vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Category: inne (tech)


uptime, uptime, uptime?

3 July, 2008 (10:24) | inne (tech) | By: vermin

Rozmowy w świecie adminów (*)xów zazwyczaj gdzieś ocierają się o magiczne “a moja maszyna to stoi 3 lata bez reboota”. W sumie fajna sprawa (jak się nie patchuje kernela… albo patchuje tylko biblioteki i wyładowuje i ładuje je dynamicznie) - szczególnie jak się to porówna z MS :)

Niemniej co ma powiedzieć taki biedny admin windowsowy walczący o HA i przy okazji o wysoki uptime ;-), kiedy po przeglądzie systemu może dostać od firmy wykonującej audyt taki kwiatek?
While there is nothing inherently wrong for a DC to have a high uptime it can be an indication that a DC has not been recently patched or was never rebooted after being patched. Also, a low uptime is not a guaranteed indication that a DC has been patched recently. In addition to the DCs above, at least a few others had uptimes that exceeded the period where they should have been last patched. It is possible these DCs are not listed in the patch management system.

No i co robić o święty hardkorze?

Rozwiązywanie problemów z siecią - punkt pośredni…

31 May, 2008 (14:36) | command line, inne (tech), linux, networking, windows | By: vermin

Podczas troubleshootingu (jak to by było po polsku? ;-)) łączności z siecią trzeba było wykonać test blackhole routers - czyli routerków, które nie puszczają pakietów o okreslonej wielkości przez sieć. Ponieważ polecenia ping i komunikaty z systemów Windows i Linux mocno się różnią, gwoli przypomnienia dorzucę (opierając się na IPku WP.pl):

Windows: ping 212.77.100.101 -f -l 1472
Linux: ping 212.77.100.101 -s 1472 -M dont

To polecenie nakazuje nie fragmentować pakietów i ustawia ich realnąwielkość na 1500 - czylitypową dla pakietów ethernet. Jeśli w linuksie nie dostaniemy żadnej informacji, a w Windows Pakiet musi być podzielony na fragmenty, ale ustawiono opcję DF, to oznacza, że niestety, po drodze coś nie bangla.

Jak sobie z tym poradzić? Dla systemów rodem z Redmond polecam odpowiedni artykuł z KB, zaś dla linuksa wystarczy polecenie: ifconfig i odpowiednie MTU :)

organizacyjne

8 March, 2008 (15:03) | inne (tech) | By: vermin

Jak się coś chrzani to po całości. Zdrowie, rodzina. Wszystko się pochrzaniło, mocno zabijając czas totalnie zabierając jakikolwiek czas - i to nawet nie koniecznie ten, który jest wolny. Nie mówiąc o tym, że praca zabiera czas jeszcze bardziej. A co gorsze i tam być może zacznie się ciut chrzanić. Cóż, spółki zarządzane przez MSP (gov pl) podlegają powyborczym czystkom, ciekawe jak głęboka będzie ta, która zaczęła się u mnie przedwczoraj.
Nic to - tym bardziej spróbuję zapełnić, moi drodzy czytelnicy, wasze czytniki RSS generowaną przeze mnie treścią. Szczególnie, że draftów do notatek, jak pokazuje mi sam wordpress, mam sporo. Nic nie obiecuję - ale mam nadzieję.

Windows Server 2008 QUIZ

2 January, 2008 (10:25) | inne (tech), windows | By: vermin

Grzegorz Tworek uruchomił w końcu quiz2008 o nowej wersji windows server. Czas szybko się doszkalać. Styczeń na razie szykuje się spokojnie (mało realnej pracy, dużo biurokracji i pisania papierów pod rzeczy które mają się dziać w dalszych częściach roku), wiec powinien się na to znaleźć czas. Pozyjemy - zobaczymy. Na pewno będzie interesująco :)

O upgradzie Charmera dwa słowa, o legalności takoż

23 December, 2007 (23:11) | gadgets, inne (tech), tyrady | By: vermin

Miała to być króka odpowiedź na komentarz alfa, ale jakoś z tego zrobiło się więcej niż dwa słowa, więc zdecydowałem się zamieścić krótką notkę jak to z tym upgradem było.

First thing first - Era/DT nie wspiera WM6 na pokładzie Charmera. Oczywiście jest tak na razie, bo przez pewien okres czasu na strona PTC nie było żadnej wzmianki, że MDA Compact II w ogóle istniała (wycofali nawet oryginalny ROM, z którym telefon był sprzedawany oraz możliwości zdobycia jakichkolwiek ustawień w konfiguratorze). Na szczęście potem znów wrócili się po rozum do głowy i pojawił się ten nowy ROM z AKU 3.3 :) Ciekawe kiedy znów zmienią zdanie swoją drogą. Ja już bym wolał, żeby przestali nas zwodzić, zrobili sobie pełen branding DT i ruszyli z pełną ofertą taką jak w kraju macierzystym. I tak samo szybko wprowadzali nowe słuchawki.

Co do WM6 jednak - oczywiście są wysmażone ROMy. Niemniej z nimi jest kilka problemów - pierwszym z nich to zaufanie. Dla mnie PDA to kwestia życia/biznesu/tajemnicy służbowej. O ile (w miarę) ufam mojemu dostawcy, to już dostawcom zewnętrznym mniej. Nie, żebym miał szczególne podstawy, niemniej coś jest na rzeczy. Ale zaufanie to pierwszy punkt - drugi punkt to same ROMy. Trzeba poszperać trochę (xda-developers), żeby dorwać odpowiedni, z zestawem aplikacji pasujących. Potem trzeba przeżyć konfigurację, fakt, że nie ma języka polskiego, fakt, że wszystko chodzi wolniej a z synchronizacją są problemy. Dla mnie to wszystko sprowadziło się do tego, że olałem WM6, wróciłem do WM5 AKU 3.3 i o ile nie wyjdzie oficjalny ROM z WM6, któremu dam jeszcze raz szansę, to w zasadzie wolę coś innego - SPB Pocket Plus, SPB Mobile Shell i pewnie jeszcze skuszę się na SPB Backup. Przy tej cenie dolara wydanie 100USD na legalne wersje naprawdę dobrego softu to żaden wydatek. A jaka funkcjonalność! Oczywiście nie mam Touch Flo (heh, może jak mi firma kiedyś zasponsoruje Tytn II - marzenia), ale to co te dwie aplikacje ze sobą wnoszą daje mi komfort pracy WM6 (na tyle, na ile go rozpoznałem), z byciem legalnym (kupiony aparacik z licencją w końcu tylko na WM5) i nie najgorszą szybkością działania. No właśnie - legalność i gwarancja to punkt 3. W końcu jako społeczeństwo dojrzewamy, bogacimy się, więc może i legalność oprogramowania powoli zacznie stawać się u nas ważnym punktem.

Co do samego SPB. Dla mnie soft świetny. Daje duże ikony na ekranie Today z możliwością szybkiego dostępu do zainstalownych aplikacji, daje szybkie dzwonienie na ekranie today, daje wybieranie kontaktów nie za pomocą tragicznie małej klawiatury (która jest na dodatek ostro pocięta przez Erę - nie ma rozpoznawania znaków!) a standardowej telefonicznej (duże klawisze), daje funkcjonalny wygaszacz (WM6) z datami, spotkaniami, pogodą i zestawieniem wiadomości (maile/SMSy/połączenia). Magia świąt normalnie - jakbym to miał powiedzmy z pół roku temu, to nie myślałbym wcale o zamęczaniu się WM6, a żył spokojnie, resetując tylko co jakiś czas na twardo PDA ze względu na coś co wgrywa się z automapą (chyba chodzi o zarządzanie podświetleniem?) co prowadzi do dodatkowej pracy procesora i za szybko zżera baterię (o właśnie - WM6 zżerał mi baterię szybciej niż WM5). Nie mówiąc o SPB backup, który wspaniale ściąga konfigurację i zawartość telefonu a następnie ją odtwarza. Do telefonu z tym jeszcze tylko phm regedit (darmowy, do konfiguracji PDA), Adobe Reader (darmowy), putty i jak dla mnie to więcej mi nie potrzeba :)

Cóż - wybór należy do każdego z osobna.
Chciałbym zauważyć, że nie namawiam tutaj ludzi do super legalności. Ba, w zasadzie, gdyby nie możliwości nielegalnego zdobycia ROMu WM6, gdyby nie zestawy aplikacji zdobyte w sposób mniej legalny (takie swoiste try before you buy), to nie miałbym tu o czym pisać. Oczywiście należy walczyć z nielegalami. Przecież jeśli się nie walczy ergo wszystko można mieć za phree to faktycznie - po co płacić? Głupio być ostatnim frajerem wśród złodziei. Bo honor to można i mieć, ale nec Hercules contra plures. Walka ta jednak też musi być prowadzona z wyczuciem, bez przesady. Wsza ludzie nie znający różnorodności lub którym ta możliwość poznania nie przyjdzie względnie łatwo nie będą chcieli sami poznawać nowych rzeczy, lecz zgnuśnieją w zestandaryzowanym pseudodobrobycie. A monopole walczą, żebyśmy tej różnorodności nie zaznali.
Dopiero takie wypośrodkowanie wszelkich starań powoduje, że oprócz ludzi kradnących z definicji cudze dobra (także intelektualne) pojawia się grupa tych, którzy spróbują, spodoba im się i kupią. I to powoduje, że ten świat (przynajmniej na razie) się kręci.

Komputer czy terminal?

11 April, 2007 (08:57) | inne (tech), networking, tyrady | By: vermin

Komputeryzacja kiedyś, to rozsiane w różnych miejscach monitor i (dosyć specyficzna) klawiatura. Gdzieniegdzie drukarka, “ukryty” mainframe czy też koncentrator terminali. Stoją u mnie takie pudełka rozsiane po terenie. Stoją i się kurzą, bo już od dawna nikt na terminalach nie pracuje. I tu właśnie powstaje pytanie - dobrze-li to?
Problemu nie było kiedyś - nie było komputerów osobistych, więc terminal był jedyną opcją pracy z systemem komputerowym. Następnie pojawiły się komputery osobiste, których moc wciąż rośnie a cena maleje i na nie przerzucono część obliczeń. Po co więc roztrząsać temat terminali?

Na pewno przydają się one tam, gdzie aplikacja z różnych względów powinna być zainstalowana na jakimś jednym serwerze. Powodem może być chociażby zabezpieczenie sprzętowe czy też konkretna aplikacja, która z jakiegoś powodu nie ma interfejsu zbudowanego w oparciu o lekki model trójwarstwowy typu Oracle Forms czy SAP GUI. No dobra - to dość specyficzne rozwiązania, więc czy jest sens wogóle zajmować się tą tematyką? Można by pomyśleć, że taki specyficzny bezdyskowy terminal z Windows Embedded będzie tańszy niż komputer typu “składak-PC” z renomowanej stajni “Wójek Juzeg - Komputery i Myjnia samochodowa” czy inny tani DELL. Niestety tak nie jest - otóż taka prosta maszynka jest tańsza niż bezdyskowy terminal. No więc dlaczego to się wciąż produkuje?

Dla mnie jedyną przemawiającą za tym rozwiązaniem cechą jest uproszczenie administracji. Rozrzucamy takie małe komputerki po firmie. Małe to i ciche, wydajność niewielka, bo w końcu a tylko włączyć środowisko graficzne, zestawić połączenie z siecią i już. Administracja to betka - pojawiają się nowe, wpływające na tą rzadką ilość obsługiwanych komponentów na WXPE poprawki - tworzymy nowy obraz systemu, rozsyłamy po stacjach i już. Aktualizacja oprogramowania w firmie zrobiona. Inny soft? Wystarczy przecież zaktualizować to co jest na serwerach i nasze klienty terminalowe/citrixowe już mają najświeższe wersje dostępne pod przyciekiem myszy. Cud administracyjny - użytkownicy nie mogą popsuć komputera. Jak coś im nie działa… to podsyła się serwisanta z zapasowym pudełkiem, minuta roboty i już pracujemy ponownie.

Tyle, że pojawiły się kolejne koszty, których nie widać wprost.
Po pierwsze - musimy wydać więcej na serwer. Więcej ramu, więcej procesora. Dyski w końcu i tak mamy na macierzach, więc koszt dodania kolejnych napędów jest znikomy (w porównaniu do ceny macierzy ;-) ).
Secundo - licencje dostępowe. Każdy dostęp do serwera Windows zżera nam kolejne licencje - jedną z dostępowych do serwera terminali… i jeśli nie łączymy się z systemu, który ma CAL wbudowany (XP/Vista Business lub Enterprise) to na dodatek alokuje się na to połączenie licencja na używanie systemu Windows Server. Nie mówię nawet o citrixach, które wszak też nie są darmowe.
Tertio - spróbujcie pracować w ten sposób z jakąś zasobożerną aplikacją…

Reasumując - dla terminali na Windows jestem na nie. Dla terminali linuxowych - noo, tu już jest ciut inna śpiewka, bo koszty są dużo niższe. Gdybym miał firmę w całości przestawioną na linuxy to może by to miało sens, ale nie wcześniej. Chyba, że jest tu gdzieś drugie dno, które pominąłem?

u3 reloaded

18 March, 2007 (23:09) | gadgets, inne (tech) | By: vermin

Cóż - wróciłem do tematu U3. Wyszła wersja 1.4 oprogramowania, działająca już z systemem Wiśta Wio!(TM) - dla U3 Kingston USB DataTraveler można pobrać odpowiednią aktualizację.
I moje biurko może ponownie chodzić już za mną (bez domeny i roaming profiles ;-) )

Zarabianie na byciu “ekspertem” w Polsce i to zdalnie?

8 March, 2007 (13:47) | Prywatne, inne (tech), tyrady | By: vermin

Paweł Tkaczyk zamieścił na swoim blogu ciekawy wpis o wbudowanej w nową (wciąż beta) wersję Skype, która może być początkiem budowy ciekawego systemu pomocy ludziom - szczególnie przez ludzików z biedniejszych krajów (np. z Polski).
Otóż nowa wersja Skype zawierać będzie możliwość porozmawiania z “ekspertem” via Skype. Oczywiście ekspertem może być każdy - niemniej ponoć pojawić się ma katalog, pozwalający ocenić rozmówcę.

To jest naprawdę ciekawa możliwość dla IT - budujemy sobie mały labik (virtuale), ustalamy zakres naszych kompetencji i startujemy. Co ciekawe to może tak naprawdę być bardzo prostym rozwiązaniem - wyobraźmy sobie, że jesteśmy np. takim Anglikiem (ta nacja ponoć, jak ostatnio czytałem, nie radzi sobie z technologią), potrzebujemy pomocy. Odpalamy komputer (załóżmy, że on jednak działa i ktoś mu tego Skype zainstalował) lub telefon stacjonarny (?nie wiem czy taka opcja będzie?) i dzwonimy. Osoba po drugiej stronie to znający język, wykształcony i być może wykwalifikowany specjalista.

Ile można zarobić? Cóż - załóżmy, że pracujemy 160 godzin miesięcznie, z czego 120 godzin (jeśli uda się zdobyć renomę) to będzie czysta rozmowa - reszta to minimalny czas na doszkalanie. Mieszkamy w mniejszym ośrodku i żeby być usatysfakcjonowanym wystarczy nam zarobek rzędu 5-6k brutto (pisałem o mniejszym ośrodku?). Nasza godzina rozmowy kosztuje więc 50 złotych (6k/120), czyli minuta kosztuje raptem 83 grosze. Załóżmy średnią potrzebną do udzielenia porady na 5 minut - czyli w Polsce kosztowałoby to 4,15zł. To nie jest szczególnie dużo - ale nie jest to też mało za rozmowę telefoniczną. A dla Anglika? 73 pensy. Mniej niż piwo… Jak dla mnie to brzmi baaardzo interesująco :)

Jak nie sprzedawać systemów informatycznych dużym firmom

8 March, 2007 (08:00) | Prywatne, inne (tech), reklama i okolice, tyrady | By: vermin

Wyobraźmy sobie, stricte teoretycznie, że pracuję gdzieś w trzewiach pewnej polskiej korpo. Załóżmy, że ta korpo planuje wykonać jakiś duży wewnętrzny projekt. Załóżmy, że wśród oferentów jest firma tworząca m.in. dedykowane rozwiązania, firma mająca własny, sprawdzony standard (nazwijmy go DynaBlaster), wdrożony w kilku innych, bardzo dużych jak na polskie realia przedsiębiorstwach. Standard opierający się na pewnym szeroko używanym przez wszystkich standardzie Blaster, standardzie, bez którego nie wyobrażamy sobie teraz wymiany informacji.

Korporacja, bo jest to o tyle ważne, ma tony dokumentów wewnętrznych - misję, wizję i strategię. A także opisywane ostatnio przez Costę znienawidzony działy zakupów oraz co ważniejsze - dział strategii. Wyobraźmy sobie teraz, że chcemy coś im sprzedać, a gdzieś w tej oceniającej rozwiązania kupie luda, (załóżmy hipotetycznie, że ową Radę Archistrategii tworzy 10 osób) jest 6 osób, które Twoje rozwiązanie jest obojętne, oraz 4 mające w głowie inne warianty/dostawców.

Nie ukrywajmy - Twoje rozwiązanie jest najlepsze, bo najlepiej spełnia cele biznesowe firmy (jak ostatnio usłyszałem - “w korowych kompetencjach pracowników IT musi być rozumienie biznesu”). Super. I tu właśnie popełniasz błąd.

Po pierwsze: Twoje rozwiązanie jest najlepsze, bo rozwiązanie jest ściśle dopasowane do oczekiwań jakie zdefiniuje biznes - czytaj drogie, skomplikowane do wdrożenia oraz trudne do integracji z toną istniejących już wewnętrznie rozwiązań firmy. Nie lepiej skupić się na ciut innych zaletach? Przeprowadzić mały zwiad i na początku powiedzieć jak ładnie się wkomponuje w istniejącą strukturę firmy? Warto byłoby.
Ale to nie to spowodowało porażkę naszego dostawcy.

Po drugie i najważniejsze. Standard. Właśnie DynaBlaster zgubił naszego dostawcę. Otóż “Technologia proponowana przez dostawcę (DynaBlaster) niezgodna z przyjętym standardem”. I to jedno proste zdanie w pliku PPT załatwia sprawę. Rada Archistrategii widząc coś takiego od razu projekt odrzuci. A wystarczyło zalobbować i wspomnieć o tym jaki Blaster jest fajny i że cokolwiek wybiorą aktualnie opiera się na Blasterze właśnie. Nawet pewna Fabryka Urządzeń Dźwigowych także biorąca udział w tym wyścigu, tak naprawdę proponując swoje rozwiązania, opiera się po części na Blasterze.

Cóż, sprzedając swoje nawet najdoskonalsze rozwiązania, należy przemyśleć strategię, nie zakładać błędnie, że każda korporacja jest taka sama i tak samo można jej naściemniać. Dodatkowo smaczku dodaje fakt, że firma, (teraz także część dużej międzynarodowej korpo), sprzedająca DynaBlastera wdraża także rozwiązanie, które na 99% wygra…

Na szczęście to wszystko to tylko hipotezy, zabawa i gra słów. Wszelkie podobieństwa do prawdziwych firm, ludzi, produktów są niezamierzone (i jeśli ktoś poda je wprost w komentarzach to…)

Używasz kart zbliżeniowych do kontroli dostępu?

28 February, 2007 (08:00) | bezpieczeństwo, inne (tech) | By: vermin

Jeśli jest to główny system kontroli dostępu do wrażliwych elementów infratruktury… cóż, think again.

Na boku - w prezentacji słychać, że to pudełko wraz ze schematami ma być prezentowane na najbliższym Blackhat conference. Cóż, ktoś chyba zdjął to z agendy ;-)

Źródło: infosecsellout

Windows Server Code Name Longhorn Beta 2 w końcu przyszło

21 February, 2007 (11:54) | inne (tech), windows | By: vermin

Dziś doszła wreszcie do mnie mała puszeczka zawierająca na sobie ten właśnie napis. Jest to co prawda CTP z grudnia i za chwilę pewnie wyjdzie nowe preview, niemniej zaraz uruchamiam instalację i zaczynam bawić się tym systemem.

Sweet, a już myślałem, że ponudzę się ciut w pracy ;-)

Sprawdź zabezpieczenia popularnych aplikacji on-line

30 January, 2007 (14:32) | inne (tech) | By: vermin

Znana z testowania zabezpieczeń i publikowania informacji o dziurach Secunia jak się okazuje ma bardzo ciekawe narzędzie napisane w Javie sprawdzające wersje zainstalowanych aplikacji porównując je z listą znanych przez siebie. Wystarczy wejść na Software Inspector i wcisnąć start.

Okazuje się ileż na mojej stacji jest wersji Javy, ile (podatnych na atak) wersji Flasha, pomimo aktualizacji(!). Co ciekawe okazuje się, że część oprogramowania nie widzi teoretycznie dostępnych aktualizacji - w szczególności Adobe Reader oraz Quicktime/Itunes… Cóż - zostaje ręczne zasysanie i instalacja produktu, co w przypadku quicktime jest niemożliwe. Jedyna dostępna na stronie wersja jest podatna i powinna się dopiero automatycznie zaktualizować.

Źródło: SBS Diva

Vista startuje!

30 January, 2007 (09:43) | debian(ized), inne (tech), linux, windows | By: vermin

Przy tak dużej zmianie i wyborze nowego systemu warto przemyśleć kilka spraw. Pomoże w tym ten komiks.
Zawsze też można się zastanowić nad inną, niemniej fajną :)

wordpress 2.0.7 - szybki update

16 January, 2007 (09:54) | inne (tech) | By: vermin

Pojawiła się kolejna, (po raptem 10 dniach), aktualizacja dla wordpressa - tym razem wersja 2.0.7. W zasadzie wystarczy tylko przegrać kilka plików z archiwum:

  • wp-admin/inline-uploading.php
  • wp-admin/post.php
  • wp-includes/classes.php
  • wp-includes/functions.php
  • wp-includes/version.php
  • wp-settings.php

Swoją drogą - niedługo, (ponoć pod koniec miesiąca) wyjdzie nowa gałąź WP - 2.1.

Szybkie zmienianie zakładek ff prawie w stylu IE7

13 January, 2007 (23:15) | inne (tech), web | By: vermin

zapewnia plugin viamatic foXpose. Najbardziej podoba mi się robienie małych zrzutów strony - tego właśnie mi brakowało :)