vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Month: December, 2007

Poczta Polska Telegraf Telefon nawet Fax, ale czegoś brak

29 December, 2007 (23:00) | Prywatne, non-tech, poczta, tyrady | By: vermin

Musiałem dziś odwiedzić pocztę. Czasem trzeba wysłać jakieś przesyłki pocztowe - kartki, listy, faktury. No więc poszedłem tam dziś aby wysłać 5 listów - potrzeba do tego 5 kopert. Niestety, koperty to coś, czego na poczcie nie ma. Tak - nie ma. Są niedostępne, nie istnieją… do nowego roku. Po nowym roku będą - zostały zabrane upstream bo jest “inwentaryzacja”.
Zrobiłem ostrą awanturę i te moje 5 kopert C5 się znalazło - niemniej był to wyjątek bo jakaś miłą urzędniczka znalazła swój prywatny stash. Dla mnie osobiście, biorąc pod uwagę wspaniały image poczty polskiej w ostatnich czasach, to totalna porażka. Jak można zawieszać biznes na kilka dni z tak błachego powodu? Dlaczego placówki nie mogą mieć zapasu pewnych rzeczy - skoro znaczki im nie “wyszły” to dlaczego skończyły się koperty? Zawsze idea “remanentów” w świecie, gdzie okazje biznesowe dzieją się wciąż, gdzie wszystko jest powinno być przetwarzane on-line dzieją się takie rzeczy. No ale cóż, batche w bankach też wyłączają serwery na co najmniej godzinę dziennie (inteligo mniej więcej 1-2 w nocy)… Tak jakby nie było innych możliwości technicznych.

Ciekawe co zrobią jak skończą się znaczki…

O upgradzie Charmera dwa słowa, o legalności takoż

23 December, 2007 (23:11) | gadgets, inne (tech), tyrady | By: vermin

Miała to być króka odpowiedź na komentarz alfa, ale jakoś z tego zrobiło się więcej niż dwa słowa, więc zdecydowałem się zamieścić krótką notkę jak to z tym upgradem było.

First thing first - Era/DT nie wspiera WM6 na pokładzie Charmera. Oczywiście jest tak na razie, bo przez pewien okres czasu na strona PTC nie było żadnej wzmianki, że MDA Compact II w ogóle istniała (wycofali nawet oryginalny ROM, z którym telefon był sprzedawany oraz możliwości zdobycia jakichkolwiek ustawień w konfiguratorze). Na szczęście potem znów wrócili się po rozum do głowy i pojawił się ten nowy ROM z AKU 3.3 :) Ciekawe kiedy znów zmienią zdanie swoją drogą. Ja już bym wolał, żeby przestali nas zwodzić, zrobili sobie pełen branding DT i ruszyli z pełną ofertą taką jak w kraju macierzystym. I tak samo szybko wprowadzali nowe słuchawki.

Co do WM6 jednak - oczywiście są wysmażone ROMy. Niemniej z nimi jest kilka problemów - pierwszym z nich to zaufanie. Dla mnie PDA to kwestia życia/biznesu/tajemnicy służbowej. O ile (w miarę) ufam mojemu dostawcy, to już dostawcom zewnętrznym mniej. Nie, żebym miał szczególne podstawy, niemniej coś jest na rzeczy. Ale zaufanie to pierwszy punkt - drugi punkt to same ROMy. Trzeba poszperać trochę (xda-developers), żeby dorwać odpowiedni, z zestawem aplikacji pasujących. Potem trzeba przeżyć konfigurację, fakt, że nie ma języka polskiego, fakt, że wszystko chodzi wolniej a z synchronizacją są problemy. Dla mnie to wszystko sprowadziło się do tego, że olałem WM6, wróciłem do WM5 AKU 3.3 i o ile nie wyjdzie oficjalny ROM z WM6, któremu dam jeszcze raz szansę, to w zasadzie wolę coś innego - SPB Pocket Plus, SPB Mobile Shell i pewnie jeszcze skuszę się na SPB Backup. Przy tej cenie dolara wydanie 100USD na legalne wersje naprawdę dobrego softu to żaden wydatek. A jaka funkcjonalność! Oczywiście nie mam Touch Flo (heh, może jak mi firma kiedyś zasponsoruje Tytn II - marzenia), ale to co te dwie aplikacje ze sobą wnoszą daje mi komfort pracy WM6 (na tyle, na ile go rozpoznałem), z byciem legalnym (kupiony aparacik z licencją w końcu tylko na WM5) i nie najgorszą szybkością działania. No właśnie - legalność i gwarancja to punkt 3. W końcu jako społeczeństwo dojrzewamy, bogacimy się, więc może i legalność oprogramowania powoli zacznie stawać się u nas ważnym punktem.

Co do samego SPB. Dla mnie soft świetny. Daje duże ikony na ekranie Today z możliwością szybkiego dostępu do zainstalownych aplikacji, daje szybkie dzwonienie na ekranie today, daje wybieranie kontaktów nie za pomocą tragicznie małej klawiatury (która jest na dodatek ostro pocięta przez Erę - nie ma rozpoznawania znaków!) a standardowej telefonicznej (duże klawisze), daje funkcjonalny wygaszacz (WM6) z datami, spotkaniami, pogodą i zestawieniem wiadomości (maile/SMSy/połączenia). Magia świąt normalnie - jakbym to miał powiedzmy z pół roku temu, to nie myślałbym wcale o zamęczaniu się WM6, a żył spokojnie, resetując tylko co jakiś czas na twardo PDA ze względu na coś co wgrywa się z automapą (chyba chodzi o zarządzanie podświetleniem?) co prowadzi do dodatkowej pracy procesora i za szybko zżera baterię (o właśnie - WM6 zżerał mi baterię szybciej niż WM5). Nie mówiąc o SPB backup, który wspaniale ściąga konfigurację i zawartość telefonu a następnie ją odtwarza. Do telefonu z tym jeszcze tylko phm regedit (darmowy, do konfiguracji PDA), Adobe Reader (darmowy), putty i jak dla mnie to więcej mi nie potrzeba :)

Cóż - wybór należy do każdego z osobna.
Chciałbym zauważyć, że nie namawiam tutaj ludzi do super legalności. Ba, w zasadzie, gdyby nie możliwości nielegalnego zdobycia ROMu WM6, gdyby nie zestawy aplikacji zdobyte w sposób mniej legalny (takie swoiste try before you buy), to nie miałbym tu o czym pisać. Oczywiście należy walczyć z nielegalami. Przecież jeśli się nie walczy ergo wszystko można mieć za phree to faktycznie - po co płacić? Głupio być ostatnim frajerem wśród złodziei. Bo honor to można i mieć, ale nec Hercules contra plures. Walka ta jednak też musi być prowadzona z wyczuciem, bez przesady. Wsza ludzie nie znający różnorodności lub którym ta możliwość poznania nie przyjdzie względnie łatwo nie będą chcieli sami poznawać nowych rzeczy, lecz zgnuśnieją w zestandaryzowanym pseudodobrobycie. A monopole walczą, żebyśmy tej różnorodności nie zaznali.
Dopiero takie wypośrodkowanie wszelkich starań powoduje, że oprócz ludzi kradnących z definicji cudze dobra (także intelektualne) pojawia się grupa tych, którzy spróbują, spodoba im się i kupią. I to powoduje, że ten świat (przynajmniej na razie) się kręci.

firmowe merry (kilka niecenzuralnych zwrotów na f, j oraz k) kristmas!

21 December, 2007 (09:32) | Prywatne, tyrady | By: vermin

Jak to zwykle bywa w okolicach 24 grudnia kolejnego roku, zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Same święta to (teoretycznie) rzecz fajna zarówno ze względu na atmosferę jak i czas wolny. Niestety jak to w życiu bywa - atmosfera jest już zajechana milionem stroików, kolęd w “prawie” dobrym wykonaniu wygrywanych przez “prawie” polifoniczne urządzenia z “prawie” dobrymi głośnikami oraz brakiem śniegu (no, ale to ostatnie może się uda nadrobić). O ile do tych wszystkich rzeczy człowiek powoli się przyzwyczaja coraz bardziej zdając sobie sprawę, że prawdziwe święta to ma się w sercu gdziekolwiek będąc (bo chociaż firma ma ogólnie wolne, to 24 jednak niektórzy powinni wpaść do pracy), to już do pewnych firmowych zwyczajów jest trudniej.

Nie wiedzieć czemu każda firma w której pracowałem dotychczas stwierdza, że dobrze zrobić jest spotkanie opłatkowe. Nie wiadomo po co i dlaczego. Znaczy może są tacy, których to motywuje, ale mnie jakoś nie bardzo - mam co robić z czasem wolnym i mam ścisłe grono przyjaciół i rodziny z którym ten czas z chęcią bym spędzał. Najgorsze jest to, że chociaż obecność nie jest obowiązkowa, to jednak młodzi pracownicy (wiekiem/stażem) być jednak powinni, w celu zaczerpnięcia atmosfery firmowej i integracji. Tylko jakiej integracji, jak część ludzi widzi się po raz pierwszy, część lubi się mniej (i stara nie odwracać do nich plecami) a jedynie części z nich złożyło by się prawdziwe życzenia? Cóż - trzeba cierpieć wg wspaniałej polskiej tradycji.

Jest jeszcze jeden zwyczaj czasu bożonarodzeniowego - wysyłanie życzeń do tych, których nie zobaczymy. Oczywiście firmie udało się także i to przedstawić w krzywym zwierciadle. Przedwczoraj o 7 pojawiły się w outlooku pierwsze życzenia od pracowników jednego z oddziałów. Już dwie godziny później odpowiedział kolejny… dział. Potem poszło. Średnio raz na godzinę wpadał mail kolejnego z oddziałów/działów firmy. Co ciekawe - jeśli w jakimś dziale była praca zmianowa, to oczywiście każda zmiana musiała wysłać swoje życzenia. Do maksimum perwersum doszło dziś w godzinach porannych, kiedy to przyszedł pierwszy mail od pojedyńczej, niereprezentującej nikogo poza sobą osoby. A osób w firmie trochę mamy… Paranoja jest goła.
Jedyną metodą obrony przed życzeniami jest to, że reguła w MUA automatycznie kasuje wszystko co ma w tytule słowo “życzenia”. Ponieważ niektóre osoby o tym wiedzą (te które powinny) dostałem już życzenia z tytułem “DUPA”. I tak ma być(?).

Shake it baby!

21 December, 2007 (09:14) | Prywatne, gadgets | By: vermin

Ciężko o tym nie napisać - dla zabójców świń i innego tatałajstwa, dla miłośników zabójców jajek oraz miłych dla ucha one-linerów - po Duke Nukem 3D powoli na świat wychodzi… dopiero zapowiedź Duke Nukem Forever.
No ale może w końcu uda im się coś opublikować, cokolwiek… na miarę czasów. Nie żebym miał czas grac w gry (kupiony w dniu premiery wiedźmin jeszcze nie ujrzał głowic dysku :(), ale może jak już wyjdzie to będę miał na tyle duże dziecko, że kilka chwil się znajdzie?

Apache2, debian etch i abdurdalnie nie działające SSL

18 December, 2007 (19:35) | debian(ized), linux, web | By: vermin

Byłem i zakupiłem certyfikat typu wildcard dla jednej z administrowanych domen. Taki to wymóg pojawił się w obsługiwanej przeze mnie firmie, coby korzystający z aplikacji webowych klienci tejże bezpieczniej się czuli wymieniając dane z serwerem. Nie jest to certyfikat z “zielonym paskiem” (swoją drogą jest to niezły absurd jako wysoko płatne bezpieczeństwo, szczególnie jak ktoś ma oskórkowanego FF/IE/Opera/whatever…) Kupiłem go od firmy polskiej, coby obce imperialistyczne świnie wolnorynkowe elementy ze znaczącym udziałem kapitału zagranicznego nie pasły się kosztem firmy.

Generacja certyfikatu oczywiście za pomocą paczki openssl - prosta komenda openssl req -new -key server.key -out server.csr i już mamy żądanie, które musimy wrzucić do Centrum Certyfikującego. Jak na razie wszystko fajnie i działa - abstrahując od tego, że oważ firma nie za bardzo przygotowana była ze swoim systemem sprzedaży webowej do certyfikatów typu wildcard i chciała wysyłać mi maila na adres webmaster@*.firma.com.pl albo sprawdzać siakieś pliki na takowymż serwerze. Niemniej pomoc ichnia zadziałała szybko i poprawnie i bezproblemowo certyfikat ów dostatałem wraz z instrukcjami jak to go wgrać do mego apache/iis/whatever_web_server. Miłe.

Niestety mój apache, (w przeciwieństwie do IIS, który łyknął wszystko bez słowa), stwierdził w zasadzie, że on nie obsługuje SSL pomimo całej odprawionej w konfiguracji virtual hosta magii mówiącej wprost, że SSL działać ma, że klucze i certyfikaty są (zweryfikowane) w odpowiednich miejscach:

SSLEngine on
SSLCertificateFile /etc/apache2/ssl/server.crt
SSLCertificateKeyFile /etc/apache2/ssl/server.key
SSLCACertificateFile /etc/apache2/ssl/ca-bundle.crt

Zgłaszał to na dodatek tak uprzejmie, że rzucał kodem nie do odnalezienia, informując poprzez FF/IE, że “blah.firma.com.pl wysłał nieprawidłowy lub niespodziewany komunikat. Kod błędu: -12263″. Wredne to o tyle, że włożenie w google “-12263″ zwróciło mi 0 wyników… Niemniej problem okazał się absurdalny w sensie swojej prostoty. Otóż (błędnie) nie miałem podefiniowanych wirtualnych hostów jako stojących na odpowiednich portach, tj. brakowało mi w odpowiedniej linijce informacji o porcie:

NameVirtualHost *:443
<VirtualHost *:443>

Dokonana w ten sposób separacja pomiędzy hostami szyfrowanymi (443) i nieszyfrowanymi (80) załatwiła sprawę… ale nie do końca. W końcu klient chciał coby komunikacja zachodziła w sposób bezpieczny. Ponieważ obciążenia serwera średniomałe w pliku odpowiadającym za port 80 dorzuciłem co następuje:

RewriteEngine on
RewriteCond %{SERVER_PORT} ^80$
RewriteRule ^(.*)$ https://%{SERVER_NAME}$1 [L,R]
RewriteLog “/var/log/apache2/rewrite.log”
RewriteLogLevel 2

No i śmiga, loguje gdzie trza co trza i jeszcze spełnia założenia firmy. Ufff.

P.S.
Oczywiście wszystko to jest przy założeniu, że wcześniej wykonało się takie magiczne komendy w Debianie, które powrzucały w /etc/apache2/mods-enabled i /etc/apache2/sites-enabled odpowiednie moduły i site’y. Wystarczyło w tym celu wykonać sekwencję:

a2ensite
a2enmod rewrite
a2enmod ssl

i sprawdzić czy wszystko działa za pomocą apache2ctl -t Ale to przecież oczywiste…

Brak polskich liter w Viście - czyli jak podpiąć się pod klawiaturę?

5 December, 2007 (14:26) | tyrady, windows | By: vermin

Dostałem czas temu już długi nowy sprzęt firmowy - całkiem przyjemne FSC e8210. Zabawka fajna, z Vista Business na pokładzie, (będąc przy systemie chciałbym nadmienić, że po etapie konfiguracji laptopa do swoich potrzeb kiedy to kląłem ten system i jego konfiguratory na czym świat stoi, przyzwyczaiłem się, bo raczej nie przekonałem), niemniej wciąż mi coś niedomagało. W szczególności brakowało mi niektórych jedynie dużych polskich liter. Problem w zasadzie rzadko występujący (po co komu duże polskie litery), niemniej denerwujący. Oczywiście zarówno przeglądarka jak i programy Office pozwalały mi przez dłuższy czas obejść się bez tych liter, ale było to conajmniej denerwujące, żeby nie powiedzieć, upierdliwe. Dziś w końcu stwierdziłem, że:

  • albo w końcu znajdę przyczynę na zasadzie eliminacji
  • albo spróbuję znaleźć metodę programową tego problemu

Udało się na szczęście to pierwsze, jak zwykle, po niesławym zabierającym “ł” programie ATI, teraz całkowicie do szczęście zbędny, a przez niedopatrzenie ładujący się z automatu Intervideo WinCinema Manager zabierał całą gamę skrótów <alt gr> + <shift> + Ó lub Ę lub Ą lub Ś albo Ż. Nie wiedzieć czemu oczywiście, bo nie reagował na naciśnięcie tych klawiszy żadną rozsądną ani nawet nierozsądną akcją. Dodatkowo nie ma tych klawiszy podpiętych w konfiguracji tego magicznego programiku i znalazłem go na zasadzie eliminacji (iteracyjnieidąc algorytmem: zabij aplikację[i], sprawdź działanie klawiszy, i++).

Sprawa rozwiązana, ale problem szerszy został. Podpinałem się wieloma programikami mapującymi klawisze pod klawiaturę i o ile mogłem spokojnie zdefiniować własne zdarzenia, to żaden ze znanych mi programów nie potrafił mi pokazać co jest pod daną kombinację klawiszy podpięte. Ja oczywiście wiem jak się podłączyć pod daną kombinację klawiszy, (SetWindowsHookEx), ale jak uzyskać zestawienie wszystkiego co jest już zdefiniowane? Ktoś (no może nie konkretnie Ty ;-)) ma jakąś sugestię?