podcasty nie są złe?
Przez bardzo długi okres czasu byłem przeciwnikiem podcastu - cały czas uważam, że net w obecnej formie (czy to web 0.9a, czy 1.3b, czy 2.0dd (-:) jest przeznaczony bardziej do publikacji treści, (a szczególnie wiedzy), w postaci pisanej. W końcu teksty pisemne można bardzo szyko przeszukiwać i archiwizować, gdy siedzi się przed komputerem łatwiej jest czytać niż słuchać. Przynajmniej ja wolę przy komputerze czytać blogi w atmosferze miłej muzyki niż słuchać podcastów. Niestety kiedy się chcę skupić, (a podcastów zazwyczaj chcę wysłuchać dokładnie), wyłączam multitasking. Mogę skupić się dobrze na jednej rzeczy - a przy komputerze ekran rozprasza, a wyłączenie sprawia, że słuchanie czgoś przy komputerze nie sprawia przyjemności (wiatraki… tona wiatraków…)
Co sprawiło, że zmieniam zdanie na temat podcastów? MP3 player. Moja ciągła żądza wiedzy w drodze, (samochód, autobus, supermarket) i niechęć tracenia czasu na rzecy nieistotne sprawia, że to idealny czas na słuchanie podcastów i uzupełnienia wiedzy. Oczywiście cały czas uważam, że podcasty nie zastąpią bloga pisanego, ale doskonale uzupełniają lukę, której nie chcę zapełniać wyciągając smartphone’a do czytania (bo go stracę, bo prowadzę samochód i to trochę trudne ;-), bo jest za duży). To co napisałem pachnie być może truizmem, ale to odkrycie, którego chyba trzeba doświadczyć samemu. No i teraz chcę lepszy MP3 player (-: