vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Month: August, 2008

MTS 2008 - przedbiegi

19 August, 2008 (22:27) | microsoft, tyrady | By: vermin

Jak co roku wybieram się na MSową imprezę masową. Bez wzlędu na to co myśli się o technologiach MS (a ja, pomimo rozsiewania Debiana dookoła, osobiście nie uważam ich za złe), warto tam bywać - to ile osób/produktów/newsów można poznać za niewielkie pieniądze to niewiarygodna sprawa. Mam nadzieję, że w tym roku także będzie dużo partnerów - bo to właśnie rozmowy z nimi są wyjątkowo ciekawe - dla nich to źródło leadów, dla mnie źródło wiedzy… i planów do projektów :-)

Impreza jest ciekawa - bez względu na to jak to nazwą (MSS, DevDays, Tech days, MTS, ?). Co prawda, jeśli chodzi o możliwości kontaktów (sieci społeczne) nie mam tu porównania do barcampów, na których niestety nie bywam (małe, małe miasto :(), ale już do prezentacji LUGowych odniesienie mam - mam też odniesienie do prestiżowych prezentacji IBM czy innych cudów organized przez tuzów naszej informatyki. Było nie było tam (MTS) są wszyscy - zwolennicy i przeciwnicy (duże instalacje *NIXów i pryszczaci studenci z pingwinem przyspawanym do piersi). Wszyscy w tym samym celu - dowiedzieć się co jest nowego w technologii, w którą stronę będzie się toczyć gra w świecie desktopów, serwerów, baz danych (sql server 2008 fajny jest) i wirtualizacji (co do której przekonany nie jestem w wykonaniu MSa). No i uspołecznić się trochę w grupie podobnych im geeków. Co prawda to nie do końca są geecy z wyglądu - ot, ja z reguły na konferencjach/szkoleniach i takich tam wbijam się w garniturek, w którym czuję się w miarę (nigdy nie wierzcie adminowi w garniturze!), ale rozmawiam ze znajomymi developerami, którzy wyglądają jakby ich wypuścili właśnie po tygodniowej izolacji przed go live z biura. I dzięki temu właśnie jest tam fajna atmosfera - chociaż MTS 2006 w pajacu kultury zrobił na mnie dużo mniejsze wrażenie - za dużo tam przestrzeni do przebieżania w porównaniu z jakże znajomą gromadą gdzie życie konferencyjne jest zdecydowanie bardziej gromadne właśnie.

A na koniec wyjawię clu tego posta - otóż można w końcu (49 dni przed startem - sic!) zacząć układać swoje harmonogramy sesji. Ja józ swój mam. SQL server i Windows server przetykany pogadankami dla menago. I tak się okaże, że na połowie nie będę, bo w tym czasie będę ze spokojem rozmawiał z wystawcami albo znajomymi :) C u there!

pill to ease all your worries

18 August, 2008 (23:08) | inne (tech) | By: vermin

Not to be used to often though ;-)

wordpress 2.5 i wrzucanie obrazków

18 August, 2008 (20:48) | wordpress | By: vermin

Podczas pisania poprzedniego tekstu po raz pierwszy użyłem funkcji “Add media” w wordpress. Rzadko ilustruję swoje artykuliki obrazem, ale tym razem trzeba było. Oczywiście, jak to za pierwszym użyciem jakiejś technologii, zamiast pozytywnego i szybkiego działania udało mi się dostać jedynie napis “Crunching” i czerwony, czarowny aczkolwiek dość lakoniczny tekst “HTTP Error”. Brawo! Brak numeru błędu, brak odniesienia do czegóż ten error przyrównać i w której fazie się zdarzył.

Cóż - ponieważ wersja jest dość stara to szybkie przeszukanie stron wsparcia dało mi w rezultacie odpowiedź, jaką było nie zmienienie uprawnień na katalogu uploads (co tak jakby narzuciło mi się samo), ale zastosowanie wpisu w .htaccess o treści

<IfModule mod_security.c>
<Files async-upload.php>
SecFilterEngine Off
SecFilterScanPOST Off
</Files>
</IfModule>

Vista i msconfig

18 August, 2008 (20:41) | windows | By: vermin

O jakżesz denerwujący jest objawiający się po użyciu msconfiga komunikat System Windows zablokował niektóre programy startowe.
System Windows blokuje programy, które wymagają uprawnienia do uruchamiania, podczas uruchamiania systemu Windows. Kliknij, aby wyświetlić listę zablokowanych programów.
. Niestety ten artykulik w KB nie mówi nic o tym jak to wyłączyć. Co gorsze, Windows Defender, który się otwiera po wybraniu opcji zablokowane programy sam wcale nie jest za bardzo przejrzysty i intuicyjny w obsłudze. Jak się okazuje, rozwiązanie jest prostsze niż banalne…
blokada w windows vista
a po okienku UAC dodatkowo
Papa baloniku
Jaki z tego wniosek? Nie chce się człowiekowi klikać niepotrzebnie - trzeba googlać… Swoją drogą bardziej do mnie przemawiało pokaż lub usuń zablokowane programy startowe, bo nie po to blokowałem programy, żeby teraz je uruchamiać, capisce?
To jak na razie jedyna rzecz, która mnie wkurzała w Viście ;-)

Jak nie sprzedawać rozwiązań informatycznych - case study.

17 August, 2008 (00:03) | reklama i okolice, tyrady | By: vermin

Wyobraźmy sobie taką potencjalną sytuację - klient chce zakupić system dedykowany do pewnych rozwiązań. System dotyka wiele działań firmy - majątek, księgowość, remonty, produkcja, systemy ERP. Zbiera się wielki zespół ze strony Zamawiającego reprezentujący wszystkie wyżej wymienione działy - ze strony Producenta przyjeżdża zespół sprzedażowy i… zaczyna się katastrofa.

Po pierwsze - handlowcy rozdają materiały. Niestety: pełne insertów, bez ponumerowanych stron. Podczas prezentacji będą się odwoływać do pewnych rzeczy tam zawartych… bez powiedzenia, że coś takiego jest. W materiałach brak jest jednak jednej rzeczy - planu prezentacji, która, co przecież jasne ze względu na stopień komplikacji systemu będzie ogromna.

Po drugie - nie zostały zebrane dane pozwalające się bardziej realnie przygotować do prezentacji. Chociaż producent się starał pokazać, że jest blisko reprezentowanej przez Zamawiającego branży to zawsze był ciut obok.

Po trzecie - producent nie potrafił przekonać Zamawiającego, że ten system jest mu potrzebny. Ja wiem, że biznes powinien to wiedzieć - ale wie to zazwyczaj sponsor. Dla pozostałych to dodatkowy system, więc dodatkowa praca. Nie pokazano (może dlatego, że nie wiedziano kto będzie na prezentacji?) dla tych poszczególnych działów możliwych zysków.

Po czwarte - Producent miał pokazać (chociażby na slajdach) integrację z systemem ERP. I byłoby fajnie, bo do tej części był przygotowany, gdyby nie fakt, że zaczął mówić o interfejsach wymiany danych, a nie o możliwościach z tym związanych. Znaczy - jako IT interesują mnie te interfejsy, ale wiadomo nie od dziś, że mówienie biznesowi o takich rzeczach (w szczególności jak przekrój samego biznesu jest duży) to porażka na dzień dobry, ponieważ wszyscy wyłączają myślenie jak słyszą o EDI/SOAP/XML/szyna eSOA/etc.

Po piąte - jak wynika z powyższego punktu część dla IT powinna być wydzielona z takiej prezentacji (powinny być podane materiały), ale IT z tego ma się też dowiedzieć jakie są możliwości systemu do wymagań zgłaszanych przez biznes. Realizacja zadania interesuje w końcu IT i sponsora projektu a nie biznes in general.

Po szóste - prezentacja live. To była jedyna ciekawa rzecz, chociaż odwoływanie się w systemie demo do danych z obszaru USA wygląda absurdalnie, szczególnie, że system ma wdrożenia w PL. Wiem, że budowa demo jest kosztowna, ale do diabła, taki system nie kosztuje poniżej 6 cyfr!

Reasumując - dzień do dupy. A system pewnie i tak kupimy, bo wysoko postawione osoby są nim zainteresowane bez względu w sumie na możliwości…

PDA, czyli uzależnienie od technologii

16 August, 2008 (23:38) | inne (tech), tyrady | By: vermin

Czas, czas temu kupiłem sobie PDA. Nie jest to może super urządzenie, ale ma wystarczająco na pokładzie, żeby uznać je za wszystko mające (szczególnie jak się ma drobne gadżety do tego - duża karta + GPS). Niestety,takie wszystko mające urządzenie przez dwa lata pokazało mi, że zbyt mocno polegam na technologii oraz łatwo się od niej uzależniam.

Pierwszy przypadek, który tak naprawdę zapoczątkował serię, to automapa, jeszcze w wersji “studenckiej” 3.8.x. To zwierzę posiada najlepsze mapy PL (i porąbane menu, które z wersji na wersji się pogarsza - tu IMHO rządzi iGo). Ale ad rem - świeżo po zakupie tegoż cudaka udałem się z mojej centralnej polski w delegację do Katowic. No i zaczęło się cudo. Ponieważ w Katowicach miałem być następnego dnia rano, wyruszyłem sobie wieczorkiem. Trasy nie znałem, mapy nie miałem a automapa miała wtedy jakieś bugi, które wyprowadziły mnie po takich okolicach, że nie wiem nawet gdzie byłem. Na szczęście dojechałem na miejsce, ale jakby urządzenia nawaliły, to miałbym problem z ustaleniem pozycji. Będąc przy automapie - kolega dostał firmową nową wersję, którą przetestowaliśmy przejeżdżając między województwem łódzkim i mazowieckim. Wybraliśmy najkrótszą trasę… która udowodniła, że moja cytryna potrafi jeździć po polu jak rasowy traktor - niestety kolega zapomniał odznaczyć w konfiguracji drogi polne, zjeżdżając w które miałem nadzieję, że to jakiś szybki skrót - a potem to już można było tylko brnąć przed siebie licząc, że jakoś się uda - bo powrót byłby za długi. Niestety te wypady nie nauczyły mnie za wiele i nadal gdzieś jadąc ufam automapie lub navigonovi. Chociaż staram się mieć papierową mapę w schowku, ale i to niestety nie zawsze.

Secundo - poczta i net. Przenośny Outlook to dla mnie coś wspaniałego. Firmowy exchange w PDA to potęga - szczególnie na zebraniach, konferencjach (chociaż nadal nie rozumiem, dlaczego można synchronizować się tylko z jednym exchangiem!), dodatkowe konta pocztowe, komunikatory, internet z wikipedią oraz do tego MS live powodują, że czuję się always connected - ale jednocześnie tym bardziej sprawiają, że polegam na technologii. Szybciej sprawdzę w przenośnej wiki niż w papierowej encyklopedii,więc czuję, że mniej zapamiętuję “książkowej” wiedzy, a bardziej gdzie to było.

W sumie wydaje się, że ten trend będzie się potęgował - jest to droga, od której, przynajmniej do poważnej katastrofy, rodem z SF, nie ma odwrotu. A jednak nie czuję się z tym dobrze. Czuję coraz bardziej jak świat przyspiesza (jak to było miło pokazane w “Skazanym na shawshank”) i widzę, jak coraz większy nacisk będzie to wszystko kładło na IT. Jak dużo trzeba teraz robić, żeby być poinformowanym, mieć dostęp do informacji. Jak bardzo uzależniamy się od niej i źródeł do niej dostępu. Ciekawe co będzie niedługo - cybertechnologia?

Niemniej wydaje się, że świat nie jest jeszcze przystosowany do takiej zależności od technologii. Żeby czerpać z tego pełne korzyści należałoby bardziej skupić się na opracowaniu pewnych standardów sprzętowych - wymiany danych, zasilania, podłączeń akcesoriów, kart pamięci - dzięki którym skupilibyśmy się na zwiększaniu dostępności i produktywności a producenci bardziej ściągali by kasę z możliwości technicznych, niż ze stada obciążających torbę przejściówek, ładowarek, czytników i kabli. Najśmieszniejsze jest to, że standaryzacja dokonuje się po stronie software (chociażby SOAP jako standard wymiany po jakimś enterprise bus) właśnie, a producenci sprzętu wciąż uważają, że lepiej uzależniać od swoich rozwiązań. Jest to dla mnie absurdem, ponieważ większa praca i kasa musi iść w tworzenie i konfigurowanie rozwiązań pośredniczących zamiast w sam czysty rozwój. No ale przecież po chyba prawie każdej większej firmie widać, że pewne stanowiska pracy i procedury napędzają się wzajemnie, nie mając do końca wpływu na realną pracę firmy?

codzienne tworzenie pliku kontrolnego

16 August, 2008 (22:11) | command line, linux | By: vermin

Jak prosto i szybko mieć pewność utworzenia pliku kontrolnego o unikalnej nazwie?

FPLI=`date +%H%M%j%Y`
touch $FPLI

Szukam NASa

16 August, 2008 (21:36) | inne (tech) | By: vermin

Kupiłem sobie czas temu SC101T (ponieważ byłtani). Fajna zabawka - dwa dyski 500GB w środku robią niezłe wrażenie. Niestety ma ogromną wadę o której nic nie piszą - do komunikacji pomiędzy komputerem a NASem służy protokół UDP. Dzięki temu (co jest plusem) dyski w komputerze widać jako lokalne a nie sieciowe. Ja wiem, że w sieci lokalnej w zasadzie nic się nie stanie, ale nie po to kupuję NASa z mirrorem, żeby nie mieć pewności co do jakości składowanych danych (BTW - dlatego też nie kupię sobie Windows Home Server). Teraz rozważam D-Link 343 (niezły throughput, 4 dyski, 3 poziomy RAID + JBOD, print server, wyświetlacz LED z wszystkimi parametrami|), którego znalazłem na ciekawym portalu, ale może ktoś mnie poratuje swoimi przemyśleniami w tej kwestiii? :)

Montaż dysków VHD w Windows VIsta i XP

16 August, 2008 (20:56) | inne (tech), windows | By: vermin

Znane mi szkolena z SQL Server 2005 mają jedną wielką wadę - zawierają jeden główny obraz dysku systemowego oraz stado obrazów dysków z plikami do danego rozdziału, zamiast jednego porządnego. W związku z tym, ponieważ nie lubię się do końca stosować do curriculum i restartować co chwilę maszyn wirtualnych potrzebowałem zrobić jeden custom disk.
Niestety virtual pc 2007 nie posiada możliwości zamontowania dysku twardego on-line. Czyli musiałbym uruchomić każdą maszynę z zamontowanym dyskiem, skorzystać z integracji z pulpitem i skopiować sobie pliki. Dłuuugo. Dużo łatwiej byłoby zamontować je na maszynie hoście i skompilować sobie własny dysk VHD.
Okazuje się, że jest to sprawa dość banalna. Wystarczy wejść na strony Virtual Server. Teraz uruchamiamy instalację Virtual Servera - i nie instalujemy całego - tak naprawdę potrzebujemy zawartego w nim narzędzia VHDMOUNT. Dzięki temu wystarczy teraz tylko wrzucić do pliku .reg poniższy kod, dodać plik do rejestru i…

Windows Registry Editor Version 5.00
[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD]

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD\shell]
@=”Mount”

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD\shell\Dismount]

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD\shell\Dismount\command]
@=”\”C:\\Program Files\\Microsoft Virtual Server\\Vhdmount\\vhdmount.exe\” /u /c \”%1\”"

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD\shell\Mount]

[HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Classes\Virtual.Machine.HD\shell\Mount\command]
@=”\”C:\\Program Files\\Microsoft Virtual Server\\Vhdmount\\vhdmount.exe\” /p \”%1\”"

[HKEY_CLASSES_ROOT\.vhd]
@=”Virtual.Machine.HD”

klikając prawym klawiszem na dysku VHD możemy spokojnie montować i odmontowywać dyski. Znaczy z tym odmontowywaniem to nie zawsze działa poprawnie. Czasem trzeba kliknąć dwa razy, czasem poczekać, ale ogólnie działa - zarówno w XP jak i w Viście.

P.S. Ciekawe czy VMware player pozwala montować dyski twarde w locie?

Problem z zamontowaniem pliku PST

15 August, 2008 (22:55) | microsoft, office, poczta | By: vermin

Po odświeżeniu systemu ponownie wrzucałem kopie zapasowe utworzonych plików. Zaskoczyło mnie jednak, że outlook 2k7 nie potrafił podłączyć się do pliku pst zgłaszając “Odmowa dostępu do pliku c:\Users\ukulele\plik.pst. Brak ci wymagających uprawnień.” Znaczy zaskoczył mnie brak uprawnień a nie przejście na “Ty” przez komputer.
Sprawdziłem - uprawnienia poprawne, uprawnienia rozszerzone poprawne. Ustawiłem na wszelki wypadek uprawnienia za pomocą “cacls plik.pst /G zenek:F” żeby mieć pewność, że nic nie koliduje z uprawnieniami do tego pliku, ale błąd nie zniknął! Plik nie zamontowany, nie używany przez żaden proces - w tym AV. Zagadka.
A przecież wystarczyło przywrócić właściwy stan jednego z atrybutów, żeby wszystko działało poprawnie. Tak - chodzi o “read only”… Właściwe komunikaty błędów to jednak podstawa ;-)