Nie łam się, przełam się!
Ja tu piszę o zbieraniu informacji, słuchaniu sieci, analizie danych, i innych technicznych sposobach wchodzenia do sieci, a tu The Register podał za Infosecurity, że 81% osób jest w stanie za tabliczkę czekolady oddać dane osobowe, które mogą, przy odrobinie szczęścia, umożliwić podszycie się pod daną osobę lub ułatwić włamanie do firmy, w której ona pracuje.
Statystyki te są prawie niezmienne - już dwa lata temu RSA Security przeprowadzała ankietę, w której ponad 70% osób za tabliczkę czekolady oddało swoje hasło, 31% bez przekupstwa zrobiło to samo, zaś 79% ujawniło dane mogące prowadzić do przechwycenia cyfrowej tożsamości…
Moim zdaniem wynika to z faktu, że ludzie nie widzą do końca zagrożeń czychających tuż za rogiem. Wciąż uważają, że procent oszustw on-line jest na tyle niski, zaś prawdopobieństwo trafienia na nich tak niewielkie, że mogą pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Niestety nie zauważają, że w cyfrowym świecie ślad po nich nie tylko zostaje dłużej - i na dodatek jest łatwiejszy do wyśledzenia, zaś dane podawane do głupich ankiet marketingowych krążą po niezliczonych bazach danych, z których nie do końca uczciwi administratorzy mogą je wyciągać, sprzedawać lub chociaż przenosić gdzie indziej, skąd też moga być wykradzione.
Cóż wobec tego robić, żeby zmniejszyć zagrożenie? Sądzę, że dla wielu osób dopiero bezpośrednie zetknięcie się z faktem kradzieży tożsamości, z nieprzyjemnościami wynikającymi z podszycia się pod ich email (chociaż tu to dostanie administrator, a nie głupi user), kradzieżą dokumentów, (nie, znów administrator), z wyciekiem pieniędzy z konta, (ha! a nie, to bank był zły i niezabezpieczony), być może spowodują zmianę nastawienia. Chyba, że ewolucja układu społecznego spowoduje zbudowanie kolektywnego społeczeństwa, gdzie wymiana informacji bez przeszkód będzie podstawową zasadą, gdzie kolektyw będzie podejmował decyzje i nie będzie żadnych tajemnic a dobra dystrybuowane będą według potrzeb. Mam jednak wrażenie, że ktoś tego już próbował i nie do końca mu się udało…