vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



ubuntu, (a także o BCM 4360), czyli debian z ludzką twarzą?

3 November, 2005 (14:26) | amilo, linux | By: vermin

Jak pisałem w poprzednim poście na komputerze zawitało Ubuntu - czyli Linux for Human Beings. Prosty i przyjemny proces instalacji (o ile nie będziemy się uperać przy wpisaniu w opis użytkownika słowa zawierającego polskie znaki diakrytyczne), miły wygląd, zbliżona do debiana obsługa, szerokie wsparcie dla sprzętu i byłoby super, zaś sam system można by polecić każdemu, gdyby nie fakt, że mój, wcale nie niestandardowy komputer się podniósł ‘nie do końca’.
Po instalacji ubuntu powitał mnie czarny ekran. Komputer chodził, znaczy problem serwerem xorg. Zmiana drivera z ati (radeon9100) na vesa i już mam GUI. Nie ma sieci - znów niedopatrzenie, bo skoro instalują ndiswrappera to przecież nietrudno byłoby zapytać się podczas instalacji o włożenie płyty ze sterownikiem. Cóż instalacja wireless-tools, przegranie sterowników do etc, ndiswrapper -i bcm5.inf, modprobe ndiswrapper i pojawił się interfejs wlan0, (czyli znów inaczej niż w debianie, choć moim zdaniem słuszniej). Chwila konfiguracji sieci (swoją drogą, czy jest jakaś przyjemna nakładka uwalniająca od iwconfig?) i voila, ifup wlan0 dało spodziewane efekty.
Włączenie sieci było potrzebne, ponieważ ze względów licencyjnych ubuntu nie odtwarza out-of-the-box mp3, (że o innych rzeczach nie wspomnę). Dopiero przeedytowanie /etc/apt/sources.list i oprócz standardowych repozytoriów main i restricted otwarcie się na universe, (a dla odważnych i na multiverse), pozwala doinstalować brakujące fragmenty układanki. Tyle, że otwarcie na te repozytoria zaczyna debianizować system, więc można się zapytać - po co ubuntu?

P.S. podobnie jak wzmiankowany gdzieś wcześniej fedorafaq, także ubuntu posiada swoją bazę wiedzy, pozwalającą “w miarę” normalnie rozpocząć pracę.

Write a comment