vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Smycz

10 January, 2008 (00:35) | non-tech | By: vermin

Zastanawiałem się kiedyś co definiuje homo corporatus (przepraszam za kaleczenie łaciny). W zasadzie wiadomo - abstrahując od przestrzegania (pomimo ich teoretycznego olewania) to oczywiście business look, miejsce parkingowe, identyfikator, urządzenie kontroli dostępu, firmowa komórka i coś na czym część z powyższego dynda - czyli smycz. W zasadzie jest to pewien absurd, że dorośli ludzie noszą te swoje kawałki plastiku z zaszytą w nich elektroniką (karta, komórka, token) na kawałku sznurka dyndającym im na szyi. Nie mówiąc jak idiotycznie wygląda komórka na sznurku (i jak jest niewygodna - próbowałem), to zawsze zostaje to, co na smyczy jest.
Zakładamy, że pracownik firmy nosi widoczne rzeczy na firmowej smyczy. Firmowa smycz jest tylko jedna, więc na pozostałych wiązkach materiału nosi resztę kluczy (dom, auto, piwnica, garaż, kochanka, sejf, whatever). Takie wejście w przestrzeń firmową innej smyczy okazuje się sporo mówić o właścicielu - z kim się spotyka lub co robi w wolnym czasie. Ja na ten przykład odkryłem, że mam kilka smyczy M$, trochę od różnych dostawców oprogramowania i sprzętu i kilka z poprzednich firm. I te reklamy na wpół świadomie ze sobą czasem noszę. OK - po mnie i tak widać, że jestem informatykiem. Ale co powiedzieć o człowieku w średnim wieku, grającym macho, którego spotyka się rano w windzie ze smyczą Pfizera a biznes daleki jest od farmaceutyki? Na szczęście(?), po uwadze, “blado Pan dziś wygląda - a może to światło takie niebieskie…” już się niej nie pokazał (smyczy, nie windzie). A może Wy znacie jakiś przykład smyczowego faux pas?

Write a comment