vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Wordpress update

2 January, 2008 (01:29) | wordpress | By: vermin

Zmusiłem się w końcu i po dłuższym czasie podniosłem wersję używanej platformy blogowej z 2.1 do 2.3. Obawiałem się tego upgradu - wersja 2.3 wymagała zmian w bazie danych, do tego część wtyczek nie działała. Niemniej wszystko odbyło się szybko i zaskakująco bezstresowo. Bardzo spodobało mi się automatyczne wykrywanie nowych wersji wtyczek przez WP. Tego mechanizmu mi brakowało mocno, kiedy wcześniej zabierałam się do aktualizacji. Niemniej i tak muszę ciut poskakać po stronach autorów wtyczek (ponieważ nie wszystkie znajdują się na WP), ale to i tak jest duże ułatwienie. Już całkiem przy okazji zmieniłem layout na lżejszy i bardziej przejrzysty. Na dodatek dwukolumnowy sidebar pozwoli łatwiej i sprawniej widzieć co się zmieniło na blogu (chociaż i tak większość czytelników czyta feed a nie wchodzi bezpośrednio na stronę).

Co ponadto? No cóż - teraz będzie trzeba otagować jakoś dotychczasową zawartość, przemyśleć istniejącą taksonomię wpisów - co powinno być tagiem a co kategorią. Właściwie z definicją tego mam pewien problem, bo niektóre kategorie równie dobrze mogłyby być tagami i vice versa. Z chęcią usłyszałbym jak to (kryteria) u siebie ustaliliście albo jakie macie pomysły? Podobnie jeśli chodzi o tagi mam mętlik w głowie co tagiem powinno być a co nie, czy są jakieś przyjęte formy tagów albo systemy (wtyczka do WP) proponujące tagi do wpisu? Coś takiego miał niesławny Ultimate Tag Warrior. Pewnie to tagowanie wyjdzie w praniu ;-)

Poczta Polska Telegraf Telefon nawet Fax, ale czegoś brak

29 December, 2007 (23:00) | Prywatne, non-tech, poczta, tyrady | By: vermin

Musiałem dziś odwiedzić pocztę. Czasem trzeba wysłać jakieś przesyłki pocztowe - kartki, listy, faktury. No więc poszedłem tam dziś aby wysłać 5 listów - potrzeba do tego 5 kopert. Niestety, koperty to coś, czego na poczcie nie ma. Tak - nie ma. Są niedostępne, nie istnieją… do nowego roku. Po nowym roku będą - zostały zabrane upstream bo jest “inwentaryzacja”.
Zrobiłem ostrą awanturę i te moje 5 kopert C5 się znalazło - niemniej był to wyjątek bo jakaś miłą urzędniczka znalazła swój prywatny stash. Dla mnie osobiście, biorąc pod uwagę wspaniały image poczty polskiej w ostatnich czasach, to totalna porażka. Jak można zawieszać biznes na kilka dni z tak błachego powodu? Dlaczego placówki nie mogą mieć zapasu pewnych rzeczy - skoro znaczki im nie “wyszły” to dlaczego skończyły się koperty? Zawsze idea “remanentów” w świecie, gdzie okazje biznesowe dzieją się wciąż, gdzie wszystko jest powinno być przetwarzane on-line dzieją się takie rzeczy. No ale cóż, batche w bankach też wyłączają serwery na co najmniej godzinę dziennie (inteligo mniej więcej 1-2 w nocy)… Tak jakby nie było innych możliwości technicznych.

Ciekawe co zrobią jak skończą się znaczki…

O upgradzie Charmera dwa słowa, o legalności takoż

23 December, 2007 (23:11) | gadgets, inne (tech), tyrady | By: vermin

Miała to być króka odpowiedź na komentarz alfa, ale jakoś z tego zrobiło się więcej niż dwa słowa, więc zdecydowałem się zamieścić krótką notkę jak to z tym upgradem było.

First thing first - Era/DT nie wspiera WM6 na pokładzie Charmera. Oczywiście jest tak na razie, bo przez pewien okres czasu na strona PTC nie było żadnej wzmianki, że MDA Compact II w ogóle istniała (wycofali nawet oryginalny ROM, z którym telefon był sprzedawany oraz możliwości zdobycia jakichkolwiek ustawień w konfiguratorze). Na szczęście potem znów wrócili się po rozum do głowy i pojawił się ten nowy ROM z AKU 3.3 :) Ciekawe kiedy znów zmienią zdanie swoją drogą. Ja już bym wolał, żeby przestali nas zwodzić, zrobili sobie pełen branding DT i ruszyli z pełną ofertą taką jak w kraju macierzystym. I tak samo szybko wprowadzali nowe słuchawki.

Co do WM6 jednak - oczywiście są wysmażone ROMy. Niemniej z nimi jest kilka problemów - pierwszym z nich to zaufanie. Dla mnie PDA to kwestia życia/biznesu/tajemnicy służbowej. O ile (w miarę) ufam mojemu dostawcy, to już dostawcom zewnętrznym mniej. Nie, żebym miał szczególne podstawy, niemniej coś jest na rzeczy. Ale zaufanie to pierwszy punkt - drugi punkt to same ROMy. Trzeba poszperać trochę (xda-developers), żeby dorwać odpowiedni, z zestawem aplikacji pasujących. Potem trzeba przeżyć konfigurację, fakt, że nie ma języka polskiego, fakt, że wszystko chodzi wolniej a z synchronizacją są problemy. Dla mnie to wszystko sprowadziło się do tego, że olałem WM6, wróciłem do WM5 AKU 3.3 i o ile nie wyjdzie oficjalny ROM z WM6, któremu dam jeszcze raz szansę, to w zasadzie wolę coś innego - SPB Pocket Plus, SPB Mobile Shell i pewnie jeszcze skuszę się na SPB Backup. Przy tej cenie dolara wydanie 100USD na legalne wersje naprawdę dobrego softu to żaden wydatek. A jaka funkcjonalność! Oczywiście nie mam Touch Flo (heh, może jak mi firma kiedyś zasponsoruje Tytn II - marzenia), ale to co te dwie aplikacje ze sobą wnoszą daje mi komfort pracy WM6 (na tyle, na ile go rozpoznałem), z byciem legalnym (kupiony aparacik z licencją w końcu tylko na WM5) i nie najgorszą szybkością działania. No właśnie - legalność i gwarancja to punkt 3. W końcu jako społeczeństwo dojrzewamy, bogacimy się, więc może i legalność oprogramowania powoli zacznie stawać się u nas ważnym punktem.

Co do samego SPB. Dla mnie soft świetny. Daje duże ikony na ekranie Today z możliwością szybkiego dostępu do zainstalownych aplikacji, daje szybkie dzwonienie na ekranie today, daje wybieranie kontaktów nie za pomocą tragicznie małej klawiatury (która jest na dodatek ostro pocięta przez Erę - nie ma rozpoznawania znaków!) a standardowej telefonicznej (duże klawisze), daje funkcjonalny wygaszacz (WM6) z datami, spotkaniami, pogodą i zestawieniem wiadomości (maile/SMSy/połączenia). Magia świąt normalnie - jakbym to miał powiedzmy z pół roku temu, to nie myślałbym wcale o zamęczaniu się WM6, a żył spokojnie, resetując tylko co jakiś czas na twardo PDA ze względu na coś co wgrywa się z automapą (chyba chodzi o zarządzanie podświetleniem?) co prowadzi do dodatkowej pracy procesora i za szybko zżera baterię (o właśnie - WM6 zżerał mi baterię szybciej niż WM5). Nie mówiąc o SPB backup, który wspaniale ściąga konfigurację i zawartość telefonu a następnie ją odtwarza. Do telefonu z tym jeszcze tylko phm regedit (darmowy, do konfiguracji PDA), Adobe Reader (darmowy), putty i jak dla mnie to więcej mi nie potrzeba :)

Cóż - wybór należy do każdego z osobna.
Chciałbym zauważyć, że nie namawiam tutaj ludzi do super legalności. Ba, w zasadzie, gdyby nie możliwości nielegalnego zdobycia ROMu WM6, gdyby nie zestawy aplikacji zdobyte w sposób mniej legalny (takie swoiste try before you buy), to nie miałbym tu o czym pisać. Oczywiście należy walczyć z nielegalami. Przecież jeśli się nie walczy ergo wszystko można mieć za phree to faktycznie - po co płacić? Głupio być ostatnim frajerem wśród złodziei. Bo honor to można i mieć, ale nec Hercules contra plures. Walka ta jednak też musi być prowadzona z wyczuciem, bez przesady. Wsza ludzie nie znający różnorodności lub którym ta możliwość poznania nie przyjdzie względnie łatwo nie będą chcieli sami poznawać nowych rzeczy, lecz zgnuśnieją w zestandaryzowanym pseudodobrobycie. A monopole walczą, żebyśmy tej różnorodności nie zaznali.
Dopiero takie wypośrodkowanie wszelkich starań powoduje, że oprócz ludzi kradnących z definicji cudze dobra (także intelektualne) pojawia się grupa tych, którzy spróbują, spodoba im się i kupią. I to powoduje, że ten świat (przynajmniej na razie) się kręci.

firmowe merry (kilka niecenzuralnych zwrotów na f, j oraz k) kristmas!

21 December, 2007 (09:32) | Prywatne, tyrady | By: vermin

Jak to zwykle bywa w okolicach 24 grudnia kolejnego roku, zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Same święta to (teoretycznie) rzecz fajna zarówno ze względu na atmosferę jak i czas wolny. Niestety jak to w życiu bywa - atmosfera jest już zajechana milionem stroików, kolęd w “prawie” dobrym wykonaniu wygrywanych przez “prawie” polifoniczne urządzenia z “prawie” dobrymi głośnikami oraz brakiem śniegu (no, ale to ostatnie może się uda nadrobić). O ile do tych wszystkich rzeczy człowiek powoli się przyzwyczaja coraz bardziej zdając sobie sprawę, że prawdziwe święta to ma się w sercu gdziekolwiek będąc (bo chociaż firma ma ogólnie wolne, to 24 jednak niektórzy powinni wpaść do pracy), to już do pewnych firmowych zwyczajów jest trudniej.

Nie wiedzieć czemu każda firma w której pracowałem dotychczas stwierdza, że dobrze zrobić jest spotkanie opłatkowe. Nie wiadomo po co i dlaczego. Znaczy może są tacy, których to motywuje, ale mnie jakoś nie bardzo - mam co robić z czasem wolnym i mam ścisłe grono przyjaciół i rodziny z którym ten czas z chęcią bym spędzał. Najgorsze jest to, że chociaż obecność nie jest obowiązkowa, to jednak młodzi pracownicy (wiekiem/stażem) być jednak powinni, w celu zaczerpnięcia atmosfery firmowej i integracji. Tylko jakiej integracji, jak część ludzi widzi się po raz pierwszy, część lubi się mniej (i stara nie odwracać do nich plecami) a jedynie części z nich złożyło by się prawdziwe życzenia? Cóż - trzeba cierpieć wg wspaniałej polskiej tradycji.

Jest jeszcze jeden zwyczaj czasu bożonarodzeniowego - wysyłanie życzeń do tych, których nie zobaczymy. Oczywiście firmie udało się także i to przedstawić w krzywym zwierciadle. Przedwczoraj o 7 pojawiły się w outlooku pierwsze życzenia od pracowników jednego z oddziałów. Już dwie godziny później odpowiedział kolejny… dział. Potem poszło. Średnio raz na godzinę wpadał mail kolejnego z oddziałów/działów firmy. Co ciekawe - jeśli w jakimś dziale była praca zmianowa, to oczywiście każda zmiana musiała wysłać swoje życzenia. Do maksimum perwersum doszło dziś w godzinach porannych, kiedy to przyszedł pierwszy mail od pojedyńczej, niereprezentującej nikogo poza sobą osoby. A osób w firmie trochę mamy… Paranoja jest goła.
Jedyną metodą obrony przed życzeniami jest to, że reguła w MUA automatycznie kasuje wszystko co ma w tytule słowo “życzenia”. Ponieważ niektóre osoby o tym wiedzą (te które powinny) dostałem już życzenia z tytułem “DUPA”. I tak ma być(?).

Shake it baby!

21 December, 2007 (09:14) | Prywatne, gadgets | By: vermin

Ciężko o tym nie napisać - dla zabójców świń i innego tatałajstwa, dla miłośników zabójców jajek oraz miłych dla ucha one-linerów - po Duke Nukem 3D powoli na świat wychodzi… dopiero zapowiedź Duke Nukem Forever.
No ale może w końcu uda im się coś opublikować, cokolwiek… na miarę czasów. Nie żebym miał czas grac w gry (kupiony w dniu premiery wiedźmin jeszcze nie ujrzał głowic dysku :(), ale może jak już wyjdzie to będę miał na tyle duże dziecko, że kilka chwil się znajdzie?

Apache2, debian etch i abdurdalnie nie działające SSL

18 December, 2007 (19:35) | debian(ized), linux, web | By: vermin

Byłem i zakupiłem certyfikat typu wildcard dla jednej z administrowanych domen. Taki to wymóg pojawił się w obsługiwanej przeze mnie firmie, coby korzystający z aplikacji webowych klienci tejże bezpieczniej się czuli wymieniając dane z serwerem. Nie jest to certyfikat z “zielonym paskiem” (swoją drogą jest to niezły absurd jako wysoko płatne bezpieczeństwo, szczególnie jak ktoś ma oskórkowanego FF/IE/Opera/whatever…) Kupiłem go od firmy polskiej, coby obce imperialistyczne świnie wolnorynkowe elementy ze znaczącym udziałem kapitału zagranicznego nie pasły się kosztem firmy.

Generacja certyfikatu oczywiście za pomocą paczki openssl - prosta komenda openssl req -new -key server.key -out server.csr i już mamy żądanie, które musimy wrzucić do Centrum Certyfikującego. Jak na razie wszystko fajnie i działa - abstrahując od tego, że oważ firma nie za bardzo przygotowana była ze swoim systemem sprzedaży webowej do certyfikatów typu wildcard i chciała wysyłać mi maila na adres webmaster@*.firma.com.pl albo sprawdzać siakieś pliki na takowymż serwerze. Niemniej pomoc ichnia zadziałała szybko i poprawnie i bezproblemowo certyfikat ów dostatałem wraz z instrukcjami jak to go wgrać do mego apache/iis/whatever_web_server. Miłe.

Niestety mój apache, (w przeciwieństwie do IIS, który łyknął wszystko bez słowa), stwierdził w zasadzie, że on nie obsługuje SSL pomimo całej odprawionej w konfiguracji virtual hosta magii mówiącej wprost, że SSL działać ma, że klucze i certyfikaty są (zweryfikowane) w odpowiednich miejscach:

SSLEngine on
SSLCertificateFile /etc/apache2/ssl/server.crt
SSLCertificateKeyFile /etc/apache2/ssl/server.key
SSLCACertificateFile /etc/apache2/ssl/ca-bundle.crt

Zgłaszał to na dodatek tak uprzejmie, że rzucał kodem nie do odnalezienia, informując poprzez FF/IE, że “blah.firma.com.pl wysłał nieprawidłowy lub niespodziewany komunikat. Kod błędu: -12263″. Wredne to o tyle, że włożenie w google “-12263″ zwróciło mi 0 wyników… Niemniej problem okazał się absurdalny w sensie swojej prostoty. Otóż (błędnie) nie miałem podefiniowanych wirtualnych hostów jako stojących na odpowiednich portach, tj. brakowało mi w odpowiedniej linijce informacji o porcie:

NameVirtualHost *:443
<VirtualHost *:443>

Dokonana w ten sposób separacja pomiędzy hostami szyfrowanymi (443) i nieszyfrowanymi (80) załatwiła sprawę… ale nie do końca. W końcu klient chciał coby komunikacja zachodziła w sposób bezpieczny. Ponieważ obciążenia serwera średniomałe w pliku odpowiadającym za port 80 dorzuciłem co następuje:

RewriteEngine on
RewriteCond %{SERVER_PORT} ^80$
RewriteRule ^(.*)$ https://%{SERVER_NAME}$1 [L,R]
RewriteLog “/var/log/apache2/rewrite.log”
RewriteLogLevel 2

No i śmiga, loguje gdzie trza co trza i jeszcze spełnia założenia firmy. Ufff.

P.S.
Oczywiście wszystko to jest przy założeniu, że wcześniej wykonało się takie magiczne komendy w Debianie, które powrzucały w /etc/apache2/mods-enabled i /etc/apache2/sites-enabled odpowiednie moduły i site’y. Wystarczyło w tym celu wykonać sekwencję:

a2ensite
a2enmod rewrite
a2enmod ssl

i sprawdzić czy wszystko działa za pomocą apache2ctl -t Ale to przecież oczywiste…

Brak polskich liter w Viście - czyli jak podpiąć się pod klawiaturę?

5 December, 2007 (14:26) | tyrady, windows | By: vermin

Dostałem czas temu już długi nowy sprzęt firmowy - całkiem przyjemne FSC e8210. Zabawka fajna, z Vista Business na pokładzie, (będąc przy systemie chciałbym nadmienić, że po etapie konfiguracji laptopa do swoich potrzeb kiedy to kląłem ten system i jego konfiguratory na czym świat stoi, przyzwyczaiłem się, bo raczej nie przekonałem), niemniej wciąż mi coś niedomagało. W szczególności brakowało mi niektórych jedynie dużych polskich liter. Problem w zasadzie rzadko występujący (po co komu duże polskie litery), niemniej denerwujący. Oczywiście zarówno przeglądarka jak i programy Office pozwalały mi przez dłuższy czas obejść się bez tych liter, ale było to conajmniej denerwujące, żeby nie powiedzieć, upierdliwe. Dziś w końcu stwierdziłem, że:

  • albo w końcu znajdę przyczynę na zasadzie eliminacji
  • albo spróbuję znaleźć metodę programową tego problemu

Udało się na szczęście to pierwsze, jak zwykle, po niesławym zabierającym “ł” programie ATI, teraz całkowicie do szczęście zbędny, a przez niedopatrzenie ładujący się z automatu Intervideo WinCinema Manager zabierał całą gamę skrótów <alt gr> + <shift> + Ó lub Ę lub Ą lub Ś albo Ż. Nie wiedzieć czemu oczywiście, bo nie reagował na naciśnięcie tych klawiszy żadną rozsądną ani nawet nierozsądną akcją. Dodatkowo nie ma tych klawiszy podpiętych w konfiguracji tego magicznego programiku i znalazłem go na zasadzie eliminacji (iteracyjnieidąc algorytmem: zabij aplikację[i], sprawdź działanie klawiszy, i++).

Sprawa rozwiązana, ale problem szerszy został. Podpinałem się wieloma programikami mapującymi klawisze pod klawiaturę i o ile mogłem spokojnie zdefiniować własne zdarzenia, to żaden ze znanych mi programów nie potrafił mi pokazać co jest pod daną kombinację klawiszy podpięte. Ja oczywiście wiem jak się podłączyć pod daną kombinację klawiszy, (SetWindowsHookEx), ale jak uzyskać zestawienie wszystkiego co jest już zdefiniowane? Ktoś (no może nie konkretnie Ty ;-)) ma jakąś sugestię?

Ultimate Tag Warrior

16 November, 2007 (11:32) | sql, wordpress | By: vermin

Swego czasu, w odległej wersji wordpressa, której daleko było do tagowania, uaktywniłem wtyczkę Utlimate Tag Warrior. Kilka wpisów otagowałem, a potem w zasadzie stwierdziłem, że stosowana przeze mnie taksonomia wpisów w pełni oddaje to co robię, więc pozbawione jest sensu dodatkowe tagowanie. Jakiś czas potem, przy upgradzie wersji, wyłączyłem wtyczkę i nie włączyłem jej ponownie.
Dziś, przeglądając dokładnie bazę danych wordpressa zwróciłem uwagę na dwie duże tabele - pierwsza z nich to standardowa [wp]_postmeta, druga to zależna od wtyczki slimstats [wp]_slim_stats. O ile potrafię zrozumieć wielkość drugiej tabeli (chociaż to i tak przesada - czas przesiąść się na google analytics czy podobne darmowe urządzonko - hints anyone?), to ta pierwsza mnie moooocno zaskoczyła.
Co ciekawsze, pomimo setek tysięcy wpisów, większość z nich posiadała wartość klucza meta_key = ‘_utw_tags_0′. Chwila spędzona w wyszukiwarce zwróciła winowajcę - wspomnianego w tytule UTW. Okazuje się, że nieszczęsny UTW dla postów, które nie zostały otagowane przy każdym odświeżeniu dokonywał właśnie takiego wpisu. Cóż, DELETE FROM [wp]_metadata WHERE meta_key = ‘_utw_tags_0′ spowodowała radykalne zmniejszenie wielkości tabeli z paruset tysięcy wpisów do (po usunięciu wpisów z wtyczki WP Post Views) 5. Niemniej nigdy więcej nie wykonam OPTIMIZE TABLE ani podobnej operacji bez wcześniejszego backupu tablicy. Trochę ‘za dobrze’ działają takie operacje usuwając także potrzebne dane :/

P.S. Ewentualne informacje (które potem przerzucę jako komentarze) na temat systemów mierzenie wielkości ruchu proszę przesyłać na adres: vermin w domenie bloga.

Tymczasowe wyłączenie komentarzy, czyli o błędach bazy danych

16 November, 2007 (09:41) | sql, wordpress | By: vermin

Niestety, baza danych wykorzystywana w posiadanym przeze mnie hostingu ma tendencje do częstego krzaczenia jednej z tabel - konkretnie tabeli zawierającej komentarze. Sprowadza się to do tego, że albo komentarze znikają, albo znika plik indeksu tabeli albo zwracany jest błąd 127 mysql. Na takie bolączki zazwyczaj pomaga REPAIR TABLE, niemniej przed chwilą wykonanie tej komendy we wspaniałym stylu obcięło mi ilość wierszy tabeli do 0. Wow! Oczywiście nie muszę mówić, że nie mam backupu tej tabeli sprzed wykonania operacji, prawda? Powód braku jest prozaiczny - ponieważ dziś wieczorem miałem podnieść wersję silnika, to zostawiłem robienie backapu na wieczór właśnie.
Teraz pozostaje mi wierzyć, że mój hostingodawca ma backup dziś z nocy, względnie z wczoraj. Dodatkową lekcją jest konieczność uruchomienia zadania z crona (ciekawego czy mam tu coś takiego) co niezależnie będzie robić mi backup (ciekawe czy z tego co mam, mam dostęp do takiej funkcjonalności). I ostatnią lekcją jest konieczność wgrania jakiegoś zadania typu captcha, które zmniejszy mi ilość wpływającego do akismeta spamu - bo podejrzewam, że to właśnie gwałtowny rozrost tabeli przez spamowe komentarze powoduje niestabilność silnika mysql, który gdzieś w tym sharowanym hostingu się gubi :/
Tymczasowo, do czasu odzyskania tabeli i podniesienia wersji bloga wyłączyłem możliwość komentarzy - swoją drogą dziwne, że wordpress nie ma możliwości przełączenia komentowania inaczej. niż tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Chyba, że z poziomu bazy danych wykona się UPDATE wp_comments SET comment_status = ‘closed’; No, ale że nie można tego zrobić per blog? Dziwne (albo ja po prostu tej opcji nie znalazłem, co też jest możliwe).

RTFM, czyli o prawie legalnym upgrade HTC Charmer

15 November, 2007 (01:10) | gadgets | By: vermin

Cóż, ponieważ w tytule sprzedałem już pointe, (prawie) od razu przejdę do rzeczy.

Czas temu kupiłem sobie niedrogie urządzenie, które zastąpić mi miało telefon, laptopa i kilka innych małych zabawek. O samym urządzeniu i co myślę po roku testów o posiadaniu i używaniu (tego konretnego) PDA w jednej z następnych notek, niemniej wróćmy do rzeczy. Po roku używania, pokazaniu się nowej wersji Windows Mobile, stwierdziłem, że warto by trochę zamieszać w PDA - nie kupując nowego mieć to uczucie posiadania nowej zabawki, wiecie o co chodzi.
Ściągnąłem sobie nową wersję ROMu zawierającą WM6 i TouchFLO, uruchomiłem upgrade i… po jakichś 10 minutach i hardresecie wisiał mi przed oczami cały czas ekran ładowania systemu. Zabiłem telefon. Oczywiście przez to, że nie doczytałem, iż przed upgradem należy wyłączyć moduł telefonu. Na szczęście nie zabiłem go do końca - dało się uruchomić na szczęście bootloader, co oznaczało jedno - szansę :) Tonący brzytwy się chwyta (w ostateczności za portfel, ale w nim akurat pod koniec roku nie ma za wiele), więc kolejne minuty spędzone na forach dały mi nadzieję.

Żeby ożywić to małe zwierzątko należało ściągnąć wersję upgrade która nie sprawdza id (tak na wszelki wypadek, gdyby nie udało się ożywić go romem Ery, a trzeba było szukać jakiego Propheta z WM5 - tak, firmware z ‘większego’ brata pasuje idealnie - w końcu różnią się tylko WiFi). Potem rozpakować paczkę z romem i wypakować nk.nbf do katalogu z updaterem. Kolejnym krokiem było przejście w tryb bootloadera - nacisnąć przycisk kamery + soft reset i poczekać na trzy kolorowe paski na ekranie. Po połączeniu z komputerem pokazał się napis USB. Dzięki temu wystarczyło tylko uruchomić updater, poczekać 10 minut i voila. Telefon odżył z WM5 i nowym AKU3.3! Teraz już można było spokojnie wrócić do udanego wgrania WM6 (pamiętając o tej ‘drobnej’ uwadze wyłączenia modułu telefonu tym razem ;-)).

Jak to wyglądało od strony numerków oprogramowania?
przed:
ipl 2.06.0001
spl 2.06.0001
GSM 2.19.21
os 2.6.2.31

Po nowym ROM era:
ipl & spl 3.08.0001
GSM 02.71.21
os 3.8.2.24

Po WM6 ROM:
os 4.0.0.0

Teraz czeka mnie czas testów jak to dość wolne (195MHz) urządzenie zachowa się po WM6… i pewnie powrót do WM5 jak będzie nadal zachowywać się tak powoli :/

P.S. Pierwszy test nie udał sie - synchronizacja kontaktów coś mi nie działa. Dalej trzeba grzebać po forach, heh…

Dodatkowy DHCP w sieci SBS

12 November, 2007 (11:35) | bezpieczeństwo, networking, sbs, windows | By: vermin

SBS lubi być sam. Sam możnowładnie pełnić rolę pana i władcy. Nie lubi, kiedy cokolwiek mu przeszkadza. Ba, wyjątkowo źle reaguje jak coś mu przeszkadza, zazwyczaj to wyłączając. Niestety nie odłącza zewnętrznego urządzenia (może Centro/MBE dzięki NAP będzie to potrafić?), a wyłącza swoje funkcjanolności, w skrajnej sytuacji wyłączając sam siebie. Jak się okazuje, można zabronić mu wyłączania serwera DHCP w momencie gdy wróg pojawi się w naszej sieci (albo testowo włączymy routerek, odpalimy serwerek linuksowy nie rekonfigurując portów VMa czy cokolwiek innego). Okazuje się, że można przestrzec się przed tak trywialnym problemem w wyniku którego nagle przestaje działać nam sieć. Wystarczy uruchomić edytor rejestru, przejść od klucza HKEY_LOCAL_MACHINE\System\CurrentControlSet\Services\Dhcpserver\Parameters a następnie dodać w nim wartość typu DWORD o nazwie DisableRogueDetection i wartości 1. Restart serwera (hahaha) i voila - działa.
Oczywistym minusem tego rozwiązania jest fakt, że jak wyłączymy wyłączanie serwisu DHCP w sieci, to otwieramy się na swoisty wektor ataku, polegający na tym, że wstawia się wrogi serwer dhcp do sieci, on ustawie siebie jako proxy i przechwytuje ruch do sieci. Niemniej oczywiście mamy wdrożonego IPSec’a i nie musimy obawiać się takich prozaicznych ataków. Prawda? ;-)

wordpress i kodowanie znaków suxorz

12 November, 2007 (02:03) | wordpress | By: vermin

Po prostu nie mogę dojść do porozumienia z moim wordpressem. A dokładniej z kodowaniem znaków. Sytuacja wygląda następująco - baza mysql ma kodowanie utf8. Dane w tablicach są zapisane w utf8 - sprawdziłem wg kodowania phpmysqladmin (strona utf8), sprawdziłem także zakładając drugiego bloga na tej samej bazie danych (inny przedrostek tabel) i kopiując do jego tabeli posts dane z tej tabeli posts (poprzez INSERT INTO * SELECT *). Obydwa blogi pracują na jednej bazie danych, na jednym serwerze, wszystko wygląda podobnie. Jedyna różnica pomiędzy blogami to to, że w jednym jest ustawione w wordpress kodowanie iso-8859-2 a w drugim utf-8. Ustawienie w pierwszym utf-8 powoduje totalne krzaczenie.
Jest to (chyba?) absurdem - przecież jeśli dane są w utf8 to ustawienie iso8859-2 powinno powodować krzaki a nie odwrotnie :/ Wordpress ma jakieś mechanizmy rekodujące ustawienie przeglądarki na ustawienia bazy danych. Musi mieć bo piszę to w iso a zaraz obejrzę na drugim blogu w utf. Niemnie - czy ktoś ma pomysł jak to namierzyć?

back 2 life, back 2 reality ;-)

11 November, 2007 (21:51) | Prywatne, non-tech | By: vermin

Pierwsze pytanie jakie miałem do siebie otwierając ponownie tego bloga, to to, czy warto ponownie próbować go reaktywować, czy też może jednak lepiej otworzyć gdzieś coś nowego a to zostawić w sieci “żeby było”. Trochę szkoda byłoby rzucić te kilka ciekawych notek (i kilka mniej ciekawych też) i próbować budować od nowa jakiś blog. Ponieważ jego tematyka byłaby zbliżona, przerwa pokazuje dość wyraźnie pewien okres mojego życia - a to w końcu mój na poły prywatny, na poły technologiczny blog - postanowiłem spróbować jednak rozpocząć ponownie swoje publikacje na tych łamach.

Sądzę jednak, że moim czytelnikom, (ciekawe, czy ktoś jeszcze ma mnie w readerze i liczy że pojawi się z mojego bloga nowy content?), należy się słowo wyjaśnienia dlaczego zniknąłem z sieci. Cóż - głównym powodem, dla których ilość publikacji na blogu nikła i w końcu wygasła był i jest mój syn. Wbrew pozorom i temu co zawsze mi się wydawało, dziecko nie potrzebuje maksimum atencji na samym początku swojej drogi na świecie. Wbrew pozorom jest wtedy dość binarne - śpi/nie śpi. Nie śpi dzieli się też na dwa stany: je/jest przewijane. Wraz z rozwojem i coraz większą percepcją potrzeby nowego człowieka robią się większe i coraz bardziej zajmują młodych rodziców. Jest to piękne - ale dziwną zmianą jest ta, że człowiek dopiero mając paromiesięczne dziecko wie, że komputer tylko w pracy oraz że pracy w domu niet (bo najpierw dość intensywnie z przyjemnością dziecko jak się wróci z pracy, potem prace domowe a na końcu to się śpi jak tylko się przyłoży głowę do poduszki, a nie 2-3 jak to drzewiej bywało). Oczywiście, można nie uczestniczyć aktywnie w życiu domowym,ale po cholerę wtedy byłoby decydować się na dziecko? Dopiero teraz, gdy synowi ma wkrótce minąć roczek doszedłem do jakiegoś konsensusu z czasem i własnymi możliwościami i stwierdziłem, że być może da radę przywrócić niektóre ze zwyczajów prawie że kawalerskiego życia (bo z obecnej perspektywy to bycie z żoną bez dziecka było wyjątkowo mało absorbujące - nawet, jeśli spędzaliśmy więcej czasu razem…)

Jest także drugi powód - tym razem już bardziej konkretny i bliższy technologii. W końcu przestałem być specjalistą IT. Zostałem “samodzielnym inspektorem ds. informatyki”. Pomimo wyjątkowo głupiej nazwy nowego stanowiska pozwala mi ono na nie tylko wykorzystanie dotychczasowej wiedzy o systemach Windows, ale także na odkrywanie nowych obszarów, wcześniej dużo mnie rozpoznanych, takich jak SAP, Oracle, Business Intelligence i inne, bardziej zbliżone do biznesu cuda niż administrator Windows w małej, eufemistyczynie mówiąc małorozwojowej firmie. Nie mówię, że poprzednia praca była zła - także tam dało się (wspierając się dodatkowo pracami zleconymi i projektami) sensownie żyć, wprowadzać i poznawać technologie. Ba, nawet udało się aktywnie uczestniczyć w jednym projekcie który zahaczył mocno o biznes. Ba - stanowił nawet o jego sile… (controlling)
Niemniej możliwość zobaczenia w akcji tych wszystkich zabawek o których człowiek albo czyta, albo styka się jedynie na prezentacjach (storage, biblioteki taśmowe, sieci FO, archaiczne Alfy, świeższe PA-RISC i nowe blade servery, poważne silniki DB w działaniu na zbiorach większych niż te którymi ostatnio na prezentacji MS BI chwaliło się Ministerstwo Finansów, system ERP od podszewki, i wiele wiele dodatkowych zabawek) to jest coś. Ba, nie tylko o zobaczeniu tu mówię - przecież to wszystko co piszę to jest moja codzienna praca :) Ewidentnie jestem jakimś technologicznym onanistą, biorąc pod uwagę, że podniecam się możliwością pracy z technologią. Niemniej technologia, technologia w biznesie i technologia dla technologii to jest coś co lubię. Używać, pracować i otaczać się. Nie żebym siedział w serwerowni - od tego mam terminale, serwery terminali, zdalne konsole i coś jeszcze pewnie, czego nie zdołałem do tej pory poznać ;-) No cóż - właśnie dlatego tak mało ostatnio byłem w blogosferze - konieczność znacznego poszerzenia kompetencji w krótkim czasie to coś, co mocno zabiera resztki wolnego czasu. Niestety - im więcej wiem,tym więcej wiem, że nie wiem i muszę nadrobić…

Ale postaram się pisać, dla swojej i Waszej uciechy/informacji/możliwości zwiększenia cyfrowego chaosu (choose all that apply).
vermin

P.S. Jest trzeci powód, który mocno mnie zniechęcił patrząc dodatkowo na brak czasu. ‘Przypadkiem’ (vide az.pl ssie) zaginął plik trzymający bazę komentarzy. Nie mając czasu na rozwiązanie tematu, aktualizacje i takie tam zarzuciłem bloga. Jeśli w ogóle się nie ma wolnego czasu to lepiej poświęcić go na zdobywanie wiedzy niż naprawianie czegoś, co jest co najwyżej hobby, prawda? Ponieważ jednak postanowiłem pisać dalej, będę musiał przerobić niektóre rzeczy na tym blogu - chociażby koniecznie podnieść go do najnowszej wersji, zaktualizować dodatki i ulepszyć taksonomię wpisów. W związku z tym osoby, które w najbliższym czasie odwiedzą tego bloga mogą się natknąć na jakieś dziwne zachowania. Mam nadzieję, że tych, którym błysnął ten wpis w czytniku ewentualne przejściowe problemy nie zniechęcą do powrotu ponownej lektury.

SaaS, google i wordpress API, czyli nowe technologie w uzyciu

14 May, 2007 (11:00) | microsoft, tyrady, web, wordpress | By: vermin

Google jest jednak wielkie. Ich podejscie do swiata pokazuje bardzo mocno, ze SaaS (Software as a Service) to przyszlosc. Chociazby ta notke pisze z losowego komputera, wykorzystujac Google Docs & Spreadsheets z ktorego publikuje bezposrednio do mojego bloga dzieki API MovableType w ktore wyposazony jest Wordpress. Nie tylko, ze moja produktywnosc wzrasta, poniewaz dostep do swoich prywatnych dokumentow mam prawie zawsze i wszedzie (bo firmowych tam nie wrzuce - polityka bezpieczenstwa chociazby), ale dodatkowo mam dostep do poczty integrujacej moje stare prywatne konta na darmowych serwisach w jedna kupke, mam dostep do czytnika RSS, dzieki ktoremu jestem na biezaco w tym co mnie interesuje, mam otwarty komunikator (co prawda bez transportow do innych sieci :|). Jestem produktywny caly czas, bez umierajacej (niestety) technologii U3 czy podobnej. (Na poziomie przechowywania plikow w ogole bez noszenia pendrivow, ktore za latwo gdzie sie gubia).

Coz - na tegorocznym MSS, o ktorym napisze w koncu w nastepnej notce, Steve Ballmer wspominal, ze Microsoft intensyfikuje wysilki swojej platformy Live, ktora ma wnosic taka nowoczesna produktywnosc. Niestety, na razie to co prozentuje Google powoduje, ze hasla MS powinny brzmiec: “Where do you want to google today?” and “It’s time (to catch up on Google)”. Moze w ramach polityki SaaS MS powinno wyewoluowac z modelu dostarczania pelnego produktu, ktorego nie wiadomo kiedy sie doczekamy, do tego co robi Google, rosnac razem z potrzebami uzytkownikow?

Zdaje sobie sprawe, ze Google nie jest idealne, a gromadzenie wszystkich moich informacji w jednym miejscu moze zostac wykorzystane przeciwko mnie, przez Evil Google Thingie, niemniej wyglada na to, ze dla informacji malo wrazliwych to jest jedyny rozsadny kierunek - czy to bedzie MS, Google czy ktokolwiek inny, kto wpadnie na jeszcze lepsze, prostsze i bardziej zintegrowane rozwiazanie. Zreszta w komputerach, o czym pisalem, szczegolnie dzieki wirtualizacji, tez dazymy do scentralizowanych rozwiazan - czy to filestorage, czy aplikacje 3-tier czy cokolwiek innego…

az.pl ssie (a przynajmniej zaczyna)

20 April, 2007 (20:22) | tyrady | By: vermin

Sporo się ostatnio pisało o tym, że niektóry tzw. providerzy zaczynają mocno ganiać użytkowników. Ja cieszyłem się, że nic takiego mnie od mojego nie spotkało - do tego stopnia, że poleciłem go wręcz kilku znajomym. Mam oczywiście najtańszy hosting, bo wydaje się człowiekowi, że pod blog za dużo nie potrzeba. Otóż jak się okazuje żyłem w błędzie…
Ja w zasadzie wiem, że silnik wordpress nie jest optymalny - ba, do optymalności brakuje mu wiele, no ale bez przesady - nie będę z jego powodu kupował dedyka! Jakby nie patrzeć poniższy email mocno mi sugeruje, że powinienem zmienić dostawcę. 4 dni na poprawę wordpressa to chyba ciut za mało :| - jakieś propozycje?

Szanowni Klienci,

Proszę o optymalizację zapytań mysql, struktury bazy danych oraz oprogramowania dążącą do skrucenia czasu wykonywania kwerend i zminimalizowania obciążenia serwera.

Proszę o jak najszybsze poprawienie zgłaszanego problemu.

Proszę o informację zwrotną via email po zakończeniu prac z Państwa strony w nieprzekraczalnym terminie do 24.04.2007 roku.

Przypominamy, że zgodnie z postanowieniami regulaminu: “KORZYSTANIA Z USŁUG HOSTINGOWYCH AZ.PL” punkt 48:

“Obowiązki i odpowiedzialność Klienta

a) W szczególnych przypadkach, w których działanie programów Klienta spowoduje nadmierne obciążenie serwera co spowoduje pogorszenie usług świadczonych innym Klientom, Az.pl zastrzega sobie prawo do wprowadzenia ograniczeń na konto Klienta lub tez blokady całego konta. O ograniczeniu Klient zostanie powiadomiony.
b) Az.pl zastrzega sobie prawo do zablokowania możliwości korzystania przez Klienta z wszystkich lub niektórych Usług hostingowych a także prawo do zablokowania możliwości korzystania z określonych baz danych, skryptów, usług poczty elektronicznej,http, w następujących przypadkach:
- wystąpienia prawdopodobieństwa spowodowania awarii przez Klienta.
- spowodowania przeciążenia serwera lub innych elementów infrastruktury udostępnianej przez Az.pl,
- wystąpienia prawdopodobieństwa znacznego pogorszenia jakości usług świadczonych dla pozostałych Klientów Az.pl
O ograniczeniu Klient zostanie powiadomiony.”

Jednocześnie informuję, że stosownie do punktu 51 ww. regulaminu:
“Az.pl zastrzega sobie prawo do zablokowania, a w szczególnych przypadkach, usunięcia konta klienta i danych na tym koncie się znajdujących, który łamie postanowienia niniejszego regulaminu, bez zwrotu uiszczonych przez klienta opłat.”

Pełna treść regulaminu dostępna jest pod adresem:
http://www.az.pl/regulations.action

Logi serwera w załączniku.

Z poważaniem,
Dział Techniczny AZ.PL

I wysłana odpowiedź:

Witam,
Widzę, że Państwo idziecie w ślady Home.pl i Nazwa.pl i zaczynacie badać „obciążenie”. To potrafię zrozumieć.
Czego nie potrafię pojąć, to fakt, że (może poprzez ostry overselling?) zwykły, pojedynczy blog oparty na popularnym silniku Wordpress generuje obciążenie powodujące wyrzucenie go z serwera – ponieważ optymalizować tego oprogramowania nie będę, nie wiem co mogę zrobić. Kupić lepszy (wyższy) pakiet hostingowy? Jaki?

Ponadto zaskakujecie mnie Państwo bardzo długim, bo 3,5 dniowym terminem na poprawę, co najciekawsze obejmującym weekend. Ale rozumiem, że może Państwo macie wolnych (w sensie zasobów) koderów, których mi z przyjemnością wynajmiecie na wzmiankowany czas?

Pozdrawiam uprzejmie i proszę o odpowiedź

“Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?”