Casino Royal
Lubisz Bonda? Tylko obiło Ci się o uszy? Obejrzyj koniecznie Casino Royal - trzyma przy monitorze od początkowej piosenki do końcowego My name is Bond, James Bond. To prequel serii - zrobiony tak, jak prequel wyglądać powinien. Takiego Bonda jeszcze nie było. To zdecydowanie nie świetny skądinąd w tej roli Sean Connery, nie niepasujący mi “Święty” Moore, nie “mięciutki twardziel” Brosnan. Bardziej nieokrzesany Dalthon, ale to też nie to. Pokazuje, nie odkrywając jednak wszystkiego, skąd się pewne rzeczy wzięły. nie używając przy tym zbyt dużej ilości fajerwerków - ba, nawet te, które się pojawiły można by ciut ograniczyć bez szkody dla filmu. Właśnie głębsza warstwa psychologiczna, mniej bajerów (zamiast magicznych zegarków - klasyczna Omega) - to nowy Bond. Zresztą - 94% na Rotten Tomatoes do czegoś zobowiązuje.
Film zdecydowanie warty ponad dwóch godzin, pomimo reklam Sony Ericsson. No i szkoda jak zwykle wozu.Pięknego Astona Martina DBS. Mogli mi go dać zamiast złomować. Heh, znowu niefart
I na koniec pytanie - w którym kierunku pójdzie seria? Anyone?