.com.
The album arrives in stores april 17th in a digipack package with a 24 page booklet.

Oczywiście cała historia ma też wątek polski. Otóż wyciekły płyty - i pojawiły się do kupienia na allegro - przed premierą. Polak potrafi :)

I jako dodatek - forum z tekstami z płyty.

Udanego odbioru!

Starbucks w PL

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

29 March, 2007 (22:34) | non-tech | By: vermin | Wydrukuj

Ponoć w PL w końcu ma się pojawić Starbucks. Najwyższy czas!

Na marginesie - tak jestem zgniłym komsumpcjonistą. Albo po prostu myślę bardzo dużo o kawie. Albo jedno i drugie. Idę po kawę i zastanowię się nad tym…

Zuzia prezentuje się przyjemnie

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

27 March, 2007 (08:47) | gadgets, linux, microsoft | By: vermin | Wydrukuj

Nie jest to może super nowatorskie, niemniej ogólne wrażenie jest bardzo przyjemne :)
“How long have you been standing there?”

Źródło: Marcoos

Microsoft Security Summit and DevDays 2k7 - mój harmonogram

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

27 March, 2007 (07:33) | bezpieczeństwo, microsoft | By: vermin | Wydrukuj

Uff, mojej kochanej księgowości udało się w końcu przejść ścieżkę zgodną z normą ISO i opłacić fakturę o zawrotnej wielkości 100 pln. Oczywiście skoro zrobili to tak ‘wcześnie’ to część sesji okazała się już zapchana (pomimo w miarę niskiego numeru rezerwacji).
No cóż - następnym razem to po prostu opłacę sobie to samemu i wezmę urlop albo zgłoszę się po delegację twierdząc, że udział jest bezpłatny…

Nic to - udało mi się skompletować jakiś harmonogram. Zapiszę go sobie tutaj, będę miał dowód, że wszystko się zgadza i jestem na tych sesjach na które się rejestrowałem, (bo raz już się zdarzyło, że nastąpiło jakieś niezaplanowane przesunięcie w harmonogramie).

Ten wpis rozszerzę w miarę postępu sesji i opiszę czy warto było na nią pójść (oczywiście będzie to całkowicie subiektywna ocena).

25.04.2007

  • 09:30 - 11:00
    Jak w praktyce zarządzać zintegrowaną aktualizacją oprogramowania oraz BIOS. Przykład platformy Dell.
    Eksprt dziedzinowy (Dell)

  • 11:25 - 12:55
    Zabezpieczenie nieprzerwanej dostępność danych z wykorzystaniem rozwiązań storage Hewlett-Packard opartych o system Windows Server
    Eksprt dziedzinowy (Hewlett-Packard)

  • 14:00 - 15:30
    Bezpieczeństwo aplikacji opartych o SQL Server w praktyce
    Artur Żarski, Tomasz Kopacz (Microsoft)

  • 15:45 - 17:15
    Wykorzystanie Microsoft Operations Manager 2007 w usługach HostedWindows.pl i HostedExchange.pl
    Ziemowit Borowski, Michał Szafrański  (DCS Computer Consultants Group Sp. z o.o.)

26.04.2007

  • 09:00 - 10:30
    Nowa generacja usług katalogowych Active Directory. Zarządzanie AD w środowisku wieloodziałowym oraz nowe usługi sieciowe.
    Ekspert dziedzinowy

  • 10:55 - 12:25
    Windows PowerShell od podstaw. Wprowadzenie do zasad tworzenia skryptów
    Marcin Pytlik (Bowei Partners)

  • 13:25 - 14:55
    Microsoft Windows PowerShell. Praktyczne zastosowanie narzędzia do zarządzania systemami Microsoft
    Marcin Pytlik (Bowei Partners)

  • 15:20 - 16:50
    Sesja Plenarna

u3 reloaded

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

18 March, 2007 (23:09) | gadgets, inne (tech) | By: vermin | Wydrukuj

Cóż - wróciłem do tematu U3. Wyszła wersja 1.4 oprogramowania, działająca już z systemem Wiśta Wio!(TM) - dla U3 Kingston USB DataTraveler można pobrać odpowiednią aktualizację.
I moje biurko może ponownie chodzić już za mną (bez domeny i roaming profiles ;-) )

życzenia składane za późno…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

16 March, 2007 (08:54) | non-tech, reklama i okolice | By: vermin | Wydrukuj

to, jak nauczyło mnie już doświadczenie z płcią przeciwną, czasem bardziej afront niż przyjemność - a na pewno oznaka braku szacunku. W marketingu przesłanie życzeń za późno, to już porażka - o ile jeszcze w kontakcie one2one jakoś to można przełknąć, (powiedzmy, że robiąc ’specjalną’ ofertę, z której to powodu musieliśmy poczekać chwilę z życzeniami), to w wypadku klienta masowego (IMHO) już lepiej wstrzymać akcję i zapomnieć o sprawie.

From: Telekomunikacja Polska [mailto:biuletyn@telekomunikacja.pl]
Sent: Monday, March 12, 2007 1:50 AM
Subject: Dzień Kobiet

(na obrazku) Dzień Kobiet z videostradą TP - 10 filmów gratis

Nie dość, że życzenia po czasie, to jeszcze oferta spóźniona… i wcale nie taka specjalna. Cóż - TP S.A. gratulujemy marketingu.