vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Outlook w środowisku sieciowym bez serwera Exchange

5 April, 2007 (12:29) | networking, office, poczta, tyrady | By: vermin

WSS podał odnośnik do artykułu na Performance Blog i opatrzył go tytułem “Pliki PST w sieci to zły pomysł“. Cóż - ja mam przeciwne zdanie, które postaram się tu (bo gdzie?) przedstawić.

Po pierwsze warto sobie zdać sprawę kiedy i dlaczego używa się sieciowych plików PST. Sam plik PST przechowuje dane (głównie pocztowe) użytkownika. Jest to plik skomplikowany w swej strukturze plik, który bardzo lubi nabierać wielkości. Wyobraźmy sobie teraz małą sieć w firmie. Zazwyczaj użytkownicy korzystają ze swojego komputera, niemniej czasem zdarza im się przesiąść na cudzy komputer i potrzebują tam swoich danych. Na szczęście wprowadziliśmy małą domenę NT (dowolna platforma) i mamy roaming profiles, więc dane użytkownika wędrują zanim… oprócz danych Microsoft Outlook, który jest umieszczony w %USERPROFILE%\Ustawienia lokalne\Dane aplikacji\Microsoft\Outlook. Ponieważ są to ustawienia lokalne to plik ten niestety się nie przerzuca na serwer, więc podłączając się do nowej stacji nie mamy do niego dostępu.

Wykonujemy drugi krok, przerzucamy plik do lokalizacji, która się synchronizuje… I to jest największy błąd, bo ładowanie/zamykanie profilu trwa wieki ze względu na konieczność synchronizacji danych. Żeby się tego pozbyć wrzucamy pliki do udziału sieciowego, konfigurujemy na nim uprawnienia, przekonfigurowujemy outlooka odnośnie umiejscowienia jego pliku magazynowego i voila. Działa. Działa szybko i sprawnie - poczta dostępna z każdego komputera, w jednej lokacji. Dzięki temu łatwo je zbackupować… ale nie tylko! Możemy się do tych plików podłączyć i przeprowadzić ich defragmentację, archiwizację czy też inną operację administracyjną o jakiej sobie pomyślimy.

Ok, dlaczego wobec tego takie halo? Otóż faktycznie, jeśli te pliki są duże, jeśli nasza sieć jest rozbudowana tak, że mogą pojawić się poważne przekłamania podczas transmisji i przede wszystkim - jeśli takich użytkowników jest dużo to faktycznie - tylko serwer Exchange. Ale pojmowanie małej sieci w wersji amerykańskiej (nawet nie 200 stacji z przykładu ale chociażby 50) a polskiej (10 stacji) to jednak jest różnica. Jeśli kogoś stać na tyle licencji (i administratora do tego) to wydatek na Exchange nie powinien być dla niego aż takim obciążeniem (że o SBS nie wspomnę)…
Niemniej jesteśmy na rynku polskim - i tu w małej sieci pliki PST na zdalnym udziale oraz administrator, który wie jak nimi zarządzać to wszystko co firmie jest potrzebne. Szczególnie jak jest do tego AD i firmowa książka adresowa to Exchange jest wręcz zbytkiem (chociaż to naprawdę kawał fajnego produktu jest). A że jest to niewspierane przez MS? Cóż - przecież tego Exchange trzeba ludziom sprzedać :D

Comments

Comment from leniuch102
Time: 10/04/07, 15:34

Pliki pocztowe na serwerze mają i tę zaletę, że różne fajne programiki backupowe dołączane na wabia do streamerów czy autoloaderów mają ograniczenie na bakcup jednego serwera, a za backup klientów windows już trzeba trochę zapłacić.
Poza tym sieci wyraźnie przyspieszyły, Gbit to już nie ekstrawagancja i operacje na zdalnym pliku nie są już takie zabójcze.
No i mirror jednego dysku serwerowego łatwiejszy jakby jest niż 10 mirrorów pecetowych, jeśli któś chciałby bardzo pocztę chronić

Ale ja nie o tym bo, testuję ostatnio sobie różne terminale windowsowe i wiadomo co napiszę :-).
żadnych pecetów, tylko terminale i serwer terminali :-) i wszystkie skrzynki na nim.

druga możliwość - dostęp webowy, też fajny.
i trzecia - skok do królestwa wolności i jakiś najzwyklejszy serwer pocztowy open source.
ostatnio b. podoba mi się zimbra, która tak naprawdę jest postfiksem+antyspamy, imap, dostęp via web/ajax w jednej paczce.

Comment from vermin
Time: 11/04/07, 7:44

Taak, teoretyczny rozwój sieci firmowych to jest ta bajka o której codziennie myślę patrząc na NT4 server… Chociaż niedłgo migracja tego zabytku, to no skubany wciąż działa.

Co do dostępu via WEB to na pewno to ciekawe - klient OWA jest całkiem niezłą alternatywą, innego rodzaju rozwiązania to fajna sprawa. Szczególnie, że w wypadku rozwiązania sieciowego pad serwera w obu przypadkach po równo gubi dostęp do danych zawartych w poczcie.
Ciekawi mnie jak wygląda obciążenie takiego serwera w porównaniu do network mailfile storage :)

Comment from Brama
Time: 09/05/08, 10:52

Czytam wasze opinie i trochę racji w tym jest - ale brak tutaj popartych tym dowodów. Woleć a wykorzystywać - 2 różne rzeczy

Moim zdaniem - praca terminalowa z outlookiem, wordami i wszystkimi pracami jakie się wykonuje na stanowisku jest pomysłem - głupim i nie przyszłościowym już napewno.

Zakładając że kazdy korzysta z MS Outlook i ma pliki po 100Mb to serwer z 10 userami sobie radzi. Jednak jeżeli pliki MS Outlook mają po 10GB łącznie (podzielone na kilka plików) to praca Zarówno terminalowa jak i z zasobem udostępnionym w sieci zupełnie nie spełnia zadania. Tutaj na pomoc przychodzą właśnie Roaming profile i AD. Synchronizacja - owszem chile trwa przecież musi przepchać przez sieć kilka plików po kilka GB, jednak późniejsza praca jest komfortowa ponieważ korzystamy z mocy własnej maszyny - a nie serwera podzielonego na 10 userów. Pozatym CAL na na TS kosztuje 300zł z windows XP 350 :)

Pozdrawiam

Comment from vermin
Time: 14/05/08, 16:12

Dzięki za komentarz, ale ad rem:
0. Ale po co przerzucać ogromne pliki jak można spokojnie pracować na nich zdalnie? Jeśli taki plik windows desktop search czy googlowy odpowiednik zindeksuje to wyszukiwanie w nim w końcu się odbywa za pomocą lokalnej bazy danych, a pobieramy odpowiednie fragmenty plików. W małej sieci to działa jak burza.
1. Eee no, w8 a sec. Jak ktoś wchodzi w terminale to nie trzyma lokalnie plików… bo to terminal jest. Ponadto ma zazwyczaj jakiś serwer pocztowy i pracuje raczej z bazą danych Exch niż z dużymi plikami. Swoją drogą outlook z mailstore 10GB… niezły hardcore i demon szybkości wśród ślimaków. Pliki powinno się trzymać na serwerze plików a nie w MUA.
2. Czy praca na terminalu z wordem i takimi tam jest przyszłościowa czy nie - to kwestia skali. Dla małej firmy na pewno nie. To mało opłacalna zabawa. W dużej firmie koszt helpdesku, czas dotarcia do usera, konieczność współpracy z psującymi sprzęt ludźmi powoduje, że łątwiej utrzymać aplikacje w jednym miejscu ( i tam je updatować) niż zasuwać bóg wie gdzie, użerać się z bóg wie kim i to jeszcze po godzinach, bo on (i całe pozostałe stado) akurat pracuje (w internet explorerze…).
3. Każde rozwiązanie ma swoją grupę docelową.

Write a comment