vermin.eu.org

Specjalista IT na tru^Hopie

Entries Comments



organizacyjne

8 March, 2008 (15:03) | inne (tech) | By: vermin

Jak się coś chrzani to po całości. Zdrowie, rodzina. Wszystko się pochrzaniło, mocno zabijając czas totalnie zabierając jakikolwiek czas - i to nawet nie koniecznie ten, który jest wolny. Nie mówiąc o tym, że praca zabiera czas jeszcze bardziej. A co gorsze i tam być może zacznie się ciut chrzanić. Cóż, spółki zarządzane przez MSP (gov pl) podlegają powyborczym czystkom, ciekawe jak głęboka będzie ta, która zaczęła się u mnie przedwczoraj.
Nic to - tym bardziej spróbuję zapełnić, moi drodzy czytelnicy, wasze czytniki RSS generowaną przeze mnie treścią. Szczególnie, że draftów do notatek, jak pokazuje mi sam wordpress, mam sporo. Nic nie obiecuję - ale mam nadzieję.

Excel 2007 i Ctrl-C Ctrl-V

28 January, 2008 (00:43) | office | By: vermin

Jak pech to pech. Otóż okazuje się, że w niektórych konfiguracjach, czasem, kombinacja klawiszy Ctrl-[CVX] działa jak Ctrl-[-]. Makabrycznie to utrudnia pracę, productivity -30% (klikanie myszą ze wstążki, wOw). Ponoć ma być hotfix dla instalacji z SP1 (dla tych bez gdzieś ponoć jest). Oczywiście zgodnie z prawem Murphy’ego to wszystko dzieje się wtedy jak praca pilna, heh… A mówili, że M$ jest już znośny po SP1. Bujda na resorach Panie… Taka funkcjonalność, żeby się psuła? A jak studenci sesję zaliczą? ;-)

Premiera Windows 2008, SQL Server 2008 oraz VS2008

15 January, 2008 (00:23) | microsoft, tyrady | By: vermin

Bink podał właśnie newsa, że ruszyła kampania Heroes Happen Here - czyli największe odpalenie w najbliższym czasie - platforma serwerowo-developerska, czyli to co misie lubią najbardziej. Wspaniała sprawa - biorąc pod uwagę, że naprawdę zależy mi na poznaniu SQL Server 2008 oraz Longhorn Server. Oczywiście w tym pięknym wydarzeniu, łyżka dziegdziu. Wszędzie dookoła nas są już zrobione strony premiery, wszystko wiadomo, a PL? A Polski nie ma w liście wyboru. Widać, że zmienił się PRowiec M$ i się chłopak nie wyrabia. Przespać i nie zgrać się z takim newsem? Porażka… Oby jednak chłopaki zrobili jakąś premierę - ten produkt naprawdę jest tego wart :)

Dobrymi chęciami… traci się klientów

10 January, 2008 (01:05) | non-tech, reklama i okolice, tyrady | By: vermin

Mam konto w banku. Nic nadzwyczajnego - w zasadzie większość z nas ma jakieś - oprócz premiera, ale nawet i on z konta korzysta. Mam też w tym banku jakieś lokaty czy inne fundusze - ogólnie pewien kapitał. Bank jest rynkowym średniakiem - z udziałem zagranicznego kapitału w dużej mierze, acz i po części z udziałem Skarbu Pastwa. Bank ten ma nienajgorsze notowania jeśli chodzi o obsługę klienta i dość dobrą obsługę przez internet. OK - co do tej ostatniej, to nowowprowadzony ekran logowania spowodował, że mylę się podczas tej czynności a sam interfejs obsługi konta pamięta swoim wyglądem lata 90. Wydawałoby się, że to normalny bank, używający normalnych narzędzi celem sprzedaży klientom szerszego portfolio usług. Jak najbardziej! Jak każdy bank starają się to robić, co jakiś czas stwierdzając, że jak mi zaproponują kredyt to pewnie wezmę, więc dzwonią i proponują. Kredytów nie biorę bo nie lubię, niemniej doceniam, że jakieś narzędzia BI mają i nawet ja włączają co jakiś czas (pewnie jak liczą premie i trzeba wyrobić plan sprzedaży). OK - w końcu tego, że kredytów nie biorę nie wiedzą i wiedzieć nie będą jeśli nie spróbują mi ich sprzedać.

Niestety zawiodłem się mocno na tymże banku. Otóż dostałem z owj instytucji finansowej list, (czyli poniesiono koszt), który ma mnie zachęcić, jako posiadającego portfel usług kapitałowych, do założenia konta <30. I tu zaczyna się absurd. Po pierwsze niestety konto <30 ma dla mnie bardzo ograniczoną wartość, bo tą granicę przekroczę za chwilkę, po drugie - mam w tym banku konto osobiste od lat ponad 10, tertio i ultimo - MAM KONTO <30!
Jako akcjonariusz tej instytucji finansowej, jako klient opłacający słono bankowych marketoidów, jako specjalista IT, który kilka prezentacji z BI widział ;-) apeluję - BZ WBK! Nie idźcie tą drogą! Zatrudnijcie lepszych specjalistów albo lepsze narzędzia, które potrafią korelować informację na lepszej zasadzie niż stochastyka na kontach klientów.

A najdziwniejsze w tym, że poznaniacy słyną ponoć z oszczędności bardziej niż krakusy, a tu taka rozrzutność. Widać, że kraj się bogaci…

Smycz

10 January, 2008 (00:35) | non-tech | By: vermin

Zastanawiałem się kiedyś co definiuje homo corporatus (przepraszam za kaleczenie łaciny). W zasadzie wiadomo - abstrahując od przestrzegania (pomimo ich teoretycznego olewania) to oczywiście business look, miejsce parkingowe, identyfikator, urządzenie kontroli dostępu, firmowa komórka i coś na czym część z powyższego dynda - czyli smycz. W zasadzie jest to pewien absurd, że dorośli ludzie noszą te swoje kawałki plastiku z zaszytą w nich elektroniką (karta, komórka, token) na kawałku sznurka dyndającym im na szyi. Nie mówiąc jak idiotycznie wygląda komórka na sznurku (i jak jest niewygodna - próbowałem), to zawsze zostaje to, co na smyczy jest.
Zakładamy, że pracownik firmy nosi widoczne rzeczy na firmowej smyczy. Firmowa smycz jest tylko jedna, więc na pozostałych wiązkach materiału nosi resztę kluczy (dom, auto, piwnica, garaż, kochanka, sejf, whatever). Takie wejście w przestrzeń firmową innej smyczy okazuje się sporo mówić o właścicielu - z kim się spotyka lub co robi w wolnym czasie. Ja na ten przykład odkryłem, że mam kilka smyczy M$, trochę od różnych dostawców oprogramowania i sprzętu i kilka z poprzednich firm. I te reklamy na wpół świadomie ze sobą czasem noszę. OK - po mnie i tak widać, że jestem informatykiem. Ale co powiedzieć o człowieku w średnim wieku, grającym macho, którego spotyka się rano w windzie ze smyczą Pfizera a biznes daleki jest od farmaceutyki? Na szczęście(?), po uwadze, “blado Pan dziś wygląda - a może to światło takie niebieskie…” już się niej nie pokazał (smyczy, nie windzie). A może Wy znacie jakiś przykład smyczowego faux pas?

Windows Server 2008 QUIZ

2 January, 2008 (10:25) | inne (tech), windows | By: vermin

Grzegorz Tworek uruchomił w końcu quiz2008 o nowej wersji windows server. Czas szybko się doszkalać. Styczeń na razie szykuje się spokojnie (mało realnej pracy, dużo biurokracji i pisania papierów pod rzeczy które mają się dziać w dalszych częściach roku), wiec powinien się na to znaleźć czas. Pozyjemy - zobaczymy. Na pewno będzie interesująco :)

Happy New Year 2008!

2 January, 2008 (01:35) | non-tech | By: vermin

Wszystkim czytelnikom życzę, aby rok 2008 był najlepszym z dotychczasowych lat. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy!

Wordpress update

2 January, 2008 (01:29) | wordpress | By: vermin

Zmusiłem się w końcu i po dłuższym czasie podniosłem wersję używanej platformy blogowej z 2.1 do 2.3. Obawiałem się tego upgradu - wersja 2.3 wymagała zmian w bazie danych, do tego część wtyczek nie działała. Niemniej wszystko odbyło się szybko i zaskakująco bezstresowo. Bardzo spodobało mi się automatyczne wykrywanie nowych wersji wtyczek przez WP. Tego mechanizmu mi brakowało mocno, kiedy wcześniej zabierałam się do aktualizacji. Niemniej i tak muszę ciut poskakać po stronach autorów wtyczek (ponieważ nie wszystkie znajdują się na WP), ale to i tak jest duże ułatwienie. Już całkiem przy okazji zmieniłem layout na lżejszy i bardziej przejrzysty. Na dodatek dwukolumnowy sidebar pozwoli łatwiej i sprawniej widzieć co się zmieniło na blogu (chociaż i tak większość czytelników czyta feed a nie wchodzi bezpośrednio na stronę).

Co ponadto? No cóż - teraz będzie trzeba otagować jakoś dotychczasową zawartość, przemyśleć istniejącą taksonomię wpisów - co powinno być tagiem a co kategorią. Właściwie z definicją tego mam pewien problem, bo niektóre kategorie równie dobrze mogłyby być tagami i vice versa. Z chęcią usłyszałbym jak to (kryteria) u siebie ustaliliście albo jakie macie pomysły? Podobnie jeśli chodzi o tagi mam mętlik w głowie co tagiem powinno być a co nie, czy są jakieś przyjęte formy tagów albo systemy (wtyczka do WP) proponujące tagi do wpisu? Coś takiego miał niesławny Ultimate Tag Warrior. Pewnie to tagowanie wyjdzie w praniu ;-)

Poczta Polska Telegraf Telefon nawet Fax, ale czegoś brak

29 December, 2007 (23:00) | Prywatne, non-tech, poczta, tyrady | By: vermin

Musiałem dziś odwiedzić pocztę. Czasem trzeba wysłać jakieś przesyłki pocztowe - kartki, listy, faktury. No więc poszedłem tam dziś aby wysłać 5 listów - potrzeba do tego 5 kopert. Niestety, koperty to coś, czego na poczcie nie ma. Tak - nie ma. Są niedostępne, nie istnieją… do nowego roku. Po nowym roku będą - zostały zabrane upstream bo jest “inwentaryzacja”.
Zrobiłem ostrą awanturę i te moje 5 kopert C5 się znalazło - niemniej był to wyjątek bo jakaś miłą urzędniczka znalazła swój prywatny stash. Dla mnie osobiście, biorąc pod uwagę wspaniały image poczty polskiej w ostatnich czasach, to totalna porażka. Jak można zawieszać biznes na kilka dni z tak błachego powodu? Dlaczego placówki nie mogą mieć zapasu pewnych rzeczy - skoro znaczki im nie “wyszły” to dlaczego skończyły się koperty? Zawsze idea “remanentów” w świecie, gdzie okazje biznesowe dzieją się wciąż, gdzie wszystko jest powinno być przetwarzane on-line dzieją się takie rzeczy. No ale cóż, batche w bankach też wyłączają serwery na co najmniej godzinę dziennie (inteligo mniej więcej 1-2 w nocy)… Tak jakby nie było innych możliwości technicznych.

Ciekawe co zrobią jak skończą się znaczki…

O upgradzie Charmera dwa słowa, o legalności takoż

23 December, 2007 (23:11) | gadgets, inne (tech), tyrady | By: vermin

Miała to być króka odpowiedź na komentarz alfa, ale jakoś z tego zrobiło się więcej niż dwa słowa, więc zdecydowałem się zamieścić krótką notkę jak to z tym upgradem było.

First thing first - Era/DT nie wspiera WM6 na pokładzie Charmera. Oczywiście jest tak na razie, bo przez pewien okres czasu na strona PTC nie było żadnej wzmianki, że MDA Compact II w ogóle istniała (wycofali nawet oryginalny ROM, z którym telefon był sprzedawany oraz możliwości zdobycia jakichkolwiek ustawień w konfiguratorze). Na szczęście potem znów wrócili się po rozum do głowy i pojawił się ten nowy ROM z AKU 3.3 :) Ciekawe kiedy znów zmienią zdanie swoją drogą. Ja już bym wolał, żeby przestali nas zwodzić, zrobili sobie pełen branding DT i ruszyli z pełną ofertą taką jak w kraju macierzystym. I tak samo szybko wprowadzali nowe słuchawki.

Co do WM6 jednak - oczywiście są wysmażone ROMy. Niemniej z nimi jest kilka problemów - pierwszym z nich to zaufanie. Dla mnie PDA to kwestia życia/biznesu/tajemnicy służbowej. O ile (w miarę) ufam mojemu dostawcy, to już dostawcom zewnętrznym mniej. Nie, żebym miał szczególne podstawy, niemniej coś jest na rzeczy. Ale zaufanie to pierwszy punkt - drugi punkt to same ROMy. Trzeba poszperać trochę (xda-developers), żeby dorwać odpowiedni, z zestawem aplikacji pasujących. Potem trzeba przeżyć konfigurację, fakt, że nie ma języka polskiego, fakt, że wszystko chodzi wolniej a z synchronizacją są problemy. Dla mnie to wszystko sprowadziło się do tego, że olałem WM6, wróciłem do WM5 AKU 3.3 i o ile nie wyjdzie oficjalny ROM z WM6, któremu dam jeszcze raz szansę, to w zasadzie wolę coś innego - SPB Pocket Plus, SPB Mobile Shell i pewnie jeszcze skuszę się na SPB Backup. Przy tej cenie dolara wydanie 100USD na legalne wersje naprawdę dobrego softu to żaden wydatek. A jaka funkcjonalność! Oczywiście nie mam Touch Flo (heh, może jak mi firma kiedyś zasponsoruje Tytn II - marzenia), ale to co te dwie aplikacje ze sobą wnoszą daje mi komfort pracy WM6 (na tyle, na ile go rozpoznałem), z byciem legalnym (kupiony aparacik z licencją w końcu tylko na WM5) i nie najgorszą szybkością działania. No właśnie - legalność i gwarancja to punkt 3. W końcu jako społeczeństwo dojrzewamy, bogacimy się, więc może i legalność oprogramowania powoli zacznie stawać się u nas ważnym punktem.

Co do samego SPB. Dla mnie soft świetny. Daje duże ikony na ekranie Today z możliwością szybkiego dostępu do zainstalownych aplikacji, daje szybkie dzwonienie na ekranie today, daje wybieranie kontaktów nie za pomocą tragicznie małej klawiatury (która jest na dodatek ostro pocięta przez Erę - nie ma rozpoznawania znaków!) a standardowej telefonicznej (duże klawisze), daje funkcjonalny wygaszacz (WM6) z datami, spotkaniami, pogodą i zestawieniem wiadomości (maile/SMSy/połączenia). Magia świąt normalnie - jakbym to miał powiedzmy z pół roku temu, to nie myślałbym wcale o zamęczaniu się WM6, a żył spokojnie, resetując tylko co jakiś czas na twardo PDA ze względu na coś co wgrywa się z automapą (chyba chodzi o zarządzanie podświetleniem?) co prowadzi do dodatkowej pracy procesora i za szybko zżera baterię (o właśnie - WM6 zżerał mi baterię szybciej niż WM5). Nie mówiąc o SPB backup, który wspaniale ściąga konfigurację i zawartość telefonu a następnie ją odtwarza. Do telefonu z tym jeszcze tylko phm regedit (darmowy, do konfiguracji PDA), Adobe Reader (darmowy), putty i jak dla mnie to więcej mi nie potrzeba :)

Cóż - wybór należy do każdego z osobna.
Chciałbym zauważyć, że nie namawiam tutaj ludzi do super legalności. Ba, w zasadzie, gdyby nie możliwości nielegalnego zdobycia ROMu WM6, gdyby nie zestawy aplikacji zdobyte w sposób mniej legalny (takie swoiste try before you buy), to nie miałbym tu o czym pisać. Oczywiście należy walczyć z nielegalami. Przecież jeśli się nie walczy ergo wszystko można mieć za phree to faktycznie - po co płacić? Głupio być ostatnim frajerem wśród złodziei. Bo honor to można i mieć, ale nec Hercules contra plures. Walka ta jednak też musi być prowadzona z wyczuciem, bez przesady. Wsza ludzie nie znający różnorodności lub którym ta możliwość poznania nie przyjdzie względnie łatwo nie będą chcieli sami poznawać nowych rzeczy, lecz zgnuśnieją w zestandaryzowanym pseudodobrobycie. A monopole walczą, żebyśmy tej różnorodności nie zaznali.
Dopiero takie wypośrodkowanie wszelkich starań powoduje, że oprócz ludzi kradnących z definicji cudze dobra (także intelektualne) pojawia się grupa tych, którzy spróbują, spodoba im się i kupią. I to powoduje, że ten świat (przynajmniej na razie) się kręci.

firmowe merry (kilka niecenzuralnych zwrotów na f, j oraz k) kristmas!

21 December, 2007 (09:32) | Prywatne, tyrady | By: vermin

Jak to zwykle bywa w okolicach 24 grudnia kolejnego roku, zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Same święta to (teoretycznie) rzecz fajna zarówno ze względu na atmosferę jak i czas wolny. Niestety jak to w życiu bywa - atmosfera jest już zajechana milionem stroików, kolęd w “prawie” dobrym wykonaniu wygrywanych przez “prawie” polifoniczne urządzenia z “prawie” dobrymi głośnikami oraz brakiem śniegu (no, ale to ostatnie może się uda nadrobić). O ile do tych wszystkich rzeczy człowiek powoli się przyzwyczaja coraz bardziej zdając sobie sprawę, że prawdziwe święta to ma się w sercu gdziekolwiek będąc (bo chociaż firma ma ogólnie wolne, to 24 jednak niektórzy powinni wpaść do pracy), to już do pewnych firmowych zwyczajów jest trudniej.

Nie wiedzieć czemu każda firma w której pracowałem dotychczas stwierdza, że dobrze zrobić jest spotkanie opłatkowe. Nie wiadomo po co i dlaczego. Znaczy może są tacy, których to motywuje, ale mnie jakoś nie bardzo - mam co robić z czasem wolnym i mam ścisłe grono przyjaciół i rodziny z którym ten czas z chęcią bym spędzał. Najgorsze jest to, że chociaż obecność nie jest obowiązkowa, to jednak młodzi pracownicy (wiekiem/stażem) być jednak powinni, w celu zaczerpnięcia atmosfery firmowej i integracji. Tylko jakiej integracji, jak część ludzi widzi się po raz pierwszy, część lubi się mniej (i stara nie odwracać do nich plecami) a jedynie części z nich złożyło by się prawdziwe życzenia? Cóż - trzeba cierpieć wg wspaniałej polskiej tradycji.

Jest jeszcze jeden zwyczaj czasu bożonarodzeniowego - wysyłanie życzeń do tych, których nie zobaczymy. Oczywiście firmie udało się także i to przedstawić w krzywym zwierciadle. Przedwczoraj o 7 pojawiły się w outlooku pierwsze życzenia od pracowników jednego z oddziałów. Już dwie godziny później odpowiedział kolejny… dział. Potem poszło. Średnio raz na godzinę wpadał mail kolejnego z oddziałów/działów firmy. Co ciekawe - jeśli w jakimś dziale była praca zmianowa, to oczywiście każda zmiana musiała wysłać swoje życzenia. Do maksimum perwersum doszło dziś w godzinach porannych, kiedy to przyszedł pierwszy mail od pojedyńczej, niereprezentującej nikogo poza sobą osoby. A osób w firmie trochę mamy… Paranoja jest goła.
Jedyną metodą obrony przed życzeniami jest to, że reguła w MUA automatycznie kasuje wszystko co ma w tytule słowo “życzenia”. Ponieważ niektóre osoby o tym wiedzą (te które powinny) dostałem już życzenia z tytułem “DUPA”. I tak ma być(?).

Shake it baby!

21 December, 2007 (09:14) | Prywatne, gadgets | By: vermin

Ciężko o tym nie napisać - dla zabójców świń i innego tatałajstwa, dla miłośników zabójców jajek oraz miłych dla ucha one-linerów - po Duke Nukem 3D powoli na świat wychodzi… dopiero zapowiedź Duke Nukem Forever.
No ale może w końcu uda im się coś opublikować, cokolwiek… na miarę czasów. Nie żebym miał czas grac w gry (kupiony w dniu premiery wiedźmin jeszcze nie ujrzał głowic dysku :(), ale może jak już wyjdzie to będę miał na tyle duże dziecko, że kilka chwil się znajdzie?

Apache2, debian etch i abdurdalnie nie działające SSL

18 December, 2007 (19:35) | debian(ized), linux, web | By: vermin

Byłem i zakupiłem certyfikat typu wildcard dla jednej z administrowanych domen. Taki to wymóg pojawił się w obsługiwanej przeze mnie firmie, coby korzystający z aplikacji webowych klienci tejże bezpieczniej się czuli wymieniając dane z serwerem. Nie jest to certyfikat z “zielonym paskiem” (swoją drogą jest to niezły absurd jako wysoko płatne bezpieczeństwo, szczególnie jak ktoś ma oskórkowanego FF/IE/Opera/whatever…) Kupiłem go od firmy polskiej, coby obce imperialistyczne świnie wolnorynkowe elementy ze znaczącym udziałem kapitału zagranicznego nie pasły się kosztem firmy.

Generacja certyfikatu oczywiście za pomocą paczki openssl - prosta komenda openssl req -new -key server.key -out server.csr i już mamy żądanie, które musimy wrzucić do Centrum Certyfikującego. Jak na razie wszystko fajnie i działa - abstrahując od tego, że oważ firma nie za bardzo przygotowana była ze swoim systemem sprzedaży webowej do certyfikatów typu wildcard i chciała wysyłać mi maila na adres webmaster@*.firma.com.pl albo sprawdzać siakieś pliki na takowymż serwerze. Niemniej pomoc ichnia zadziałała szybko i poprawnie i bezproblemowo certyfikat ów dostatałem wraz z instrukcjami jak to go wgrać do mego apache/iis/whatever_web_server. Miłe.

Niestety mój apache, (w przeciwieństwie do IIS, który łyknął wszystko bez słowa), stwierdził w zasadzie, że on nie obsługuje SSL pomimo całej odprawionej w konfiguracji virtual hosta magii mówiącej wprost, że SSL działać ma, że klucze i certyfikaty są (zweryfikowane) w odpowiednich miejscach:

SSLEngine on
SSLCertificateFile /etc/apache2/ssl/server.crt
SSLCertificateKeyFile /etc/apache2/ssl/server.key
SSLCACertificateFile /etc/apache2/ssl/ca-bundle.crt

Zgłaszał to na dodatek tak uprzejmie, że rzucał kodem nie do odnalezienia, informując poprzez FF/IE, że “blah.firma.com.pl wysłał nieprawidłowy lub niespodziewany komunikat. Kod błędu: -12263″. Wredne to o tyle, że włożenie w google “-12263″ zwróciło mi 0 wyników… Niemniej problem okazał się absurdalny w sensie swojej prostoty. Otóż (błędnie) nie miałem podefiniowanych wirtualnych hostów jako stojących na odpowiednich portach, tj. brakowało mi w odpowiedniej linijce informacji o porcie:

NameVirtualHost *:443
<VirtualHost *:443>

Dokonana w ten sposób separacja pomiędzy hostami szyfrowanymi (443) i nieszyfrowanymi (80) załatwiła sprawę… ale nie do końca. W końcu klient chciał coby komunikacja zachodziła w sposób bezpieczny. Ponieważ obciążenia serwera średniomałe w pliku odpowiadającym za port 80 dorzuciłem co następuje:

RewriteEngine on
RewriteCond %{SERVER_PORT} ^80$
RewriteRule ^(.*)$ https://%{SERVER_NAME}$1 [L,R]
RewriteLog “/var/log/apache2/rewrite.log”
RewriteLogLevel 2

No i śmiga, loguje gdzie trza co trza i jeszcze spełnia założenia firmy. Ufff.

P.S.
Oczywiście wszystko to jest przy założeniu, że wcześniej wykonało się takie magiczne komendy w Debianie, które powrzucały w /etc/apache2/mods-enabled i /etc/apache2/sites-enabled odpowiednie moduły i site’y. Wystarczyło w tym celu wykonać sekwencję:

a2ensite
a2enmod rewrite
a2enmod ssl

i sprawdzić czy wszystko działa za pomocą apache2ctl -t Ale to przecież oczywiste…

Brak polskich liter w Viście - czyli jak podpiąć się pod klawiaturę?

5 December, 2007 (14:26) | tyrady, windows | By: vermin

Dostałem czas temu już długi nowy sprzęt firmowy - całkiem przyjemne FSC e8210. Zabawka fajna, z Vista Business na pokładzie, (będąc przy systemie chciałbym nadmienić, że po etapie konfiguracji laptopa do swoich potrzeb kiedy to kląłem ten system i jego konfiguratory na czym świat stoi, przyzwyczaiłem się, bo raczej nie przekonałem), niemniej wciąż mi coś niedomagało. W szczególności brakowało mi niektórych jedynie dużych polskich liter. Problem w zasadzie rzadko występujący (po co komu duże polskie litery), niemniej denerwujący. Oczywiście zarówno przeglądarka jak i programy Office pozwalały mi przez dłuższy czas obejść się bez tych liter, ale było to conajmniej denerwujące, żeby nie powiedzieć, upierdliwe. Dziś w końcu stwierdziłem, że:

  • albo w końcu znajdę przyczynę na zasadzie eliminacji
  • albo spróbuję znaleźć metodę programową tego problemu

Udało się na szczęście to pierwsze, jak zwykle, po niesławym zabierającym “ł” programie ATI, teraz całkowicie do szczęście zbędny, a przez niedopatrzenie ładujący się z automatu Intervideo WinCinema Manager zabierał całą gamę skrótów <alt gr> + <shift> + Ó lub Ę lub Ą lub Ś albo Ż. Nie wiedzieć czemu oczywiście, bo nie reagował na naciśnięcie tych klawiszy żadną rozsądną ani nawet nierozsądną akcją. Dodatkowo nie ma tych klawiszy podpiętych w konfiguracji tego magicznego programiku i znalazłem go na zasadzie eliminacji (iteracyjnieidąc algorytmem: zabij aplikację[i], sprawdź działanie klawiszy, i++).

Sprawa rozwiązana, ale problem szerszy został. Podpinałem się wieloma programikami mapującymi klawisze pod klawiaturę i o ile mogłem spokojnie zdefiniować własne zdarzenia, to żaden ze znanych mi programów nie potrafił mi pokazać co jest pod daną kombinację klawiszy podpięte. Ja oczywiście wiem jak się podłączyć pod daną kombinację klawiszy, (SetWindowsHookEx), ale jak uzyskać zestawienie wszystkiego co jest już zdefiniowane? Ktoś (no może nie konkretnie Ty ;-)) ma jakąś sugestię?

Ultimate Tag Warrior

16 November, 2007 (11:32) | sql, wordpress | By: vermin

Swego czasu, w odległej wersji wordpressa, której daleko było do tagowania, uaktywniłem wtyczkę Utlimate Tag Warrior. Kilka wpisów otagowałem, a potem w zasadzie stwierdziłem, że stosowana przeze mnie taksonomia wpisów w pełni oddaje to co robię, więc pozbawione jest sensu dodatkowe tagowanie. Jakiś czas potem, przy upgradzie wersji, wyłączyłem wtyczkę i nie włączyłem jej ponownie.
Dziś, przeglądając dokładnie bazę danych wordpressa zwróciłem uwagę na dwie duże tabele - pierwsza z nich to standardowa [wp]_postmeta, druga to zależna od wtyczki slimstats [wp]_slim_stats. O ile potrafię zrozumieć wielkość drugiej tabeli (chociaż to i tak przesada - czas przesiąść się na google analytics czy podobne darmowe urządzonko - hints anyone?), to ta pierwsza mnie moooocno zaskoczyła.
Co ciekawsze, pomimo setek tysięcy wpisów, większość z nich posiadała wartość klucza meta_key = ‘_utw_tags_0′. Chwila spędzona w wyszukiwarce zwróciła winowajcę - wspomnianego w tytule UTW. Okazuje się, że nieszczęsny UTW dla postów, które nie zostały otagowane przy każdym odświeżeniu dokonywał właśnie takiego wpisu. Cóż, DELETE FROM [wp]_metadata WHERE meta_key = ‘_utw_tags_0′ spowodowała radykalne zmniejszenie wielkości tabeli z paruset tysięcy wpisów do (po usunięciu wpisów z wtyczki WP Post Views) 5. Niemniej nigdy więcej nie wykonam OPTIMIZE TABLE ani podobnej operacji bez wcześniejszego backupu tablicy. Trochę ‘za dobrze’ działają takie operacje usuwając także potrzebne dane :/

P.S. Ewentualne informacje (które potem przerzucę jako komentarze) na temat systemów mierzenie wielkości ruchu proszę przesyłać na adres: vermin w domenie bloga.