Dziś rano, jak każdego zwykłego dnia, poszedłem po bułki dla dziecka. Sam bym w to nie uwierzył kilka lat temu, że o 6 rano będę regularnie wizytował sklepik z pieczywem. Niemniej dziś sytuacja była wyjątkowa - kolejka zbulwersowała się, że w sprzedaży nie ma krojonego pieczywa. Oczywiście odpowiedź była prosta - popsuła się maszyna i nic się na to nie poradzi.
Pokazuje to jak łatwo można się uzależnić od małych rzeczy, od luksusu. Krojony chleb zamiast maszynki do krojenia chleba, którą większość miała kiedyś w domu. Oddzielny nóz do smarowania, krojenia chleba, mięsa i innych - zamiast dwóch którymi przez lata studenckie operowałem na okrągło. Nawigacja w trakcie podróży zamiast dobrego planowania trasy. Komórki i SMS zamiast znajomości kodu morse’a i zwykłej telegrafii. Bankomaty i karty kredytowe zamiast planowania zakupów. PDA i laptop zamiast kartki papieru i ołówka. Czy też jak mi zasugerował kolega - wszystkorobiące eclipse zamiast mozolnego wpisywania kodu.
Faktycznie - te wszystkie rzeczy pozwalają nam teoretycznie pracować sprawniej. Ale kosztem czego? Ile czasu tracimy, (szczególnie my - IT), na konfigurację wszystkich posiadanych zabawek? Ile na remonty, naprawy, wymiany? Czy na pewno się rozwijamy, czy też raczej tracimy wiedzę? W końcu, jeśli jakieś wizualne narzędzie przez intelisense czy inne cuda praktycznie pisze za nas, to za chwilę może okazać się, że nie pamiętamy nazw metod, sposobu pisania pewnych fragmentów kodu… I to samo dzieje się w innych kategoriach życia. Czy jednak mniej to nie znaczy więcej?
OK - może jestem (wręcz na pewno) dinozaurem. Ale pomyślmy - gdyby spadła na nas teraz katastrofa siakaś, (a nikt nie może powiedzieć, że nie stoimy w przededniu jakiejś - w końcu kryzys ekonomiczny zazwyczaj rodzi wojny), to co, w postapokaliptycznym świecie moglibyśmy sami zrobić, posługując się jedynie naszą wiedzą i podstawowymi narzędziami? Bez możliwości określenia stron świata, azymutu, podstawowej wiedzy jak sobie poradzić w środowisku (lub tym co z niego pozostanie?). Jasne, wiem - na jesieni wychodzi fallout 3 - to poćwiczymy i będzie git
Ale tak realnie? Tu i teraz?