vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Category: Prywatne


[final] Microsoft Security Summit 2006, dzień 2, almost live, surely personal

12 April, 2006 (12:19) | Prywatne, bezpieczeństwo, inne (tech), microsoft | By: vermin

Dzień drugi Microsoft Security Summit rozpoczął się możliwością wyboru - dwie sale, w każdej po 4 sesje. Innymi słowy 16 możliwości. Moja ścieżka na ten dzień przewiduje zapoznanie się z systemem Vista, posłuchanie ciekawostek o wdrożeniu PKI w Polkomtel S.A., Implementację zabezpieczeń w sieci WiFi… lub poznanie Antigena. Na sam koniec zostawiłem sobie Microsoft Exchange, które niechcący zamieniłem na RMS.

Read more »

[final] Microsoft Security Summit, dzień 1, almost live :)

11 April, 2006 (22:00) | Prywatne, bezpieczeństwo, inne (tech), microsoft | By: vermin

W cyklu imprez sponsorowanych przez Microsoft pojawiła się ciekawa propozycja, pokazująca zmieniające się nastawienie tej firmy do bezpieczeństwa - Microsoft Security Summit. Konferencja skierowana głównie do specjalistów IT, chociaż także ciut do developerów. W zasadzie pierwszy dzień powinien być także dla developerów, ze względu na dość holistyczne przedstawienie kwestii bezpieczeństwa. Właśnie - holistyczne, bo głównym i jedynym prelegentem pierwszego dnia był autor znanych showcastów “Holistic security” - Rafał Łukawiecki.

Read more »

era gsm, czyli przymykamy oko na wyłudzenia

18 February, 2006 (18:56) | Prywatne, non-tech, reklama i okolice | By: vermin

Dostałem dziś SMSa z numeru 660000584 o tresci -

Era:/ Wygrałeś nagrodę rzeczową w ERA PREMIA! Wyślij sms o treści 692807054 na nr 1120(koszt 1,22 zl z vat) aby dowiedziec sie jak odebrac nagrode. Gratulacje

Ponieważ Era informuje o promocjach i wygranych ze swoich numerów specjalnych a kod raczej nie powinien wyglądać jak czyjś numer telefonu, postanowiłem sprawdzić o co chodzi z tym numerem 1120. Po chwili okazało się, że jest to numer, na który wysyłając SMSa doładowujemy konto telefonu, którego numer znajduje się w treści wiadomości, kwotą 20 złotych (10 dla numeru 1110).
Posiłkując się tą wiadomością zadzwoniłem natychmiast na infolinię Ery, w celu poinformowania ich o niecnych działaniach podejmowanych przez ich użytkowników. Przemiła Pani Agata, chcąc mi pomóc udzieliła mi paru informacji.

  • Primo - proces jest nagminny i nie jestem pierwszą osobą, która się z czymś takim zgłasza.
  • Secundo - nie przyjmie ode mnie numeru telefonu, bo nie wysłałem SMSa - no i nie mam zaświadczenia od policji, że coś takiego miało miejsce (co +- jest zropzumiałe)
  • Tertio - nawet jeśli wyślę SMSa, pójdę na policję, i dostanę zaświadczenie, to co najwyżej zwrócą mi pieniądze w przeciągu trzech miesięcy. Wobec sprawcy nie wyciągną konsekwencji… Powiedziała mi to prywatnie, niemniej skoro nie chcą przyjąc numeru to czegóż innego można oczekiwać?

Ręcę opadają… Co to jest za dbanie o własny wizerunek, jeśli taki jest stan rzeczy? To lepiej jest pozwolić na okradanie innych? Przecież wystarczyłoby przy takim zgłoszeniu przyjąć numer, sprawdzić SMSa (czy wyszedł i czy przyszedł) i zablokować kwotę na rachunku docelowym. PODJĄĆ JAKIEŚ DZIAŁANIE! No ale w sumie po co, tak? Ewidentnie w PiaR Ery pracuje mój dobry znajomy, Luigi Pierdoletto…

P.S. 1 Swoją drogą w poniedziałek ide na policję zgłosić przestępstwo. Ciekawe co zrobią? :)

P.S. 2 No i do prasy to się nadaje - zrobię im ciut czarnego PR, niech się uczą!

Kimkolwiek jesteś…

15 February, 2006 (23:20) | Prywatne, reklama i okolice | By: vermin

Reklama wirusowa to aktualny trend marketingowy. Poniewaz tradycyjne formy przekazu powoli się wyczerpują, a raczej może coraz więcej ludzi jest na nie uodpornionych, potrzebna staje się reklama, której nośnikiem będzie m.in. sama grupa docelowa. W ten sposób wystarczy opublikować coś, co po chwili dotrze samo do w miarę odpowiednich osób.

Minusem takiej reklamy jest konieczność stworzenia pewnego zamieszania (buzz), które niestety uzyskuje się albo przez humor, seks, przemoc lub innego rodzaju prowokację. Ma to swoje minusy - nie do każdego rodzaju biznesu taka reklama się nadaje. Często ciężko sobie wyobrazić poważny biznesowy look z odrobiną “pieprzu” (niekoniecznie pojmowanego jako seks). Przykładem może być chociażby ostatnia reklama IBM, która pokazuje, jak bardzo poważna firma potrafi zrobić kampanię “z jajem”.

Na ten pomysł wpadł netart, bardziej znany jako nazwa.pl. Proponują oni tani, w stosunku do swoich możliwości (w Polsce, BOCTATOE), hosting. Co ciekawe, kierują swoją ofertę do każdego, wspierając się właśnie hasłem “Kimkolwiek jesteś…”. Celem kampanii jest pokazanie w bardzo ciekawy i humorystyczny sposób, że wizerunek w postaci własnej strony WWW może być przydatny w zasadzie każdemu - a zachęta w postaci kosztu wynoszącego raptem 50 złotych nie powinna stanowić przeszkody…

Pokazanie w krzywym zwierciadle społeczeństwa ma jednak swoje minusy - sporo ludzi z przyjemnością obejrzy te przerysowania charakterów - obawiam się jedynie, że w naszym wspaniałym kraju niektóre ze zwrotów mogą spowodować koniecznośc przeproszenia, czy to mniejszości japońskiej (Taka-Se-Baba), koreańskiej (Yem Ki’He, wszechpolskiej (Zenon Gnat) czy też mieszkanek mniejszych ośrodkóW Społecznych o zabudowIe rozproszonej (Malwina Gil)…

Kampania ma jeszcze jeden minus - te 50 złotych starcza raptem na 6 miesięcy - potem pojawia się już kwestia pełnej odpłatności, która nie jest już taka mała… :|

organizacyjny

14 February, 2006 (00:04) | Prywatne | By: vermin

Ponieważ czasem ktoś jednak czyta moje wypociny - mam szybkie pytanie. Jakie dodatki do wordpresa polecacie? Szczególnie chodzi mi o możliwość wyświetlania ostatnich komentarzy w prawym pasku, ale wszelkie inne ułatwienia mile widziane :)

Adobe Reader w środku nocy…

10 February, 2006 (02:58) | Prywatne, inne (tech) | By: vermin

Cóż - format PDF zawsze wydawał mi się piękny, wspaniały i przenośny. Dopóki oczywiście nie zacząłem współpracować z poligrafią. Pliki przesyłane pomiędzy studiem DTP a kooperantami potrafią czasem zostawić fonty dosłownie w rozsypce.

Prawdziwym jednak szokiem było odkrycie dziś w nocy, że zainstalowany Acrobat 7.05 (oczywiście na www.reader.pl jest tylko wersja enu, ale co tam) NIE POTRAFI obsłużyć polskich czcionek w trybie wypełniania formularzy (z wyświetlaniem sobie radzi świetnie). Przy naciśnięciu alt-l program sprawdza update’y…

Początkowo myślałem, że to opcja w menu Preferences. Niestety parokrotne przewertowanie menu pokazało mi jak bardzo się mylę. Swoją droga poznałem menu Readera - nie jest ono krótkie i co gorsza dużo nie wnosi. Następnie szybki google search, niewiele wniósł, więc przeniosłem się na strony Adobe. Tam oczywiście jest support, ale jak się szuka błędu to czegoś takiego nie znajduje. Już zaczynałem kląć i szukać przedstawicielstwa w Polsce… (Swoją drogą - nie ma czegoś takiego). Próbowałem zainstalować starszego readera którego miałem w wersji PL - no way jose - trzeba dokonać deinstalacji softu (a komputera z różnych względów restartować nie mogę).

Na szczęście na stronach readera znalazłem programik mający circa 1,1MB o wdzięcznej nazwie CEFonts.exe. Udało się go ściągnąć, choć witryna Adobe nie mogła się wciąż doładować do 100% i odpalić skryptu serwującego plik klientowi. Instalacja, próba wpisania tekstu… D..A! Na ’szczęście’ alt-l ponownie uruchomiło aktualizacje, te pomieliły dłużej i zaproponowały ściągnięcie nowszej, 4,4 MB wersji wzmiankowanego pliku. Po tej instalacji zadziałało. Ale jak pomyslę, ile to zajęło czasu (gdzieś miałem ostro wąskie gardło i szło jak…), że gdybym nie miał sieci to zupełnie nie dałoby rady. Heh. To ja wolę, jak urzędy publikują dokumenty w doc… ;-)

IE 7 beta 2

1 February, 2006 (02:06) | Prywatne, inne (tech), windows | By: vermin

Muszę przyznać, że ostatnio jakoś wpadłem w wir testowania bet. Live Messenger, biztalk server 2k6, a teraz IE7 - szczególnie, że to otwarta beta.

Strasznie mnie interesują nowości zaimplementowane w tej przeglądarce, gdyż nieukrywajmy, za niedługo (?) będzie to nowy standard biznesowy obowiazujący na rynku - to do niej będą musiały równać konkurencyjne browsery. W ilości siła, a udostępnienie jej dla XP na pewno przewagę siłową przyniesie, w końcu większość używanych wersji Windows to XP właśnie - dłuższa przerwa w wydawaniu systemów przyniosła przynajmniej standaryzację na rynku systemów na desktop ;-)

Więc pierwsze wrażenia - download dwa razy większy niż firefox. Szybka instalacja, konieczny restart. Jest to niestety wymóg związany z głębokim powiązaniem z systemem Windows - konieczność założenia haczyków (hooks?) na bibliotekę wininet.dll Bez restartu krzyczy nie tylko IE, ale także inne rzeczy korzystające z jego modułów, jak chociażby Outlook. Zresztą, Bigo pisał na podstawie rpzezyc własnych o tym jak to wszystko głęboko sięga…

Restart. Zalogowanie do systemu. Pierwsza przyjemność - naprawił się IE, popsuty po próbie zainstalowania wersji kierowanej dla anglojęzycznej publiczności. Jego błąd objawiał się dośc specyficznie - otwierane w IE strony wyświetlały się po chwili… w Mozilli :-) (bo to akurat default browser). Pierwsza różnica po wyświetleniu się okna przeglądarki to małe menu - naprawdę została zminimalizowana ilość śmieci pomiędzy powierzchnią roboczą okna a paskiem tytułu. I wygląda to lepiej niż brak pasków w firefox - przyznać trzeba Microsftowi, że speców od UI ma niezłych, a przynajmniej moje UX jest miłe.

Sama przeglądarka wita nas ekranem autokonfiguracji, który pyta się o włączenie zabezpieczeń antyphishingowych. Zresztą na dolnym pasku cąły czas jest aktywne pole pozwalające na sprawdzenie aktualnie oglądanej witryny lub tez przesłanie jej jako podejrzanej (notabene, przynajmniej w końcu jest do kogo, bo pisanie do CERTu o podejrzanych siteach wyławianych z phishingowych maili jest jakoś tak czasochłonne…)

Druga rzecz - zakładki! W końcu! Co ciekawe, ich wygląd zależy od przyjętego interfejsu - w Lunie są zaokrąglone i teksturowane, w standardowym ułożeniu nieprzyjemnie kanciaste. Niestety do standardu obsługi zakładek jakoś nie moge od razu przywyknąć - cóż, mozilla miała je wcześniej… Na szczęście klikanie środkowym przyciskiem myszy działa :)

Rzecz trzecia - przycisk RSS zgodny z tym, który jest w firefox. Oczywiście o tym wszyscy już pisali, ale miło jest zobaczyć to na własne oczy ;-) W momencie wejścia na stronę z feedem przycisk miło się ‘odszarza’ - a gdy wybierzemy jakiś feed, to potem dopiero zaczyna się ciekawie! Przechodzimy do wbudowanej przeglądarki feedów. Program uprzejmie informuje nas co się stało i oferuje możliwość subskrypcji, a także włączenia automatycznej aktualizacji feedu. Co ciekawe - aktualizacje feedów sa sprawdzane nawet gdy IE7 nie jest włączony!
Sama przeglądarka także wygląda ciekawie - wykrywa kategorie wpisów, pozwala je posortować… Warto dodać, że przy okazji pamięta kiedy ostatni raz odświeżaliśmy dany feed.
Cóż każde z rozwiązań ma swoje plusy i minusy - w FF podoba mi się możliwość szybkiego, z poziomu menu przejrzenia ostatnich wiadomości w RSS (chociaz ogromnym minusem jest niemożność szybkiego odświeżenia folderu zawierajacego same feedy). Czas pokaże z czego lepij korzystać.

Rzecz czwarta - obiekty macromedii chodzą tak samo tragicznie jak w firefox. Coś się komuś popsuło?

Rzecz piąta - w opcjach nie znalazłem niczego ciekawego - poza opcję enable native XMLHTTP support. Jak widać AJAX znalazł drogę do serc IE Team :)

Rzecz szósta - w opcjach wyszukiwania jest domyslnie tylko MSN. Na szczęście jest opcja, żeby dodać innych, ale FF już sam z siebie ma kilka. Ja wiem, że dodanie google jako default to jest nienajlepszy pomysł w produkcie z redmond, niemniej chociaż kilka innych mogłoby tam się znaleźć w wersji out-of-the box.

Nic - czekam na firefox 2. Pewnie FF mi się sam uaktualni, bo słucha wciąż na kanale ‘beta’… A co do IE. Testować trzeba (teraz zresztą nie mam wyjścia, bo jest to jedyny IE na tej maszynie), przyszłość przyniesie rozwiązania.

google talk i reszta świata - nareszcie!

19 January, 2006 (17:29) | Prywatne, im, inne (tech) | By: vermin

Google w końcu wprowadził możliwość komunikacji w tekstowej wersji swojego komunikatora nie tylko pomiędzy klientami Google Talk, ale także z innymi kontami umieszczonymi na dowolnych serwerach w sieci. W końcu obsługa protokołu xmmp wyszła poza domenę gmail :)

Przed chwilą moje Psi krzyknęło do mnie - ktoś chce mieć Cię na swojej liście. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pytało sie o to moje konto na chrome, a kontakty po obu stronach dodałem jak tylko ruszała usługa… i o nich zapomniałem. Teraz tylko czekać kiedy w końcu wszelakie klienty jabbera zaczną obsługiwać libjingle.

Albo kiedy pozostali członkowie społeczności przesiądą się na google talk, żeby obsługiwać swoje konta. Cóż - google rządzi i nie ma to tamto.

Edit: Cóż, chyba za rzadko odpalałem konto na google, ponieważ moje “odkrycie” jest na sieci już od dwóch dni - źródło http://googletalk.blogspot.com/2006/01/xmpp-federation.html za www.jabberpl.org (gdzie przez przypadek znalałem to info bo szukałem informacji o tym, że dziś ruszył transport do GG), ale nic to - przez te kilka chwil czułem się świetnie :) Taki hotnews w rękach…

Edit 2: A jednak 7thGuard opublikował newsa (po obróbce honey’a)

Microsoft kontra firefox

15 January, 2006 (00:03) | Prywatne, im, inne (tech), windows | By: vermin

Dziś pit przesłał mi zaproszenie do testowania bety MSN Messengera. Mój postfix nie widział połaczeń od M$, ale już kiedyś miałem problem z robakiem MSN, który miał problemy z ilością połączeń - tj. moje małe biedne wąskie łącze nie wyrabiało i wysyłało wciąż resety… Dostałem więc skopiowanego linka z maila - kliknąłem i… Niestety, Microsoft broni swoich stron przed obcymi przeglądarkami. Po przebrnięciu przez kilka stron, (na szczęście jako MCP paszport mam juz od dawna), dotarłem do magicznego download i… cóż - natychmiast kliknąłem w view-source, żeby zobaczyć CZEMU nie mogę obejrzeć tej witryny. Odpowiedź była bananalna - fragment kodu w javascript sprawdzał czy przeglądarka przedstawia się jako MSIE. Jeśli tak to dopisywał URL do kodu, w innym wypadku… cóż - przycisk był. Na szczęście wystarczyło skopiować odnośnik z kodu i już można było ściągnąć plik. Notabene, ta sytuacja występuje nie tylko przy tej okazji, ale już miałem przyjemność się na nią natknąć na innych stronach w domenie microsoft.com. Podejrzewam, że oficjalna odpowiedź koncernu na ten zarzut brzmiałaby - “compatibility”. lol

“zamknięte” kampanie marketingowe, czyli polityka Cartmana

11 January, 2006 (01:25) | Prywatne, reklama i okolice, windows | By: vermin

W 6 odcinku 5 serii Southpark, Eric Cartman dostaje w spadku milion dolarów i kupuje wesołe miasteczko. Biznes nie przynosi zysków - ale jemu to nie przeszkadza, ma miasteczko tylko dla siebie. Ludzie, jak to ludzie, z ciekawości przychodzą i koniecznie chcą się dostać do tej wyjątkowej puli osób mogących wejść - i są za to wstanie wiele zapłacić.W tą stronę poszło google, tworząc serwis beta gmail.com a następnie google talk. Widzę, że podobna polityka przyświeca ostatnio marketingowcom firmy Microsoft, którzy najpierw tworzą wrażenie zamkniętych testów, szczególnie ograniczonej publiki swoich produktów, która nawet nie może publikować zdjęć. Grupy testerów, do której aby się dostać, ludzie gotowi są płacić konkretne pieniądze. i wszystko to tylko po to, żeby po chwili rzucić na rynek tony ‘zaproszeń’ - rozprowadzanych czy to na bink.nu rozdającemu zaproszenia do Visty, czy też 2k3r2 albo testers paradise rozdającym zaproszenia do MSN Messenger 8.0. Swoją drogą wspaniale, że chłopaki się dzielą, zamiast sprzedawać zaproszenia na ebayu - nie mniej po co to? Po co tworzyć pre-beta preview dla tak szerokiej publiki? Nie lepiej na stałe zmienić politykę wprowadzania produktu na rynek? No, ale z drugiej strony to są jednak ciągnące masy zainteresowane produktem, który kiedyś nadejdzie. Nie mogące o nim zapomnieć… Lejące w majty na myśl o tym, że są pierwsi… Że zobaczą, zanim za preview pojawi sie na technecie. Ciekawe ile nowych osób zarejestrowało sie na bink.nu?

Nie chodzi mi o zazdrość - broń boże! Jak znam życie to visty nie zainstaluję (choćby ze wzgledu na ograniczenia DRM) na swojej maszynie dość długo, a na roboczej to pewnie jeszcze dłużej (dopiero w czerwcu 2004 przesiadłem się na XP). Chodzi mi o jasne stawianie sprawy, o przejrzystość - jesteś testerem, masz taką wersję, publika dostanie to, technet to. Robienie ludziom wody z mózgu fachowo nazywa się marketingiem. tylko dlaczego to ma dotyczyć specjalistów od IT?
P.S. Edycja WYSIWYG w Wordpress 2 to porażka

Sony DRM raz jeszcze… (analog hole)

18 November, 2005 (00:33) | Prywatne, inne (tech) | By: vermin

Zastanawiam się, czy afera Sony nie będzie miała szerszych reperkusji dla tej marki. Tak się akurat zdarza, że planuję zakup telewizora i “dzięki mnie to będzie Sony”, że sprafrazuję ich reklamę. Jednak zaczynam się nad tym coraz mocniej zastanawiać i to nie tyle w kontekście bojkotu konsumenckiego, co w obawie o własną, hmm, prywatność.
Wyobraziłem sobie taki scenariusz - telewizor zrzuca do pamięci wewnętrznej co n-tą klatkę źródła lub też analizuje obraz pod kątem pewnych cech charakterystycznych (”preview, not for sale, FBI warning ;-)”) i wtedy rozpoczyna zapis parametrów obrazu. Zresztą, w ten sposób może wychwytywać różne rodzaju watermarki w obrazie (vide drukarkowe kropeczki) i zapisywać ich parametry. Po pewnym czasie wystarczy, że telewizor się popsuje (żeby nie było problemów to najlepiej w ciągu dwuletniej gwarancji door-to-door), technik naprawi go raz dwa poprzez reset licznika… i zgranie danych. Oczywiście droższe telewizory nie muszą się ‘psuć’ - wystarczy jakieś WiFi albo X-Box czy inne ustrojstwo… Niemożliwe? Teoria spiskowa? Cóż, w świetle tego co mówi się dziś o łataniu “dziury analogowej”, możliwości elektroniki, systemów zabezpieczenia treści multimedialnej w Viście no i przede wszystkim ostatniej wpadki Sony z DRM ten scenariusz staje się jak dla mnie zbyt realny… Tylko co kupić zamiast Sony? :-|

Alter Ego

25 October, 2005 (23:39) | Prywatne, non-tech | By: vermin

Gdybys mógł przeżyć życie ponownie, czy byłbys tą sama osobą? Sprawdź się - Alter Ego

google talk

24 August, 2005 (08:06) | Prywatne, im, inne (tech) | By: vermin

Protokół XMPP rozszerza swój zakres działania. Dziś oficjalnie wstało Google Talk Beta (o ile beta może być oficjalna ;-)). Co ciekawe pozwala na prowadzenie rozmów głosowych przez ten właśnie protokół. Ciekawe, kiedy rozszerzenie wprowadzone przez Google będą dostępne także poprzez innych klientów… np psi

Hello world!

16 August, 2005 (21:47) | Prywatne | By: vermin

projekt, którego idea powstała w zamierzchłych czasach, nie mogąc doczekać się przez wiele długich miesięcy realizacji nabrał w końcu ciała (html.body). i tak oto, w błysku diód laptopa powołany został do istnienia spis uwag mających wspomóc pracę specjalisty IT i odciążyć jego pamięć wewnętrzną na rzecz zewnątrznych rozwiązań storage’owych…