vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Month: May, 2008

Rozwiązywanie problemów z siecią - punkt pośredni…

31 May, 2008 (14:36) | command line, inne (tech), linux, networking, windows | By: vermin

Podczas troubleshootingu (jak to by było po polsku? ;-)) łączności z siecią trzeba było wykonać test blackhole routers - czyli routerków, które nie puszczają pakietów o okreslonej wielkości przez sieć. Ponieważ polecenia ping i komunikaty z systemów Windows i Linux mocno się różnią, gwoli przypomnienia dorzucę (opierając się na IPku WP.pl):

Windows: ping 212.77.100.101 -f -l 1472
Linux: ping 212.77.100.101 -s 1472 -M dont

To polecenie nakazuje nie fragmentować pakietów i ustawia ich realnąwielkość na 1500 - czylitypową dla pakietów ethernet. Jeśli w linuksie nie dostaniemy żadnej informacji, a w Windows Pakiet musi być podzielony na fragmenty, ale ustawiono opcję DF, to oznacza, że niestety, po drodze coś nie bangla.

Jak sobie z tym poradzić? Dla systemów rodem z Redmond polecam odpowiedni artykuł z KB, zaś dla linuksa wystarczy polecenie: ifconfig i odpowiednie MTU :)

Uzależnienie od luksusu

31 May, 2008 (11:45) | tyrady | By: vermin

Dziś rano, jak każdego zwykłego dnia, poszedłem po bułki dla dziecka. Sam bym w to nie uwierzył kilka lat temu, że o 6 rano będę regularnie wizytował sklepik z pieczywem. Niemniej dziś sytuacja była wyjątkowa - kolejka zbulwersowała się, że w sprzedaży nie ma krojonego pieczywa. Oczywiście odpowiedź była prosta - popsuła się maszyna i nic się na to nie poradzi.

Pokazuje to jak łatwo można się uzależnić od małych rzeczy, od luksusu. Krojony chleb zamiast maszynki do krojenia chleba, którą większość miała kiedyś w domu. Oddzielny nóz do smarowania, krojenia chleba, mięsa i innych - zamiast dwóch którymi przez lata studenckie operowałem na okrągło. Nawigacja w trakcie podróży zamiast dobrego planowania trasy. Komórki i SMS zamiast znajomości kodu morse’a i zwykłej telegrafii. Bankomaty i karty kredytowe zamiast planowania zakupów. PDA i laptop zamiast kartki papieru i ołówka. Czy też jak mi zasugerował kolega - wszystkorobiące eclipse zamiast mozolnego wpisywania kodu.

Faktycznie - te wszystkie rzeczy pozwalają nam teoretycznie pracować sprawniej. Ale kosztem czego? Ile czasu tracimy, (szczególnie my - IT), na konfigurację wszystkich posiadanych zabawek? Ile na remonty, naprawy, wymiany? Czy na pewno się rozwijamy, czy też raczej tracimy wiedzę? W końcu, jeśli jakieś wizualne narzędzie przez intelisense czy inne cuda praktycznie pisze za nas, to za chwilę może okazać się, że nie pamiętamy nazw metod, sposobu pisania pewnych fragmentów kodu… I to samo dzieje się w innych kategoriach życia. Czy jednak mniej to nie znaczy więcej?

OK - może jestem (wręcz na pewno) dinozaurem. Ale pomyślmy - gdyby spadła na nas teraz katastrofa siakaś, (a nikt nie może powiedzieć, że nie stoimy w przededniu jakiejś - w końcu kryzys ekonomiczny zazwyczaj rodzi wojny), to co, w postapokaliptycznym świecie moglibyśmy sami zrobić, posługując się jedynie naszą wiedzą i podstawowymi narzędziami? Bez możliwości określenia stron świata, azymutu, podstawowej wiedzy jak sobie poradzić w środowisku (lub tym co z niego pozostanie?). Jasne, wiem - na jesieni wychodzi fallout 3 - to poćwiczymy i będzie git ;-) Ale tak realnie? Tu i teraz?

szybki problem z apt - czyli dwa rodzaje debiana jednoczesnie

29 May, 2008 (10:33) | debian(ized) | By: vermin

Przyszło mi musieć posiadać dwa rodzaje pakietów na jednym systemie - ze stabilnego etcha i lenny’ego. Sprawa wydaje się banalna - wpis w /etc/sources.list

deb http://ftp.pl.debian.org/debian/ lenny main non-free contrib
deb-src http://ftp.pl.debian.org/debian/ lenny main non-free contrib

oraz w apt.conf

APT::Default-Release “stable”;

Po ty wystarczy dać aptitude update… żeby otrzymać to:

E: Dynamic MMap ran out of room
E: Error occurred while processing vdr-plugin-streamdev-client (NewVersion1)
E: Problem with MergeList /var/lib/apt/lists/ftp.pl.debian.org_debian_dists_lenny_main_binary-i386_Packages
E: The package lists or status file could not be parsed or opened.
E: Couldn’t rebuild package cache

A wystarczy w /etc/apt/apt.conf dodać np.

APT::Cache-Limit “16777216″;

i już działa ;-)

Brak urządzenia lub kod 19

29 May, 2008 (09:05) | troubleshooting, windows | By: vermin

Mój kochany laptop, z wiecznie zbyt małym dyskiem (ach te VPCs), nagle, po dołączeniu do niego po raz wtóry zewnętrznej kieszeni nie podmontował mi kolejnej literki dysku jak to miał w zwyczaju. Trochę się zdziwiłem, bo dysk jak słychać pracuje, dioda się świeci a tu nic.
Szybkie spojrzenie do device managera (i uac prompt…) pokazało żółty trójkącik na urządzeniu i błąd mówiący, że to urządzenie ma uszkodzoną informację w rejestrze. Próby typowego naprawienia sytuacji (miałem czas), czyli: wypnij i wepnij dysk, wypnij dysk, reboot windowsa i wpięcie dysku nie dały rezultatu. Szybkie wyszukiwanie zwróciło mi artykuł KB929461 - Po uaktualnieniu komputera do systemu Windows Vista stacja dysków CD lub DVD nie działa w oczekiwany sposób. Fajnie, fajnie, ale grzebać szukać kluczy rejestru o dziwnych nazwach mi się nie chce i nie ufam im. Rozwiązanie okazało się jeszcze banalniejsze - i (u mnie!) zadziałało. Usuń urządzenie, wypnij urządzenie i wepnij ponownie. Poczekaj aż Windows doinstaluje sterowniki… i voila. Kiedyś czytałem absuraldny art o tym jak ciężko jest zapsuć Windowsa (nie sterownikami albo operacjami kernel mode), ale to pokazuje, że to naprawdę żywotna hydra ;-)

['] [']

28 May, 2008 (22:46) | Prywatne | By: vermin

Dnia 14.03.2008, przegrawszy bitwę z ciężką i wyniszczającą chorobą, zmarła moja mama/babcia.
Ogólnie ludzie bliscy nie powinni odchodzić. W szczególności mówiąc egoistycznie - nie powinni odchodzić kiedy ich potrzebujemy, kiedy wciąż mogą dać tak wiele - czasu, ciepła, miłości. Nie powinni odchodzić, kiedy Ci, którymi się jednak wciąż - mimo tego, że mają własne rodziny - się opiekują, wciąż ich potrzebują. Są młodzi i chcieliby się cieszyć życiem zmianą relacji na bardziej dorosłą i dojrzałą.
Nie powinni odchodzić, kiedy mogą zrobić w końcu tak wiele dla siebie…

Ta choroba - przekleństwo naszych czasów - to masakra jest. Ludzie nią dotknięci wyglądają czasem niby z czarnych snów twórców komiksów SF. A leczenie w PL to masakra. Lekarze w instytucie są najmądrzejsi na świecie, za nic mają opinie innych profesorów i nie daj boże sugestie pacjentów. Nie mówiąc o tym, że jak się nie mieszka w stolnicy, to trzeba ich na okrągło wizytować i dokarmiać co męczy przede wszystkim chorego, ale cóż. Mają to tam gdzie mają i tylko więcej kasy by chcieli. Ogólnie jakby kto miał pecha, to nie instytut onkologii w WW. Lepiej od razu iść do WIM - tam są ludzcy lekarze, z wolą walki… Szkoda tylko, że tak późno tam się trafia co niestety rzutuje cholernie mocno na rokowania.

Jak widać to wszystko ma wpływ na zaganianego “specjalistę IT”. Teraz dopiero, po ponad 2 miesiącach udało się odbudować jako tako życie - w końcu trzeba było zbalansować opiekę nad mamą (każda wizyta mogła być ostatnia), dziecko i pracę. Nic, może uda się wrócić powoli do blogowania - może nie. Nic nie jest już definitywne anymore…