vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



Month: February, 2007

Używasz kart zbliżeniowych do kontroli dostępu?

28 February, 2007 (08:00) | bezpieczeństwo, inne (tech) | By: vermin

Jeśli jest to główny system kontroli dostępu do wrażliwych elementów infratruktury… cóż, think again.

Na boku - w prezentacji słychać, że to pudełko wraz ze schematami ma być prezentowane na najbliższym Blackhat conference. Cóż, ktoś chyba zdjął to z agendy ;-)

Źródło: infosecsellout

W końcu - własny jabberid bez infrastruktury!

22 February, 2007 (23:49) | gadgets, im, web | By: vermin

Serwer, z którego usług IM korzystam, tj. chrome.pl, dziś postanowił zaserwować mi (i tysiącom innych swoich użytkowników) przemiłego newsa - własny adres mail jako jabberid! Bez konieczności stawiania własnego serwera, dbania o transporty i inne rzeczy o których człowiek jeśli nie musi nie chce mieć pojęcia ;-) Good work!
Teraz skonfigurować DNSa wg powyższej indtrukcji, opłacić darowiznę dla chrome (btw - na stronie nie ma wprost podanych jakichś danych) i po prostu się cieszyć!

Wirtualne CocktailParty

22 February, 2007 (09:09) | Prywatne, web | By: vermin

Każde cocktail party powinno wyróżniać się jakąś zabawą - także blogowanie swoją zabawę ma. Zostałem właśnie do niej wciągnięty przez Michała Osmendę, a zabawa zwie się tagowanie. Zasady samej gry są proste - trzeba podać 5 mało znanych rzeczy o sobie (sidenote: a identity theft?) i podać piłeczkę dalej, do 5 kolejnych blogerów. Cóż, nie wiem czy szanowni czytelnicy mają ochotę na partyjkę tejże gry, niemniej zaczynamy!

  • Pierwszy komputer dostałem w 1991 pierwszym roku - w tym czasie wszyscy dostawali jakieś atarynki, commodore czy inne cuda, ale w ośrodku naukowym w którym pracowała moja Mama, doradzono jej, żeby kupiła coś innego. W ten sposób stałem się dumnym posiadaczem 12Mhz potwora, z 40Mb dysku, 1 Mb RAMu i bursztynową grafiką Hercules (którą to kupiła za wyszarpane z nagród za staż pracy i innych cudów rujnując prawie domowy budżet). Kawał historii informatyki przeszła ta maszyna, na której działałem pierwotnie pod DOSem 3.0, NC 1 albo Xtree, emulując dzielnie tryby graficzne w czasie kiedy dookoła ludzie mieli już 486 i grafiki VGA, bo w końcu taki wydatek to musiał przeżyć swoje lata… Swoją drogą, dzięki posiadaniu w wieku pacholęcym takiego sprzętu, którego nie bałem się otwierać, często biegałem po rodzinnym mieście w miejsca gdzie takie sprzęty się pojawiały powymieniać się programami, pomagałem naprawiać problemy. Patrząc teraz z perspektywy czasu - po prostu przygotowywałem się do bycie HelpDeskiem :-)
  • Moim pierwszym skasowanym plikiem było… (o przewrotności losu!) wipeinfo.exe z pakietu Norton Utilities 1. To przypadkowe skasowanie (”chyba tu była dłuższa lista zanim coś nacisnąłem - NC”) zmusiło mnie do nauki języka, przynajmniej w trybie opanowania interfejsu NC :) i nauczyło pewnej ostrożności w postępowaniu ze sprzętem komputerowym (znaczy - nie wszystko da się rozpoznać przez walkę)
  • Niestety ta ostrożność tyczyła się tylko komputerów. Mój pierwszy (trochę) skasowany samochód to Daewoo Espero, na które nie chciało mi się czekać i nie mając prawo jazdy ani pozwolenia właścicieli pojazdu wprowadziłem je, po wcześniejszym uprowadzeniu, do garażu tak, że potem to trzeba było już zaprowadzić je do lakiernika, żeby wyklepał i polakierował rozryty drzwiamy bok.
  • Zawsze lubiłem banany. Z nimi zresztą wiąże się wspomnienie z młodości, kiedy rodzice przywieźli w latach 80 kiść bananów, ja zszokowany ilością przekraczającą jedną sztukę, którą trzeba było się zazwyczaj dzielić z innymi dziećmi, nie mogłem uwierzyć, że to wszystko dla mnie :)
  • Chociaż pierwszym zespołem którego całej płyty świadomie się nauczyłem był REM z nieśmiertelnym albumem Automatic for the People, to pierwszy koncert rockowy na którym byłem to dopiero występ Aerosmith na stadionie Gwardii w 1994 roku. Od tamtej pory mój gust muzyczny ciut się zmienił, w nieznacznie mocniejszą stronę.

IMAP anyone?

21 February, 2007 (20:14) | tyrady, web | By: vermin

Mam Ci ja domenkę, którą hostuję sobie w sharedhostingu. Ostatnio niemniej pojawiła się rodzinna konieczność dostępu do poczty w owej domence z kilku miejsc naraz, bez ściągania tego przez przypadek w jedno miejsce, z zachowaniem iformacji o tym, że poczta jest przeczytana, oflagowana, wysłana została odpowiedź czy jakoś tak.
No i tu pojawił się problem - otóż o ile wszyscy wspaniali dostawcy (duży, masowy, dobre łącza, relatywnie tani, polski interfejs obsługi) mają w miarę interesującego webmaila, (który wewnętrznie działa zazwczyaj na IMAP właśnie), to dostęp do poczty przez ten protokół kuleje do tego stopnia, że go właściwie nie ma. Znaczy, np. AZ miał dostęp do IMAP/IMAPS, niemniej był on tak nieoficjalny, że jak go zamknęli, to nikt się nawet nie przyznał, że można było w ten sposób z poczty korzystać ;-) No i co tu zrobić?

P.S. Nie mogę się powstrzymać, żeby przy okazji nie przypomnieć, że Outlook 2003 (ciekawe jak 2007, trzeba sprawdzić) ssie maksymalnie i jest DD. Programista, który pisał ten fragment kodu palił towar, który spowodował, że zapomniał zupełnie o programowaniu współbieżnym, zapomniał zupełnie o przetestowaniu tego fragmentu kodu na wolnym łączu, zapomniał o specyfice protokołu. Mógłbym tak długo, ale… heh.

Windows Server Code Name Longhorn Beta 2 w końcu przyszło

21 February, 2007 (11:54) | inne (tech), windows | By: vermin

Dziś doszła wreszcie do mnie mała puszeczka zawierająca na sobie ten właśnie napis. Jest to co prawda CTP z grudnia i za chwilę pewnie wyjdzie nowe preview, niemniej zaraz uruchamiam instalację i zaczynam bawić się tym systemem.

Sweet, a już myślałem, że ponudzę się ciut w pracy ;-)

Casino Royal

16 February, 2007 (22:08) | non-tech | By: vermin

Lubisz Bonda? Tylko obiło Ci się o uszy? Obejrzyj koniecznie Casino Royal - trzyma przy monitorze od początkowej piosenki do końcowego My name is Bond, James Bond. To prequel serii - zrobiony tak, jak prequel wyglądać powinien. Takiego Bonda jeszcze nie było. To zdecydowanie nie świetny skądinąd w tej roli Sean Connery, nie niepasujący mi “Święty” Moore, nie “mięciutki twardziel” Brosnan. Bardziej nieokrzesany Dalthon, ale to też nie to. Pokazuje, nie odkrywając jednak wszystkiego, skąd się pewne rzeczy wzięły. nie używając przy tym zbyt dużej ilości fajerwerków - ba, nawet te, które się pojawiły można by ciut ograniczyć bez szkody dla filmu. Właśnie głębsza warstwa psychologiczna, mniej bajerów (zamiast magicznych zegarków - klasyczna Omega) - to nowy Bond. Zresztą - 94% na Rotten Tomatoes do czegoś zobowiązuje.

Film zdecydowanie warty ponad dwóch godzin, pomimo reklam Sony Ericsson. No i szkoda jak zwykle wozu.Pięknego Astona Martina DBS. Mogli mi go dać zamiast złomować. Heh, znowu niefart ;-)

I na koniec pytanie - w którym kierunku pójdzie seria? Anyone?

Dlaczego LOT upadnie…

1 February, 2007 (00:31) | non-tech, tyrady | By: vermin

Polskie Linie Lotnicze LOT, to dobre linie. Chociaż nie mają swoich samolotów (naprawdę!), to jednak dobre linie, z dobrym jedzeniem (tfu tfu KLM), przyjemnymi extrasami i miła obsługą. Szkoda jedynie, że subsydiują swoje “tanie linie”, którym do taniości niestety daleko. Zazwyczaj preferują polskie firmy, nawet, jeśli wychodzą delikatnie gorzej finansowo niż konkurencja. Niemniej w badanym przez mnie okresie, na trasie Warszawa (ew. Łódź) - Londyn różnica pomiędzy róznymi liniami wyniosła od 472 pln (Centralwings) do 235 pln (Wizzair). To gruba przesada! (Ryan i easyJet byli w środku stawki)

A najgorsze jest to, że CW nie tylko odpadają we wstepnej prezentacji cen, kiedy nielatający człowiek podejmuje pierwszą decyzję, ale najostrzej kantują przy check-out, kiedy już musimy płacić. Mają dodatkową, niewliczoną w typowe koszty 22 złotową opłatę paliwową w każdą stronę. Ja wiem, że inne firmy też tak mają, ale one to piszą na etapie kalkulacji, a nie maczkiem na końcu!
Dodatkowo niestety CW ma jakieś makabryczne opłaty za płatność kartą kredytową/debetową/visa electron (nie wspomnę o narzucie przy przelewie!). Inne linie mają wynegocjowane zdecydowanie lepsze warunki chyba, bo nie dość, że płacąc elektronem potrafię mieć minimalny narzut, to nawet przy płatności kredytówką w easyJet nie ma takich cudów…
Reasumując - przy dalszej takiej polityce, to te linie polecą. W dół.

A na marginesie - dlaczego London? Cóż, Nine Inch Nails nadal nie robią trasy koncertowej w PL, więc trzeba się udać w jakieś inne miejsce. Swoją drogą, jeśli ktoś ma ochotę spotkać się na piwie w Lądku w drugi weekend marca - zapraszam :)